Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytam w oryginale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytam w oryginale. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

105. Przedpremierowo: Will Grayson, Will Grayson - John Green & David Levithan

Tytuł: Will Grayson, Will Grayson ♦ Autorzy: John Green i David Levithan
Stron: 308 ♦ Wydawnictwo: Penguin
Ocena: 5/6

Można powiedzieć, że gdy już raz spróbowałam czytać książkę po angielsku, to będę chciała robić to dalej. Wygląda na to, że złapałam bakcyla i teraz na mojej półce będą pojawiać się nie tylko polskie tytuły. Tym razem  postawiłam na duet dwóch panów Johna Greena i Davida Levithana. Pana Zielonego już wszyscy znają, a drugiego ja sama nie miałam jeszcze okazji poznać wcześniej, dlatego było to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Tak właściwie, jeśli chodzi o Greena, to znam go tylko z dwóch książek, więc moje zdanie na jego temat jest nadal nie do końca wyrobione. Mimo tego, na tę książkę, miałam ogromną ochotę i jak się okazało, całkiem słusznie.

Pewnego, zimowego wieczoru, dwóch Will'ów Grayson'ów spotyka się w jednym miejscu. Przypadek czy przeznaczenie? Jeden z nich, wiedzie zwyczajne życie, jako przyjaciel jednej z najbardziej wyróżniających się osób w szkole- Tiny'ego Cooper'a. Niezwykłego chłopaka, który pragnie akceptacji, ale także obiera sobie za cel, by uszczęśliwiać ludzi. W świecie Tiny'ego wszystko jest pozytywne, a przynajmniej ma na takie wyglądać, bo rzeczywistość jednak trochę od tego odbiega. Tiny, to osoba wzbudzająca sporo kontrowersji, ale raczej w pozytywny sposób. Tak przy okazji, Tiny jest gejem, który ciągle jest zakochany, a żeby było śmieszniej, prawie codziennie w kimś innym. To nadaje jego postaci odrobinę komiczności. Jego obecności nie sposób nie zauważyć, poza tym, robi on wiele aby właśnie tak było To nie za bardzo odpowiada Will'owi, który nie lubi być w centrum uwagi, ale przyjaźniąc się z Tinym, nie rzucanie się w oczy, jest wręcz niemożliwe.

Drugi Will Grayson, jest chłopakiem, który od lat boryka się z depresją. Jest zamknięty w sobie i ciężko mu się dostosować do zwykłego życia. Gdy spotyka chłopaka o tych samych inicjałach, wiele rzeczy się zmienia. Will numer dwa, poznaje Tiny'ego Cooper'a i od tego czasu coś w jego postrzeganiu świata się zmienia. Przez pewien okrutny żart, skrzywdzony Will przechodzi bardzo trudny okres, a w tych zmaganiach pomaga mu właśnie Tiny. Okazuje się, że obydwoje w pewien sposób się uzupełniają i zaczyna ich łączyć coś zdecydowanie większego niż przyjaźń.

Will numer jeden i Will numer dwa, to skrajnie różne od siebie postaci. Są oni właściwie przedstawieni na zasadzie przeciwieństwa, a narracja w książce, jest podzielona pomiędzy nimi. To właśnie dzięki temu wiemy, kiedy czytamy słowa napisane przez Johna Greena, a kiedy przez Davida Levithana. Jednym razem widzimy zdarzenia z perspektywy Greena, a drugim z Levithana. To było bardzo ciekawe. Myślałam, że wkład obu autorów będzie połączony, a tu taka niespodzianka i każdy z nich miał swój co drugi rozdział. Wyszło to idealnie! Sam pomysł na książkę, jak czytałam w rozmowie tych dwóch autorów, narodził się w głowie Levithana, który na studiach miał przyjaciela, o nazwisku bardzo podobnym do jego- David Leventhal. Byli oni bardzo często myleni ze sobą i właśnie przez to, autor wpadł na to, by napisać historię o chłopakach o tych samych imionach i nazwiskach. Był to strzał w dziesiątkę, że napisał ją razem z Johnem Greenem. Ciekawostką jest również fakt, że gdy pisali tę książkę, żaden z nich nie był jeszcze popularny.

