Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2017

171. Dżentelmen w Moskwie - Amor Towles (przedpremierowo)

Tytuł: Dżentelmen w Moskwie
Autor: Amor Towles
Stron: 524
Wydawnictwo: Znak Literanova

PREMIERA: 27 września 2017

Czasem mam ochotę sięgnąć po książkę, która jest innego gatunku niż mój zwyczajowy wybór. Obecnie w mojej biblioteczce króluje fantastyka oraz literatura młodzieżowa, przeplatana z kryminałami. Wcześniej próbowałam co nieco literatury klasycznej, ale nie przypadliśmy sobie do gustu, więc zaprzestałam starań. Jednak odkąd trafiłam w liceum na dzieła Dostojewskiego, zdecydowanie przepadłam, a jako, że akcja "Dżentelmena w Moskwie" dzieje się w Rosji, tak samo jak "Zbrodni i kary", która skradła moje serce, postanowiłam, że spróbuję i sprawdzę czy Towles również urzeknie mnie swoim dziełem.

Wszystko zaczęło się od jednego, z pozoru niewinnego wiersza. Hrabia Aleksander Rostow prowadzący dotąd życie pełne dostatku, mieszkający w jednym z najlepszych apartamentów w ekskluzywnym hotelu Metropol, musi zrezygnować ze wszystkich swoich wygód, przez jeden wiersz. Zostaje on dożywotnio skazany przez bolszewicki sąd, na zajęcie małego pokoiku na poddaszu tegoż hotelu. Rostow doskonale zdaje sobie sprawę, że od teraz wszystko może się dla niego skończyć - lub wręcz przeciwnie, z odpowiednim nastawieniem, przystosowawszy się do warunków, jego życie może się dopiero zacząć. Bohater zostaje pozbawiony wszystkiego, co do tej pory definiowało jego status, ale nikt nie jest w stanie odebrać mu bogactwa, które nosi w sobie.

"Dżentelmen w Moskwie", to niesamowita historia o człowieku, którego życie uległo nagłej zmianie o sto osiemdziesiąt stopni w ciągu kilku chwil. Hrabia próbuje na nowo próbuje wpleść do niego ład i porządek, podczas gdy za murami hotelu rozgrywają się historyczne momenty. Rostow jednak nie może sam ich doświadczyć będąc uwięzionym w hotelu. Nie może wyjść do teatru czy opery, ale stara się kontynuować pozostałe tradycje, chodząc raz w tygodniu o wyznaczonej porze do fryzjera, pojawiać się w hotelowej wykwintnej restauracji, a także rozwinąć znajomości z personelem. Mimo, że utracił wiele i odebrano mu wolność, hrabia pozostaje człowiekiem pokornym i dobrym, a do tego jest prawdziwym dżentelmenem, dla którego honorowe zachowanie jest w życiu kluczowe. Mogłoby się wydawać, że nic go już nie zaskoczy, do czasu gdy poznaje pewną dziewczynkę, dzięki której jego życie znowu zostanie wywrócone do góry nogami.

Książkę Towlesa czytałam z zapartym tchem, od samego początku. Dzięki niej dowiedziałam się nieco więcej o historii Rosji, bo mimo, że bohater był zamknięty w hotelu to wydarzenia rozgrywające się poza nim, miały znaczny wpływ na funkcjonowanie hotelu i jego mieszkańców. Akcja rozgrywa się na przestrzeni ponad trzydziestu lat, a więc czytelnik ma wgląd w wielką część życia bohatera i należy tutaj zaznaczyć, że przez cały ten czas postać hrabiego stawała się mi coraz bliższa, tak jak reszta wspaniałych bohaterów powieści, których poznał.

Jestem urzeczona lekturą "Dżentelmena w Moskwie" i bardzo się cieszę, że dałam jej szansę się porwać. Jest to książka obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli historii, szczególnie Rosji, a także dla osób ceniących sobie literaturę z przesłaniem, która skłania do myślenia. Dla mnie była to lektura pełna emocji, w której radosne momenty przeplatały się z wielkim wzruszeniem, a więc na pewno długo o niej nie zapomnę. Polecam!

Za możliwość przedpremierowej lektury 
dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova

niedziela, 6 marca 2016

151. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton

Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender Autor: Leslye Walton
Stron: 298 Wydawnictwo: SQN

Do tej pory nie jestem pewna co skłoniło mnie do przeczytania tej książki. Czy była to zasługa pięknej okładki, intrygującego tytułu, a może jeszcze czegoś innego? Myślę, że każda z tych cech miała podobny wpływ na mój wybór. Dzisiaj napiszę wszystko o tym, co siedzi mi w głowie po jej przeczytaniu. Mętlik jest spory, ale miejmy nadzieję, że zdołam sensownie określić swoje wrażenia po poznaniu osobliwych przypadków narratorki tej powieści, Avy Lavender.

