Tytuł: Rywalki ♦ Autor: Kiera Cass ♦ Stron: 333
Wydawnictwo: Jaguar ♦ Seria: Rywalki t.1/5 ♦ Ocena: 2/6
Tytuł oryginału: Selection
„Rywalki” przyciągały mnie wzrokiem, odkąd tylko zobaczyłam ich przepiękną okładkę. Już dawno nauczyłam się tego, żeby nigdy nie oceniać książki po okładce, ale w tym wypadku, nie mogłam się im oprzeć i kupiłam je ze względu na śliczną szatę graficzną. Wiem- zły powód. Nie powinnam była tego robić, ale usprawiedliwiałam się tym, że przecież fabuła też wydawała się być całkiem interesująca. To były jednak płonne nadzieje, a rzeczywistość okazała się dużo gorsza...
America Singer, żyje w państwie Illei podzielonym na klasy, którym rządzi król i królowa. Odkąd ich jedyny syn, książę Maxon, stał się gotowy ożenić, państwo urządza Eliminacje. Wśród trzydziestu pięciu kandydatek z całej Illei, zostanie wybrana jedna dziewczyna, która stanie u boku księcia i zdobędzie koronę. Ale Eliminacje, to dodatkowa rozrywka dla państwa. Zmagania uczestniczek będą pokazywane w każdym domu, bez względu na klasę rodziny. Będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń w królestwie dla każdego mieszkańca Illei, a szczególnie księcia Maxona i jego przyszłej wybranki.
Przyznaję
się bez bicia, że gdy mam za dużo wolnego czasu, oglądam reality
show. Jest takie jedno konkretne, które uwielbiam, ale oczywiście podchodzę do tego z dystansem. Do czego zmierzam... „Rywalki” to jedno, wielkie
reality show. Pomyślelibyście sobie pewnie, że skoro lubię od czasu do
czasu coś takiego obejrzeć to i książka o podobnym klimacie powinna mi przypaść do
gustu? Nic bardziej mylnego. Ta książka to dla mnie porażka
na całej linii. Wybaczcie, wiem, że wielu osobom się ona podoba i
naprawdę nie chcę nikogo tym urazić, ale po prostu
kompletnie mi się ona nie spodobała. Jeśli czytam książkę, to
chcę się przy niej dobrze bawić, ale także chciałabym żeby
miała ona w sobie jakiś przekaz, morał, a nie tylko niosła za
sobą taką głupotę. Tutaj nic podobnego nie znalazłam. Na dodatek, żeby było jeszcze tragiczniej, pojawia się trójkąt miłosny. O niebiosa! Jak ja tego nie cierpię! Mogę czasem na to przymknąć oko, jeśli jest on bardziej dalekim tłem, ale przecież tutaj to jedna z ważniejszych kwestii w książce, jeśli nawet nie najważniejsza. Tego wszystkiego w "Rywalkach" było za wiele.
Żeby nie było aż tak bardzo negatywnie, przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z podobną tematyką i jakby nie było, można to uznać za jakiś innowacyjny pomysł, w dobie gdy na rynek wydawane są prawie wszystkie książki napisane na jedno kopyto. Ale czy naprawę chodzi o to żeby książka za wszelką cenę była inna niż wszystkie, nawet mimo tego, że pomysł na nią jest kompletnie idiotyczny? Okej, w sumie nie powinnam aż tak narzekać, bo widziałam opis i wiedziałam o czym będzie traktować ta książka, ale i tak chciałam spróbować. Teraz jestem zawiedziona na całej linii i nie mogę zrozumieć, dlaczego tyle osób się nią zachwyca i co w niej widzą, czego ja nie potrafię dostrzec?
Żeby nie było aż tak bardzo negatywnie, przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z podobną tematyką i jakby nie było, można to uznać za jakiś innowacyjny pomysł, w dobie gdy na rynek wydawane są prawie wszystkie książki napisane na jedno kopyto. Ale czy naprawę chodzi o to żeby książka za wszelką cenę była inna niż wszystkie, nawet mimo tego, że pomysł na nią jest kompletnie idiotyczny? Okej, w sumie nie powinnam aż tak narzekać, bo widziałam opis i wiedziałam o czym będzie traktować ta książka, ale i tak chciałam spróbować. Teraz jestem zawiedziona na całej linii i nie mogę zrozumieć, dlaczego tyle osób się nią zachwyca i co w niej widzą, czego ja nie potrafię dostrzec?
***
Zostawiam Was dzisiaj z tą bardzo negatywną recenzją, tymczasem ja niedługo wybieram się
na premię "Więźnia labiryntu" i już nie mogę się go doczekać!
Udanego weekendu życzę :)
Alys
na premię "Więźnia labiryntu" i już nie mogę się go doczekać!
Udanego weekendu życzę :)
Alys