Czytając, wcale nie miałam wrażenia żeby pisały ją dwie różne osoby. Pewnie to dlatego, że ich historie doskonale się łączą i uzupełniają. John Green stworzył jednego Will'a, a David Levithan drugiego, w znakomity sposób. Sama nie wiem, który bardziej mi się podobał, ponieważ każdy z nich był inny i wyjątkowy. Levithan przedstawił człowieka bardzo wrażliwego i pokazał jak poważną chorobą jest depresja. Często ludzie nie zdają sobie sprawy z powagi tej choroby, mówiąc, że sami przez to przechodzili, chociaż wcale nie rozumieją, że sam smutek to nie choroba. Bo depresja, to coś znacznie większego i z tym właśnie zmagał się "Grayson Levithana". Natomiast "Will Greena", wiódł zupełnie inne życie, ale ich poznanie się, wpływa na nich obu w znaczący sposób.

Książka ta, nie jest tylko historią o dwóch chłopakach. Równie ważną rolę, jeśli nawet nie najważniejszą, odgrywa tutaj Tiny Cooper. Jest on zdecydowanie najbardziej pozytywną osobą w książce, której nie wszystko przychodzi tak łatwo, jak by się mogło wydawać. Tiny to osoba, która różni się od każdego dosłownie wszystkim. To postać bardzo ważna zarówno dla jednego i drugiego Willa. Największym wyzwaniem, a zarazem celem, dla Tiny'ego jest przygotowanie musicalu, który ma opowiadać historię jego życia. Wokół tego wydarzenia, kręci się właściwie akcja książki. Wszystko w "Will Grayson, Will Grayson" jest dokładnie przemyślane i połączone w spójną całość.

Duet Green & Levithan zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałam się lekkiej lektury, a tu zastałam coś znacznie więcej. Jest to książka, która niesie za sobą również ważne przesłanie, dlatego z czystym sumieniem polecam ją każdemu. Ja nie raz się przy niej śmiałam, ale również były momenty smutne i wzruszające. Ale to właśnie te cechy cenię sobie w literaturze, dlatego książka "Will Grayson, Will Grayson" od razu trafia na listę moich ulubionych. Na pewno jeszcze do nie powrócę, chociażby przy okazji polskiego wydania, które niebawem trafi u nas na półki. Niedawno dowiedziałam się, że powstała już książka/musical napisany przez Davida Levithana o Tinym Cooperze. Chętnych odsyłam do bezpłatnego fragmentu książki pod tym linkiem. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości polscy czytelnicy również będą mieli okazję ją przeczytać. Tymczasem zachęcam do zapoznania się z książką "Will Grayson, Will Grayson".

Pozdrawiam :)

sobota, 15 listopada 2014

96. Fangirl - Rainbow Rowell

Tytuł: Fangirl ♦ Autor: Rainbow Rowell
Stron: 462 ♦ Wydawnictwo: Macmillan ♦ Ocena: 5/6

Rainbow Rowell tak mnie do siebie zachęciła po "Eleanor & Park", że nie mogłam się doczekać, aż chwycę kolejną książkę jej autorstwa. Tym razem trafiło na "Fangirl", którą każdy do tej pory się zachwycał, w każdym razie ja na jej temat słyszałam same pochwały- słodka, cudna, urocza, wspaniała i inne podobne określenia. Mnie długo nie trzeba namawiać, tym bardziej, że sam debiut Rowell trafił na listę moich ulubionych książek, więc co dopiero "Fangirl". . .