Życie rodziny Roux to w gruncie rzeczy pasmo nieszczęść. Emilienne- babka Avy, doznała w swoim życiu tyle cierpienia, że zabrakłoby jej palców u rąk aby je zliczyć. Razem ze swoją rodziną, kobieta przeniosła się ze słonecznej Francji do Ameryki, która miała się dla nich okazać zbawieniem. Niestety nie wszystko szło po ich myśli i wkrótce w rodzinie ostała się sama Emilienne, która nie wiedząc do końca co ze sobą począć, udała się na zachód Ameryki, gdzie wkrótce urodziła córkę Viviane. Po kilkunastu latach została babcią osobliwych bliźniaków i dniu, w którym na świat przyszły wnuczęta Emilienne, całe miasto zebrało się pod szpitalem, aby oddać im cześć. Cudem miała być córka Viviane, Ava Lavender czyli dziecko urodzone ze skrzydłami. Przez niektórych została uznana za Anioła, a przez drugich za wynaturzenie. Żadne z tych określeń nie było prawdziwe, gdyż Ava była zwykłą dziewczynką, obdarzoną czymś co do zwykłych przypadłości nie należało. Skrzydła zapewniły jej odosobnione życie. Jej matka Viviane, bojąc się o nią, trzymała ją odizolowaną od świata, a kiedy dziewczynka była gotowa wyjść z ukrycia, okazało się, że matka miała rację chroniąc ją przed światem zewnętrznym...

Historia Avy to jedna z tych, które zostawiają po sobie ślad. Z jednej strony nie do końca spodobała mi się jej historia, a z drugiej nie mogę odmówić jej swoistej wyjątkowości. Leslye Walton opisała losy rodu Roux w bardzo ciekawy sposób, przeplatając je dużą dawką magii. Książka ta została napisana w stylu realizmu magicznego, a więc znajdziemy tu pewne niespodziewane cechy bohaterów, a także dziwne zjawiska nadprzyrodzone. Rodzina Lavenderów zdecydowanie należy do osobliwców, gdyż każdy z jej członków cechował się niespotykanymi umiejętnościami. Weźmy na przykład babkę Avy Emilienne, która po śmierci ukochanego rodzeństwa, a później męża, cały czas widzi ich duchy, które nie opuszczają jej na krok. Jej córka Viviane również odziedziczyła pewien dar, a mianowicie ma bardzo mocno rozwinięty węch, którym potrafi przeczuwać kłopoty czy nadchodzącą miłość, albo radość. Z całego schematu nie mogła wyłamać się również Ava, która jak na Lavenderównę przystało też wyróżnia się z otoczenia. Niestety w jej przypadku skrzydła są widoczne na pierwszy rzut oka i nie jest ona w stanie ich ukryć tak jak jej matka i babka ukrywały swoje zdolności. Sprawiło to, że dziewczyna od najmłodszych lat borykała się ze swoją odmiennością, próbując zrozumieć dlaczego nie może być taka sama jak rówieśnicy.

"Znowu on. Los. To słowo często towarzyszyło mi, kiedy byłam dzieckiem. Szeptał do mnie z ciemnych kątów pokoju w czasie samotnych nocy. Był pieśnią ptaków na wiosnę i wołaniem wiatru w nagich gałęziach zimowego popołudnia. Los. Zarówno moja udręka, jak i pociecha. Mój towarzysz i moja klatka."

Zdawać by się mogło, że książka ta będzie historią samej Avy, jednak wcale tak nie jest. Autorka od samego początku przybliża czytelnikowi losy kobiet Roux zaczynając od trzeciego pokolenia wstecz. Dowiadujemy się wielu szczegółów z życia Emilienne, a później Viviane, by swoją przygodę zakończyć na losach Avy. Jednak wszystkie te historie mają wpływ na życie dziewczynki i to one ją ukształtowały. Leslye Walton stworzyła niebanalna historię, w której przeplatają się niezwykłe losy rodziny kobiet, które wiele doświadczyły w życiu. Jednym z ważniejszych tematów jakie porusza Walton jest miłość- nielogiczna, nieokiełznana, a w przypadku rodziny Roux tragiczna. Niestety kobiety z tego rodu szczęścia na tym polu nie miały, co więcej, bywała ona w ich przypadku zgubna. Co by nie zdradzić za dużo, na tym zakończę omawianie tego wątku.

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" to przede wszystkim historia życia Emilenne, Vivane i Avy. Można ją opisać jako ciekawą sagę rodzinną z dużą dawką magii, którą najbardziej docenią wielbiciele realizmu magicznego. Na mnie ta książka nie zrobiła tak wielkiego wrażenia, jak się tego spodziewałam i czasami bywała dla mnie nużąca. Oczywiście niektóre jej aspekty mi się podobały, a szczególnie klimat, którego nigdzie indziej jeszcze nie spotkałam. Zdecydowanie jest to książka jedyna w swoim rodzaju, ale nie nadaje się ona dla każdego. Polecam starszym czytelnikom, którzy w literaturze szukają czegoś niepowtarzalnego i przejmującego. Jest to książka, obok której nie możecie przejść obojętnie.

Za możliwość poznania przypadków Avy Lavender i jej rodziny, dziękuję Wydawnictwu SQN!

środa, 19 sierpnia 2015

127. Obca - Diana Gabaldon

Tytuł: Obca Autor: Diana Gabaldon
Stron: 710 Seria: tom #1 Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 7/10

Jeszcze do niedawna o Outlanderze nie wiedziałam nic. Znałam jedną osobę, która zachwycała się serialem na jej podstawie, ale z opisu zupełnie mnie do tej serii nie ciągnęło. Ni z tego ni z owego, o Outlanderze zaczęto mówić i pisać wszędzie. Przemogłam się i zaczęłam oglądać serial, żeby samej wyrobić sobie zdanie na ten temat. W serialu zaciekawił mnie przede wszystkim jego klimat i widoki cudownej Szkocji. Dostrzegłam w nim tyle uroku i piękna, że od razu zachciało mi się wybrać w podróż w tamte strony. A skoro nie mogłam pozwolić sobie na fizyczną podróż, chwyciłam za książkę, by wraz z Claire Randall przemierzać szkockie tereny.

Główną bohaterką książki jest wspomniana wyżej kobieta, która zostaje nagle przeniesiona w czasie. Z roku 1945, za sprawą tajemniczego kręgu, Claire trafia do osiemnastowiecznej Szkocji. Jak się okazuje, nie mogło jej się przytrafić nic bardziej zaskakującego, a zarazem niebezpiecznego. Wyrwana z własnych czasów, zostaje wciągnięta do świata pełnego intryg, morderstw, a co zadziwiające odnajduje tam również spokój i szczęście w ramionach przystojnego szkota Jamiego Frasera. Tak właśnie zaczyna się jej pełna zawiłości przygoda w osiemnastowiecznej Szkocji. 

We wstępie pokrótce wyjaśniłam Wam, jak trafiłam na tę serię, więc teraz przejdę do jej oceny, ale także napiszę kilka słów o serialu. Najpierw jednak zaznaczę, że serial obejrzałam jak na razie tylko do połowy, gdyż najpierw nabrałam ochoty by przeczytać pierwowzór, a dopiero później obejrzeć go do końca na ekranie. W każdym razie, muszę przyznać, że serial jest bardzo dobrym odzwierciedleniem książki. Aktorzy zostali dobrani wręcz po mistrzowsku i idealnie oddają zadziorność niektórych charakterów. Wizualnie również nie odbiegali od tych bohaterów przedstawionych w książce. Do tego jeśli dodać przecudne krajobrazy i scenerię w jakiej go kręcono, otrzymujemy naprawdę świetnie wyprodukowany serial. Natomiast jeśli chodzi o samą fabułę "Obcej", tutaj miałam na początku dość mieszane odczucia. Niby wszystko było pięknie, ale momentami wiało nudą, której tak bardzo chciałam uniknąć. Na szczęście z uporem brnęłam dalej i jak się później okazało, całkiem słusznie, bo w ostateczności historia Claire bardzo mi się spodobała.

Zauważyłam, że w te wakacje czytam same książki cegły. To już kolejna, której liczba stron sięga siedmiuset, co jak dla mnie jest bardzo dużą liczbą. Z początku było mi ciężko się wciągnąć, ale gdy akcja nabrała tempa, zupełnie zapomniałam o tym, jak wielka jest ta książka i po prostu z zapartym tchem czytałam dalej, na nic nie zważając. "Obca" to przede wszystkim książka przygodowa, ze sporą nutką romansu, co troszkę mnie zaskoczyło. Myślałam, że wątek romantyczny zostanie poprowadzony delikatniej, jednak szczególnie mi nie przeszkadzało, że jest inaczej niż się spodziewałam. Nie ukrywam, że jak na mój gust, rozwinął się on trochę za szybko, zważając na okoliczności, ale nie będę się zbytnio czepiać. 