Cath i Wren to nierozłączne bliźniaczki. Nadchodzi czas, że obie wybierają się do college'u. Wren uważa to za znakomitą okazję do poznania nowych ludzi, natomiast główna bohaterka Cath uznaje to za prawdziwą katastrofę. Jest ona osobą dość skrytą, nieśmiałą, która preferuje świat fikcyjny niż rzeczywistość. Razem z siostrą są ogromnymi fankami serii książek o młodym czarodzieju Simonie Snow. Wren podchodzi do tego w sposób bardziej racjonalny, natomiast Cath żyje w świecie Simon'a. Nie wyobraża sobie życia bez niego, a w oczekiwaniu na ostatni tom jego przygód, Cath pisze fanficki. Mało tego, jest ona jedną z najsławniejszych osób w internecie, a jej opowiadanie Carry On, Simon, ma tysiące wejść dziennie. Czytelnicy i zarówno fani serii, kochają opowiadania Cath, czasem nawet bardziej niż oryginalne książki o Simonie.

Cath przenosi się do college'u, a na domiar złego jej siostra wcale nie ma zamiaru być jej współlokatorką, więc zostaje ona przydzielona do dziewczyny o imieniu Reagan. Z początku nie dogadują się wcale, a Cath nie za bardzo odpowiada, że w ich pokoju ciągle przesiaduje chłopak Reagan- Levi. Istny koszmar, dla osoby takiej jak ona. Życie studenckie daje jej w kość, ale nie pozwala sobie na to, by odpuścić ze swoim opowiadaniem. Cath jest osobą, która gdyby mogła, na pewno zostałaby w świecie fikcji. Stawienie czoła życiu i temu co ono za sobą niesie, jest dla niej naprawdę dużym wyzwaniem. Ciężko jest się jej przystosować, zważając na to, że jest osobą troszeczkę aspołeczną. Nie zmienia to faktu, że ją uwielbiam! Zresztą rzecz w tym, że uwielbiam wszystkich bohaterów jakich tworzy Rainbow Rowell. Tak samo było w przypadku, genialnej "Eleanor & Park", gdzie wszyscy bohaterowie byli tacy prawdziwi i namacalni. W "Fangirl" jest podobnie, z tym, że Cath to w ogóle bohaterka o jakiej nigdy nie czytałam.

Jest przecież tylu różnych bohaterów ile jest książek. Ale słuchajcie, czy nie jest tak, że mimo tego, że autorzy się zmieniają, ich postacie się lekko różnią, to koniec końców, większość postaci wydaje się być taka sama? Jakby odrysowano ich od szablonu i wstawiono kilka różnic. Przynajmniej ja tak to czasem odbieram, oczywiście wiadomo, że zdarzają się wyjątki. W książkach Rowell nie znajdziecie dwóch takich samych postaci. Jej bohaterowie są niepowtarzalni, koniec kropka. Z jej główną bohaterką tak bardzo można się utożsamić! Cath to zwyczajna dziewczyna, która kocha książki. Ale kocha je do tego stopnia, że nie potrafi wydostać się z fikcyjnego świata, dlatego pisze fanficki, czyli po prostu fanowskie opowiadania, które umieszcza w internecie. Opowiadania te, oczywiście są na podstawie serii o Simonie, ale to Cath kieruje w nich biegiem wydarzeń. Jak się może domyślacie dla niej Simon Snow, to tak jak dla mnie i mojego pokolenia Harry Potter. To właśnie dlatego potrafię zrozumieć Cath, ponieważ sama dorastałam na książkach Harry'ego, więc wiem jakie to było dla niej ważne. Oczywiście u mnie nie objawiło się to w ten sam sposób, bo jakby nie było Cath ma na punkcie Snow'a lekką obsesję. Ale to jest właśnie takie niesamowite jaką moc mają książki i jak mogą one wpływać na nasze życie i to pokazuje Rainbow Rowell w "Fangirl".