Ogólnie rzecz ujmując historia Claire bardzo mnie zainteresowała i wielokrotnie zaskoczyła. Powieść napisana przez Diane Gabaldon jest pełna akcji, napięcia, ale także brutalności. Jest to zdecydowanie książka dla osób starszych, gdyż dla młodszych czytelników mogłaby być ona zbyt mocna- właśnie takie słowo przychodzi mi na myśl, opisując tę książkę. "Obca" zdecydowanie miała swoje lepsze i gorsze momenty, czasem mi się dłużyła, ale patrząc na nią jako na całość, swoje pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za bardzo udane i jestem przekonana, że po następne tomy również sięgnę. Polecam starszym czytelnikom, którzy lubią książki pełne przygód, bo w tej książce znajdziecie ich mnóstwo!

Seria Diany Gabaldon:

sobota, 15 listopada 2014

96. Fangirl - Rainbow Rowell

Tytuł: Fangirl ♦ Autor: Rainbow Rowell
Stron: 462 ♦ Wydawnictwo: Macmillan ♦ Ocena: 5/6

Rainbow Rowell tak mnie do siebie zachęciła po "Eleanor & Park", że nie mogłam się doczekać, aż chwycę kolejną książkę jej autorstwa. Tym razem trafiło na "Fangirl", którą każdy do tej pory się zachwycał, w każdym razie ja na jej temat słyszałam same pochwały- słodka, cudna, urocza, wspaniała i inne podobne określenia. Mnie długo nie trzeba namawiać, tym bardziej, że sam debiut Rowell trafił na listę moich ulubionych książek, więc co dopiero "Fangirl". . .

Cath i Wren to nierozłączne bliźniaczki. Nadchodzi czas, że obie wybierają się do college'u. Wren uważa to za znakomitą okazję do poznania nowych ludzi, natomiast główna bohaterka Cath uznaje to za prawdziwą katastrofę. Jest ona osobą dość skrytą, nieśmiałą, która preferuje świat fikcyjny niż rzeczywistość. Razem z siostrą są ogromnymi fankami serii książek o młodym czarodzieju Simonie Snow. Wren podchodzi do tego w sposób bardziej racjonalny, natomiast Cath żyje w świecie Simon'a. Nie wyobraża sobie życia bez niego, a w oczekiwaniu na ostatni tom jego przygód, Cath pisze fanficki. Mało tego, jest ona jedną z najsławniejszych osób w internecie, a jej opowiadanie Carry On, Simon, ma tysiące wejść dziennie. Czytelnicy i zarówno fani serii, kochają opowiadania Cath, czasem nawet bardziej niż oryginalne książki o Simonie.

Cath przenosi się do college'u, a na domiar złego jej siostra wcale nie ma zamiaru być jej współlokatorką, więc zostaje ona przydzielona do dziewczyny o imieniu Reagan. Z początku nie dogadują się wcale, a Cath nie za bardzo odpowiada, że w ich pokoju ciągle przesiaduje chłopak Reagan- Levi. Istny koszmar, dla osoby takiej jak ona. Życie studenckie daje jej w kość, ale nie pozwala sobie na to, by odpuścić ze swoim opowiadaniem. Cath jest osobą, która gdyby mogła, na pewno zostałaby w świecie fikcji. Stawienie czoła życiu i temu co ono za sobą niesie, jest dla niej naprawdę dużym wyzwaniem. Ciężko jest się jej przystosować, zważając na to, że jest osobą troszeczkę aspołeczną. Nie zmienia to faktu, że ją uwielbiam! Zresztą rzecz w tym, że uwielbiam wszystkich bohaterów jakich tworzy Rainbow Rowell. Tak samo było w przypadku, genialnej "Eleanor & Park", gdzie wszyscy bohaterowie byli tacy prawdziwi i namacalni. W "Fangirl" jest podobnie, z tym, że Cath to w ogóle bohaterka o jakiej nigdy nie czytałam.

Jest przecież tylu różnych bohaterów ile jest książek. Ale słuchajcie, czy nie jest tak, że mimo tego, że autorzy się zmieniają, ich postacie się lekko różnią, to koniec końców, większość postaci wydaje się być taka sama? Jakby odrysowano ich od szablonu i wstawiono kilka różnic. Przynajmniej ja tak to czasem odbieram, oczywiście wiadomo, że zdarzają się wyjątki. W książkach Rowell nie znajdziecie dwóch takich samych postaci. Jej bohaterowie są niepowtarzalni, koniec kropka. Z jej główną bohaterką tak bardzo można się utożsamić! Cath to zwyczajna dziewczyna, która kocha książki. Ale kocha je do tego stopnia, że nie potrafi wydostać się z fikcyjnego świata, dlatego pisze fanficki, czyli po prostu fanowskie opowiadania, które umieszcza w internecie. Opowiadania te, oczywiście są na podstawie serii o Simonie, ale to Cath kieruje w nich biegiem wydarzeń. Jak się może domyślacie dla niej Simon Snow, to tak jak dla mnie i mojego pokolenia Harry Potter. To właśnie dlatego potrafię zrozumieć Cath, ponieważ sama dorastałam na książkach Harry'ego, więc wiem jakie to było dla niej ważne. Oczywiście u mnie nie objawiło się to w ten sam sposób, bo jakby nie było Cath ma na punkcie Snow'a lekką obsesję. Ale to jest właśnie takie niesamowite jaką moc mają książki i jak mogą one wpływać na nasze życie i to pokazuje Rainbow Rowell w "Fangirl".

Oczywiście książka ta nie traktuje tylko o uwielbieniu Cath do serii o młodym czarodzieju. Jest tu sporo innych wątków równie ciekawych, ale ciężko mi teraz cokolwiek o nich napisać bez zdradzania fabuły i spoilerowania. Powiem Wam tylko, że "Fangirl" to powieść, która pokazuje życie nastolatki, wkraczającej w dorosłe życie, które niesie za sobą wiele trudności, ale także wspaniałych momentów. A co najważniejsze ukazuje również jak wielką rolę odgrywają książki w życiu człowieka. Trzeba jednak pamiętać, by fikcja nie stała się dla nas ważniejsza od prawdziwego życia, bo ja czasami miałam wrażenie, że zachowanie Cath było dość dziwaczne. Gdyby mogła to zamieszkałaby w świecie magii i nigdy z niego nie wyszła, mimo tego, że przecież jej życie też było ciekawe.

Uwielbiam książki Rainbow Rowell. Nie wiem czemu tak późno ją odkryłam, ale dobrze, że w końcu to nadrabiam. Styl z jakim pisze, jej genialne dialogi, a przede wszystkim nietuzinkowi bohaterowie- to kocham najbardziej w jej powieściach. Jestem zachwycona absolutnie wszystkim, jednakże nie uważam żeby "Fangirl" była lepsza od "Eleanor & Park" tak jak to większość sądzi. Moim zdaniem obie książki są równie cudowne i każda z nich zasługuje na uwagę. Na pewno ciekawą rzeczą w "Fangirl" jest przeplatanie akcji książki z historiami o Simonie Snow, gdzie przed każdym rozdziałem pojawia się krótka scena z książek, bądź z fanfica, a to dodaje tym historiom tylko realności. Na uwagę zasługuje również świetne wydanie książki, zawierające ilustracje. I jak tu nie być fangirl wobec tej książki? Polecam!

źródło obrazków: tumblr

piątek, 26 września 2014

90. Poradnik pozytywnego myślenia - Matthew Quick

Tytuł: Poradnik pozytywnego myślenia ♦ Autor: Matthew Quick
Tytuł oryginału: Silver Linings. Playbook
Stron: 374 ♦ Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 2/6 

Nadrabiania zaległości książkowych ciąg dalszy. Na swojej półce posiadam dwa dzieła Matthew Quick'a. Postanowiłam, że na pierwszy rzut pójdzie książka, o której było głośno, zapewne za sprawą ekranizacji. Film oglądałam niedługo po jego premierze, także z fabułą byłam zaznajomiona. Pamiętam, że filmowa wersja bardzo mi się podobała. Była zabawna i pozytywna. A jak było z książką?

Pat wierzy, że jego życie to film, a przecież w nich zazwyczaj zdarzają się happy endy. Z wielkim przekonaniem, Pat liczy na to, że jego długa rozłąka z żoną Nikki wkrótce się zakończy. Ale zanim to się stanie, musi nad sobą popracować, przede wszystkim musi stać się miły, nie stawiać zawsze na swoim i robić to co według Boga jest słuszne. Musicie wiedzieć, że Pat przez pewny incydent trafił do ośrodka dla psychicznie chorych i zupełnie stracił poczucie czasu. Teraz gdy jego mama zabiera go do domu, Pat próbuje zmienić swoje życie na lepsze, ciężko pracując na szczęśliwe zakończenie.