Oczywiście książka ta nie traktuje tylko o uwielbieniu Cath do serii o młodym czarodzieju. Jest tu sporo innych wątków równie ciekawych, ale ciężko mi teraz cokolwiek o nich napisać bez zdradzania fabuły i spoilerowania. Powiem Wam tylko, że "Fangirl" to powieść, która pokazuje życie nastolatki, wkraczającej w dorosłe życie, które niesie za sobą wiele trudności, ale także wspaniałych momentów. A co najważniejsze ukazuje również jak wielką rolę odgrywają książki w życiu człowieka. Trzeba jednak pamiętać, by fikcja nie stała się dla nas ważniejsza od prawdziwego życia, bo ja czasami miałam wrażenie, że zachowanie Cath było dość dziwaczne. Gdyby mogła to zamieszkałaby w świecie magii i nigdy z niego nie wyszła, mimo tego, że przecież jej życie też było ciekawe.

Uwielbiam książki Rainbow Rowell. Nie wiem czemu tak późno ją odkryłam, ale dobrze, że w końcu to nadrabiam. Styl z jakim pisze, jej genialne dialogi, a przede wszystkim nietuzinkowi bohaterowie- to kocham najbardziej w jej powieściach. Jestem zachwycona absolutnie wszystkim, jednakże nie uważam żeby "Fangirl" była lepsza od "Eleanor & Park" tak jak to większość sądzi. Moim zdaniem obie książki są równie cudowne i każda z nich zasługuje na uwagę. Na pewno ciekawą rzeczą w "Fangirl" jest przeplatanie akcji książki z historiami o Simonie Snow, gdzie przed każdym rozdziałem pojawia się krótka scena z książek, bądź z fanfica, a to dodaje tym historiom tylko realności. Na uwagę zasługuje również świetne wydanie książki, zawierające ilustracje. I jak tu nie być fangirl wobec tej książki? Polecam!

źródło obrazków: tumblr

sobota, 30 sierpnia 2014

86. Zostań, jeśli kochasz (If I Stay) - Gayle Forman

Tytuł: Zostań, jeśli kochasz ♦ Autor: Gayle Forman
Stron: 119 (e-book) ♦ 249 (książka) 
Ocena: 3/6

Czuję, że ostatnio mam manię na punkcie tego, by zdążyć z czytaniem książki, przed premierą filmu. Jakoś tak się w sumie składa, że teraz wychodzi tyle świetnych ekranizacji, a ja zawsze wolę książkę od filmu, więc od niej zaczynam, a później idę do kina, by porównać obie wersje. Sprawdzić, czy dorówna książce, poznać wizję reżysera i zobaczyć historię, o której czytałam, na wielkim ekranie. Niedawno na świecie swoją premierę miał film "If I Stay", u nas będzie można go zobaczyć dopiero 12 września, ale ja już dziś zapoznałam się z wersją papierową, by do kina iść przygotowaną. 

Mia prowadzi całkiem zwyczajne życie. Jej wielką pasją jest gra na wiolonczeli, co robi od wielu lat. Jest ona osobą dość nieśmiałą i raczej nie obnosi się ze swoimi umiejętnościami, ale dzięki swojej ogromnej pasji do muzyki, zostaje zauważona przez chłopaka zupełnie z innej bajki. Adam jest liderem w zespole Shooting Star, który z każdym tygodniem staje się być bardziej popularny. Jest on przeciwieństwem Mii, która nigdy nie pomyślałaby, że chłopak taki jak Adam kiedykolwiek zwróci na nią swoją uwagę. Dziewczyna ma wszystko, co mogłaby sobie wymarzyć- kochającą rodzinę, wspaniałego chłopaka i świetlaną przyszłość po studiach na prestiżowej uczelni Julliard. W przeciągu kilku sekund życie Mii wywraca się do góry nogami. Straszliwy wypadek powoduje śmierć jej rodziców, a ona sama zostaje zatrzymana w stanie zawieszenia. Mia musi dokonać wyboru- udźwignąć ciężar tego co ją czeka gdy zostanie, czy poddać się i odejść?

Wobec tej książki nie miałam żadnych oczekiwań, zapewne dlatego, że wcześniej nie czytałam ani jednej recenzji na jej temat. Książka ta została wydana kilka lat temu, lecz zupełnie pod innym tytułem "Jeśli zostanę". Niestety już od dawna, nigdzie tej książki nie można było dostać, najwyraźniej publikacja została wstrzymana, dlatego ja musiałam skorzystać z czytnika i przeczytać ją w oryginale. Teraz została ona wydana pod nowym tytułem "Zostań, jeśli kochasz". Jeśli o mnie chodzi, pierwszy tytuł był jak najbardziej adekwatny do treści i pasował do oryginalnego. A ta zmiana, to po prostu chwyt marketingowy, który mi się nie podoba. Ale nie o tym teraz mowa. Sam pomysł na fabułę nie za bardzo do mnie przemawiał, ale byłam bardzo ciekawa tej książki, odkąd tylko zobaczyłam piękny zwiastun filmu. Jak to wszystko wyszło? Nieciekawie.

Pierwsze co mi się rzuciło w oczy podczas czytania, to retrospekcje wtrącone pomiędzy aktualne wydarzenia. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko temu, jeśli takie 'zabiegi' pojawiają się kilka razy i wnoszą coś do treści, ale tutaj, wspominek było chyba tyle samo co faktycznej akcji. Nie podobało mi się to ani trochę, wręcz mnie to denerwowało. Lubię kiedy akcja dzieje się tu i teraz, a nie co chwilę wtrącane są wspomnienia z życia Mii sprzed wypadku. Aczkolwiek taka jest właśnie uroda tej książki. Jest ona napisana w taki, a nie inny sposób i trzeba się było z tym pogodzić. Narracja prowadzona jest z perspektywy głównej bohaterki, dzięki czemu można zajrzeć wprost do jej myśli i poczuć co czuje w danej chwili, czy też w przeszłości. Tutaj miałam kolejny problem, mianowicie z osobowością Mii. Czasami miałam niepohamowaną ochotę nakrzyczeń na nią, za jej zachowanie i sposób myślenia. Z jednej strony, oczywiście, potrafiłam się wczuć w jej tragiczną sytuację, ale jej chęć by się poddać, zrezygnować z wszystkiego, była dla mnie niezrozumiała. Mia czasami zachowywała się jak okropna hipokrytka, która wcale nie martwi się o to co czują inni. Na szczęście takich momentów było mało, więc wybaczam.

Nie będę ukrywać- zawiodłam się na tej książce. Może nie jakoś tak bardzo, bo przecież podchodziłam do niej bez większych nadziei, ale jednak w głębi duszy, liczyłam, że ta książka bardziej mnie poruszy. Nie myślcie sobie przez to, że mam serce z kamienia, ale nie wywarła ona we mnie prawie żadnych emocji. W przeciwieństwie do zwiastuna filmu, gdzie miałam cały czas szklane oczy, pewnie z powodu ślicznej muzyki... Co dopiero będzie na samym filmie? Mam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę, a film wywrze na mnie również inne emocje, a nie tylko nerwy na główną bohaterkę. W każdym razie i tak jestem zadowolona, że ją przeczytałam, ponieważ może dzięki temu, film będzie dla mnie znacznie bardziej przejrzysty. Osobiście nie mam pojęcia czy ją Wam polecić. To chyba kwestia indywidualna i tego czy gustujecie w tych klimatach.