„Poradnik pozytywnego myślenia” to książka nad wyraz specyficzna, za sprawą głównego bohatera, który jest narratorem powieści. Pat spisuje swoje przemyślenia i opowiada wydarzenia z własnej perspektywy. Robi to po to, aby później przekazać swój dziennik Nikki, by ta mogła zauważyć zmianę jaka w nim zaszła – jakim porządnym człowiekiem się teraz stał. Oczywiście prawda trochę od tego odbiega, gdyż Pat ze swoimi zaburzeniami wcale nie ma się dobrze. Nie potrafi kontrolować gniewu, dlatego chodzi na terapię do doktora Cliffa, który okazuje się być najlepszym terapeutą, z jakim miał do czynienia. Ale czy kroki jakie podejmuje Pat, wystarczą by odzyskać żonę, która nie chce mieć z nim nic wspólnego?

Co to była za książka! Trochę się przy niej umęczyłam. No dobra, nie było aż tak źle, bo przecież narracja prowadzona przez głównego bohatera była naprawdę zabawna, ale cała reszta już niekoniecznie. To znaczy, fajnie było siedzieć w głowie Pat'a, któremu troszkę brakuje piątej klepki, ale z drugiej strony było wiele elementów, które mi się bardzo nie podobały i były najzwyczajniej w świecie nudne. Pat, zarówno jak jego ojciec i brat są ogromnymi fanami Orłów- to znaczy drużyny piłkarskiej, ich mecze odbywają się bardzo często i zupełnie nie rozumiem po co autor tak bardzo się na nich skupiał. Opisy były długie i męczące, od razu przyznaję, że nawet ich nie czytałam do końca, tak bardzo mnie nudziły. Poza tym, co mnie obchodzi przebieg jakiegoś wymyślonego meczu? To było zbędne. Ale okej, autor pokazał w ten sposób, jak wielką rolę odgrywały mecze w życiu Pat'a i jego rodziny.

Mimo, że książka nie podobała mi się ani trochę, to uważam, że ma ona jedną mocną stronę. Mianowicie bohaterów, którzy są świetnie wykreowani. Jest tak: fabuła kuleje, ale bohaterowie są pierwszorzędni. O Pat'cie już sporo pisałam, ale nie wspomniałam ani słowem o Tiffany. Jest ona również ważną postacią, która jakby nie było w pewien sposób pomaga Pat'owi. Tiffany jest w jakimś stopniu do niego podobna. Niedawno straciła męża w wypadku i przez długi czas nie mogła się pozbierać po tym wydarzeniu. Tak jak Pat, chodzi ona na terapię, a oprócz tego codziennie towarzyszy mu podczas porannego joggingu. Chociaż nie odzywają się do siebie prawie wcale, łączy ich pewna dziwna relacja. Tiffany również należy do bohaterek raczej nadzwyczajnych, a zarazem interesujących.

Niestety, mimo chęci nie mogę napisać, żeby to była dobra książka. Jak dla mnie to smutne rozczarowanie, ponieważ spodziewałam się po niej czegoś znacznie lepszego. Umęczyłam się przy niej i na pewno nie chciałabym więcej tego przechodzić, więc oczywiście jej nie polecam. Nawet zabawni bohaterowie i ogólna myśl przewodnia książki, by myśleć pozytywnie, bo dzięki nastawieniu wiele może się zmienić, nie są w stanie zrekompensować okropnie nudnej całości i kulejącej akcji. 

piątek, 12 września 2014

88. Lato drugiej szansy - Morgan Matson

Tytuł: Lato drugiej szansy ♦ Autor: Morgan Matson
Stron: 413 ♦ Wydawnictwo: Jaguar
Tytuł oryginału: Second Chance Summer ♦ Ocena: 5/6

Przez wakacje przeglądając kilka blogów, natrafiałam często na książki, które polecacie na wakacje. Postanowiłam sobie, że spróbuję przeczytać kilka z tytułów, jakie proponowaliście. W tym zestawieniu kilka razy znalazłam „Lato drugiej szansy”. Dla uczniów wakacje się skończyły, ale ja mam jeszcze cały wrzesień wolny, także stwierdziłam, że jeszcze ta książka nada się na ten okres. Ah! Jak ja chciałabym spędzić wakacje w tym samym miejscu co główna bohaterka tej książki!