1. If I stay  ♦ 2. Where she went

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

83. Eleanor & Park - Rainbow Rowell

Tytuł: Eleanor & Park
Autor: Rainbow Rowell
Stron: 324
Ocena: 5/6


Książkę "Eleanor & Park" zapamiętam na długo. Po pierwsze, jest to moja pierwsza książka, którą czytałam po angielsku. Po drugie, historia, chociaż krótka, była tak prawdziwa i realna, że aż genialna. Mimo tego, iż miałam pewne obawy przed czytaniem książek w oryginale, w końcu stwierdziłam, że nadszedł mój czas i w końcu spróbuję. Okazało się, że moje obawy były zupełnie bezpodstawne, ponieważ książkę czytało mi się prawie tak samo dobrze, jak po polsku. Cieszę się, że trafiło akurat na książkę Rainbow Rowell, bo już od dłuższego czasu miałam ochotę zapoznać się z twórczością tej pisarki, a "Eleanor & Park" była idealnym rozwiązaniem.

Eleanor to bohaterka, jakich mało. Jest to pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, by ją opisać. Jest ona osobą wyjątkową. Rude, kręcone włosy, dziwny sposób ubierania się- masa dodatków na szyi i rękach, za duże jeansy i luźne, męskie t-shirty. To tylko powierzchnia, a nie cała Eleanor. W głębi jest ona zabawną i wrażliwą osobą, która mimo młodego wieku, wiele przeszła. Dziewczyna przeprowadza się, zaczyna naukę w nowej szkole, nie znając tam nikogo. Jej życie na pozór normalne, okazuje się być w rzeczywistości czymś strasznym. Mieszka w małym domku, wraz z piątką rodzeństwa, zahukaną matką i ojczymem Richie'm. No właśnie, Richie. To on rządzi domem, pije, bije matkę Eleanor i robi co mu się żywnie podoba, a reszta rodziny się na to zgadza, bo boi się mu przeciwstawić. Eleanor wyśmiewana w szkole głównie za swoją wagę, ubiór i włosy, przez przypadek siada w szkolnym busie obok Park'a. Koreańczyka, który okaże się jedynym promykiem światła w jej pokręconym życiu. Dzięki niemu odkryje wartość prawdziwej miłości i może stać się on jedynym, który ją ocali.

W tej książce nie znajdziecie żadnych nadprzyrodzonych istot, ani nawet przesłodzonej historii miłosnej. Bowiem jest to książka pokazująca, że historia tej dwójki, młodych ludzi, mogła się przytrafić każdemu z nas. Jest ona cudownie rzeczywista i łapiąca za serce. Bo nie jest to lekka historia- tego z pewnością o niej nie można powiedzieć. Przecież życie Eleanor to piekło. Owszem, zdarzają się w życiu i gorsze scenariusze, ale mimo wszystko takie historie wciąż mnie zaskakują. Biorąc pod uwagę okoliczności, Eleanor i tak radziła sobie naprawdę dobrze. Gdy poznaje Park'a, na początku nie jest łatwo, dziewczyna boi się okazywać uczuć, jest zamknięta w sobie, zresztą nic dziwnego skoro każdy się z niej śmieje. Ale gdy niewidzialna bariera pomiędzy nimi pęka, a Eleanor przestaje bać się okazywać tego co czuje, sprawa zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Park staje się dla niej prawdziwym oparciem i jakby nie było, pierwszą miłością. To dzięki niemu czuje, że jest na świecie ktoś, kto ją kocha i rozumie.


Akcja powieści osadzona jest w 1986r. Myślę, że to dodatkowo upraszcza całą fabułę- to znaczy, sprawia, że jest ona nieprzekombinowana. Pokazuje, że mimo iż nie było komputerów, smartfonów i wszystkich dzisiejszych, elektronicznych cudów, bez których nie możemy się teraz obejść, to życie kiedyś też miało swoje dobre strony. Podczas codziennej trasy do szkoły w busie, Eleanor z Parkiem czytają komiksy. To ich właśnie połączyło, niby nic, ale zawsze, może to być dobry start. Ich relacja na początku, było dość ostrożna. Żadne z nich nie chciało się przyznać, że coś do siebie czują, dlatego zaczęło się to tak niewinnie i jak dla mnie – pięknie. Najpierw komiksy, później Park przynosił jej na walkmanie różne piosenki, które Eleanor mogła słuchać tylko dzięki niemu, bo w domu nie miała odpowiedniego sprzętu. Zresztą, w domu prawie niczego nie miała. Dzieliła pokój, z piątką innych dzieci, gdzie każde spało prawie jedno na drugim, z braku wolnego miejsca. Więc, to Park był dla niej jedynym, radosnym aspektem w jej życiu.


Od niedawna zaczęłam oglądać filmiki zagranicznych booktuberów. Właśnie dzięki nim, dowiedziałam się o Rainbow Rowell, bowiem panuje wśród nich, prawdziwy szał na jej punkcie. Skoro każdy zachwalał, to nie miałam na co czekać. Sama chciałam dowiedzieć się, za co ją wszyscy tak uwielbiają. Teraz już wiem. Mnie ta książka zachwyciła swoją prostotą. Wszystko w niej jest jasne, przejrzyste, dobrze napisane, narracja była podzielona na dwójkę bohaterów- Eleanor i Parka. Polubiłam ich i to bardzo. Ale przede wszystkim, najbardziej spodobała mi się ich przepiękna historia o pierwszej miłości. Obydwoje są realistami. Zdają sobie sprawę, że zazwyczaj pierwsza miłość, nie ma szans na przetrwanie wielu lat. Mimo tego, dają sobie szansę i ryzykują, by móc odnaleźć wspólne szczęście.

Książka ta porusza też inne problemy z jakimi nastolatkowie czasem się zmagają. Chodzi tu o odmienność i niemożność wyrażenia swojej indywidualności, w świecie, gdzie wszystko co inne, jest złe i wyśmiewane. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o Eleanor, która w oczywisty sposób wyróżnia się na tle innych. Park również, jako w połowie Koreańczyk, czuje, że odstaje od pozostałych rówieśników. Ale to wszystko staje się dla nich łatwiejsze, gdy są razem. Są dla siebie podporą i tym, co trzyma ich przy życiu. Dawno nie czytałam takiej pięknej, ale i nieprzesłodzonej powieści o miłości. Jedyne zastrzeżenia, jakie mam wobec niej, to zakończenie, które potoczyło się zbyt szybko. Tak jakby ostatnie kilkanaście stron, były nie do końca przemyślane i napisane, byle szybko. Brakowało mi tego rozwinięcia i rozwiania wszelkich wątpliwości. Spodziewałam się jednak, czegoś innego, ale i tak zakończenie pozostawiło mnie w osłupieniu.

Wiem już, dlaczego wszyscy na świecie, tak bardzo zachwalają i uwielbiają książki Rainbow Rowell. Jakby nie było, ja sama od teraz należę, do grona jej fanów, jeśli można to tak nazwać. „Eleanor & Park” była moją pierwszą książką, tej autorki, ale już teraz wiem, że nie ostatnią. Dobra wiadomość, dla osób, które wolą czytać po polsku, jest taka, że wydawnictwo Otwarte, wykupiło prawa do wydania trzech książek Rainbow, w tym również i tej. Na razie data premiery nie jest jeszcze znana, ale ja już się bardzo cieszę. Oprócz tego, podobno, ma być jeszcze film, na podstawie tej książki, także będzie się działo! Będę trzymać kciuki, żeby wszystko się udało, a Was zachęcam do lektury „Eleanor & Park”, nawet osoby, które może jeszcze nie czują się gotowe na czytanie w oryginale, ponieważ jak pisałam we wstępie, była to moja pierwsza książka czytana, po angielsku i spisała się idealnie. Język jest prosty i czyta się naprawdę szybko, więc dajcie jej szansę, a nie będziecie zawiedzeni. :)

*obrazki pochodzą ze strony tumblr.com