Taylor Edwards, to całkiem przeciętna siedemnastolatka. Nie wyróżnia się w niczym szczególnym, nie ma żadnych ciekawych zainteresowań, w przeciwieństwie do swojego utalentowanego rodzeństwa. Jej straszy brat Warren to prawie geniusz. Na krok nie rozstaje się ze swoimi książkami, a młodsza siostra Gelsey to urodzona baletnica. Na ich tle, Taylor jest raczej nijaka. Gdy rodzina nagle dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie ojca, postanawiają wyjechać na całe wakacje do domku nad jeziorem, który położony jest w górach. Dla Taylor jest to ostatnia rzecz, na jaką miałaby ochotę. Pięć wakacji temu doszło tam do pewnych wydarzeń, o których pragnęła zapomnieć na zawsze. Jednak jedzie tam, by po raz ostatni spędzić wakacje z ojcem, któremu zostało kilka miesięcy życia.

Na początku dla Taylor, wyjazd w miejsce pełne wspomnień z dzieciństwa, to istna tragedia. Wyrosła już z zabaw, a przyjaciół zostawiła bez odpowiedzi pięć lat temu. Od siedmiu lat, Taylor co wakacje przyjeżdżała z rodziną do domku nad jeziorem, gdzie poznała swoją najlepszą przyjaciółkę Lucy oraz pierwszą miłość Henry'ego. Jednak Taylor ma pewną, dużą wadę. Nie potrafi stawić czoła problemom. Gdy nagle jej życie zaczyna się komplikować, Tay bierze nogi za pas i ucieka. Zdaje sobie ona sprawę z tego, że to nie jest rozwiązanie, ale nie potrafi zachować się inaczej. Pięć lat temu gdy jej życie wymknęło się spod kontroli, dziewczyna czym prędzej uciekła z wakacyjnej miejscowości , zostawiając Lucy i Henry'ego bez wyjaśnienia. Teraz przyjdzie jej znowu stawić im czoła.

„Lato drugiej szansy” spodobało mi się już od pierwszych stron. Przede wszystkim, styl z jakim została napisana książka jest rewelacyjny. Morgan Matson potrafi pisać interesująco, nawet gdy opisuje zwykłe czynności. Czytało mi się ją płynnie i bardzo przyjemnie. Uwielbiam język, jakim została napisana oraz przedstawioną historię. Okazało się, że każdy kto polecał tę książkę na lato, miał zupełną rację. Jest ona idealna na ten czas, aż samemu chciałoby się pojechać w takie urocze miejsce i spędzić czas jak Taylor. Gdyby nie choroba jej ojca, mogłaby spędzić tam naprawdę beztroskie lato. Oprócz tego, książka zawiera w sobie morał. Zresztą sam jej tytuł na to wskazuje, chodzi oczywiście o drugie szanse i wolę przebaczenia. Podobało mi się, że nie jest to tylko świetne i lekkie czytadło, ale także niesie za sobą przekaz. Każdy z nas popełnia błędy, nikt nie jest idealny, dlatego warto czasem dać komuś drugą szansę, gdy zbłądzi. O tym między innymi jest ta książka, a czytało mi się ją naprawdę wyśmienicie.

Wiem, że pewnie większość z Was nie ma już wolnego, ale uważam, że książka jak ta, nadaje się nie tylko na lato. Dla mnie była ona idealnym przerywnikiem od paranormalnych książek i spędziłam przy niej cudowne chwile. Pani Matson potrafi pisać w niesamowity sposób i jestem kompletnie oczarowana tą książką. Pod każdym względem mi się podobała i nie mogę się doczekać aż zapoznam się z resztą jej książek. Podsumowując „Lato drugiej szansy” to cudowna lektura- polecam z całego serca!


sobota, 30 sierpnia 2014

86. Zostań, jeśli kochasz (If I Stay) - Gayle Forman

Tytuł: Zostań, jeśli kochasz ♦ Autor: Gayle Forman
Stron: 119 (e-book) ♦ 249 (książka) 
Ocena: 3/6

Czuję, że ostatnio mam manię na punkcie tego, by zdążyć z czytaniem książki, przed premierą filmu. Jakoś tak się w sumie składa, że teraz wychodzi tyle świetnych ekranizacji, a ja zawsze wolę książkę od filmu, więc od niej zaczynam, a później idę do kina, by porównać obie wersje. Sprawdzić, czy dorówna książce, poznać wizję reżysera i zobaczyć historię, o której czytałam, na wielkim ekranie. Niedawno na świecie swoją premierę miał film "If I Stay", u nas będzie można go zobaczyć dopiero 12 września, ale ja już dziś zapoznałam się z wersją papierową, by do kina iść przygotowaną. 

Mia prowadzi całkiem zwyczajne życie. Jej wielką pasją jest gra na wiolonczeli, co robi od wielu lat. Jest ona osobą dość nieśmiałą i raczej nie obnosi się ze swoimi umiejętnościami, ale dzięki swojej ogromnej pasji do muzyki, zostaje zauważona przez chłopaka zupełnie z innej bajki. Adam jest liderem w zespole Shooting Star, który z każdym tygodniem staje się być bardziej popularny. Jest on przeciwieństwem Mii, która nigdy nie pomyślałaby, że chłopak taki jak Adam kiedykolwiek zwróci na nią swoją uwagę. Dziewczyna ma wszystko, co mogłaby sobie wymarzyć- kochającą rodzinę, wspaniałego chłopaka i świetlaną przyszłość po studiach na prestiżowej uczelni Julliard. W przeciągu kilku sekund życie Mii wywraca się do góry nogami. Straszliwy wypadek powoduje śmierć jej rodziców, a ona sama zostaje zatrzymana w stanie zawieszenia. Mia musi dokonać wyboru- udźwignąć ciężar tego co ją czeka gdy zostanie, czy poddać się i odejść?

Wobec tej książki nie miałam żadnych oczekiwań, zapewne dlatego, że wcześniej nie czytałam ani jednej recenzji na jej temat. Książka ta została wydana kilka lat temu, lecz zupełnie pod innym tytułem "Jeśli zostanę". Niestety już od dawna, nigdzie tej książki nie można było dostać, najwyraźniej publikacja została wstrzymana, dlatego ja musiałam skorzystać z czytnika i przeczytać ją w oryginale. Teraz została ona wydana pod nowym tytułem "Zostań, jeśli kochasz". Jeśli o mnie chodzi, pierwszy tytuł był jak najbardziej adekwatny do treści i pasował do oryginalnego. A ta zmiana, to po prostu chwyt marketingowy, który mi się nie podoba. Ale nie o tym teraz mowa. Sam pomysł na fabułę nie za bardzo do mnie przemawiał, ale byłam bardzo ciekawa tej książki, odkąd tylko zobaczyłam piękny zwiastun filmu. Jak to wszystko wyszło? Nieciekawie.

Pierwsze co mi się rzuciło w oczy podczas czytania, to retrospekcje wtrącone pomiędzy aktualne wydarzenia. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko temu, jeśli takie 'zabiegi' pojawiają się kilka razy i wnoszą coś do treści, ale tutaj, wspominek było chyba tyle samo co faktycznej akcji. Nie podobało mi się to ani trochę, wręcz mnie to denerwowało. Lubię kiedy akcja dzieje się tu i teraz, a nie co chwilę wtrącane są wspomnienia z życia Mii sprzed wypadku. Aczkolwiek taka jest właśnie uroda tej książki. Jest ona napisana w taki, a nie inny sposób i trzeba się było z tym pogodzić. Narracja prowadzona jest z perspektywy głównej bohaterki, dzięki czemu można zajrzeć wprost do jej myśli i poczuć co czuje w danej chwili, czy też w przeszłości. Tutaj miałam kolejny problem, mianowicie z osobowością Mii. Czasami miałam niepohamowaną ochotę nakrzyczeń na nią, za jej zachowanie i sposób myślenia. Z jednej strony, oczywiście, potrafiłam się wczuć w jej tragiczną sytuację, ale jej chęć by się poddać, zrezygnować z wszystkiego, była dla mnie niezrozumiała. Mia czasami zachowywała się jak okropna hipokrytka, która wcale nie martwi się o to co czują inni. Na szczęście takich momentów było mało, więc wybaczam.

Nie będę ukrywać- zawiodłam się na tej książce. Może nie jakoś tak bardzo, bo przecież podchodziłam do niej bez większych nadziei, ale jednak w głębi duszy, liczyłam, że ta książka bardziej mnie poruszy. Nie myślcie sobie przez to, że mam serce z kamienia, ale nie wywarła ona we mnie prawie żadnych emocji. W przeciwieństwie do zwiastuna filmu, gdzie miałam cały czas szklane oczy, pewnie z powodu ślicznej muzyki... Co dopiero będzie na samym filmie? Mam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę, a film wywrze na mnie również inne emocje, a nie tylko nerwy na główną bohaterkę. W każdym razie i tak jestem zadowolona, że ją przeczytałam, ponieważ może dzięki temu, film będzie dla mnie znacznie bardziej przejrzysty. Osobiście nie mam pojęcia czy ją Wam polecić. To chyba kwestia indywidualna i tego czy gustujecie w tych klimatach.




1. If I stay  ♦ 2. Where she went