sobota, 29 grudnia 2012

Konkurs!

Cześć! :)
Z okazji tego, że już niedługo, 21 stycznia minie rocznica odkąd razem z  Paulą 
założyłyśmy swoje książkowe blogi, postanowiłyśmy, że zorganizujemy wspólny konkurs.
Na początku planowałyśmy nagranie filmiku, zamiast pisania tej notki, ale 
jak to z nami bywa, nagrałyśmy z dziesięć filmików, z których żaden nas nie satysfakcjonował ;D
Dlatego wyszło jak zwykle, więc w skrócie napiszę o co chodzi.
Do wygrania będziecie mieli 2 książki, możecie wziąć udział w konkursie u mnie, jak i u Pauli.

Nagrody:
1 miejsce- książka "Świat Nocy" L.J.Smith
2 miejsce- audiobook "Co się przydarzyło tej małej dziewczynce" A. Lantz

Pytanie konkursowe:
Co Cię skłoniło do założenia bloga? 
max 4 zdania wystarczą.

Pora na Regulamin:
1. Sponsorem tych dwóch książek jestem ja- właścicielka bloga
2. Udział mogą brać osoby mieszkające tylko na terenie Polski
3. Jedna osoba może wziąć udział w dwóch konkursach u mnie i u Pauli
4. Uczestnik musi posiadać bloga
5. Będzie nam miło jeśli będziecie nas obserwować, ale nie jest to koniecznie
6. Odpowiedź na pytanie należy umieścić w komentarzu
7. Osoba biorąca udział w konkursie musi zamieścić podlinkowany banner u siebie na blogu:




Co musi zawierać komentarz:
1. Odpowiedź na pytanie konkursowe
2. Adres bloga + e-mail

Konkurs trwa od dzisiaj (29.12) do 18.01
wyniki podamy w dniu rocznicy 21.01

Powodzenia! W razie pytań, piszcie w komentarzu pod tym postem.


czwartek, 27 grudnia 2012

Świąteczny stos

Witajcie!
Święta już za nami, teraz czas na podsumowanie prezentów,
u mnie w postaci nowego stosu. Jak widać  na zdjęciu jest on bardzo mały, ale za
to jaki! Z wszystkich książek jakie dostałam niezmiernie się cieszę. Nie mogę się
doczekać aż będę mogła je przeczytać.  Póki mam 
jeszcze kilka dni wolnego zamierzam je na całego wykorzystać czytając.
Na razie powoli kończę "Miasto zagubionych dusz", a potem będę musiała zabrać się za
Strażników Historii, których w sumie już zaczęłam, ale skoro przyszła do mnie 
recenzencka książka, to wolałam ją najpierw skończyć.
A jak u Was z książkowymi prezentami? :)



1. "Magiczna gondola"  E. Voller- prezent świąteczny
2. "Krąg" M.Strandberg S.Elfgren- j.w.
3. "Miasto zagubionych dusz" C.Clare- właśnie czytam, niedługo recenzja.
Od wydawnictwa MAG
4. "Strażnicy Historii. Nadciąga burza" D. Dibben- prezent od Blair :)
5. "Atlas chmur" D. Mitchell- podobno arcydzieło, więc jak tu nie mieć 
go w swojej biblioteczce?
6. "Doktorzy" E.Segal- prezent od koleżanki, jako inspiracja na przyszłość :D

Po prawej stronie widzicie typowy gadżet mola książkowego- lampka do czytania. 
Także znalazłam ją pod choinką. Niedługo sprawdzę jej użyteczność ;)

Teraz Was zostawiam i idę spędzić trochę czasu razem z Jace'm z "Miasta 
zagubionych dusz" !

P.S Prawie bym zapomniała, już na dniach spodziewajcie się konkursu, a nie będzie
on taki zwyczajny, dlatego zaglądajcie tu żeby go nie przegapić :P



sobota, 22 grudnia 2012

43. Syrena - Tricia Rayburn

Tytuł: Syrena
Autor: Tricia Rayburn
Tytuł oryginału: Siren
Stron: 359
Trylogia: #1



Jak co roku, siostry Sands - Vanessa i Justine przyjeżdżają do swojego domku letniskowego w Winter Harbor. Nic nie zapowiadało się żeby w tym roku przydarzyło im się coś niesamowitego. Ot wakacje jak co roku, te same rozrywki, te same restauracje, a dla Justine nawet ten sam chłopak czekający na nią w przybrzeżnym miasteczku. Jedyną zmianą miała być decyzja Vanessy odnośnie skoku z urwiska Chione, ale ostatecznie dziewczyna nie daje rady i siostry wracają do domu. Między dziewczynami wywiązuje się spora kłótnia. Gdy Justine zamyka za sobą drzwi, młodsza od niej Vanessa nie spodziewa się, że zobaczy ją po raz ostatni.

Śmierć Justine, jest strasznym przeżyciem dla Vanessy, aczkolwiek gdy policjanci uważają, że jej siostra popełniła samobójstwo skacząc z klifu, jej wydaje się to być niemożliwe. Przecież dla niej to ona zawsze była wzorem, piękna, mądra, odważna, zawsze w centrum uwagi, otoczona grupką przyjaciół. Nie byłaby zdolna do tego by targnąć się na swoje wspaniałe życie. Dlatego Vanessa zmuszona jest powrócić do Winter Harbor by rozwiązać dręczące ją wątpliwości. Razem z przyjacielem Simonem próbują się dowiedzieć co było przyczyną śmierci Justine. Od tej pory w miasteczku zaczynają dziać się niepokojące rzeczy, w porannych gazetach, nagłówki informują o śmierci kolejnych osób, a są to tylko mężczyźni. Ciało każdego z nich znaleziono przy brzegu, a na ich twarzach gościł szeroki uśmiech.

Po "Syrenę" sięgnęłam, dlatego że spodobał mi się jej opis, ale także motyw syreni. Kiedy byłam mała, to z koleżankami zawsze regularnie oglądałyśmy serial "H2o wystarczy kropla" i wtedy fascynowały mnie te stworzenia. Tyle, że syrenki z h2o całkowicie się różniły od tych z tej książki, ale szczegółów o syrenach stworzonych przez panią Rayburn Wam nie zdradzę, sami się lepiej przekonajcie jakie są. :) Więc z czystej ciekawości sięgnęłam po tą książkę, myśląc, że dzięki niej znowu będę mogła zagłębić się w syrenie życie, ale na tym się zawiodłam. Nie jest to książka, której oczekiwałam, spodziewałam się, że syreny będą głównym tematem, a tu wszystko krążyło przede wszystkim na wątku kryminalnym. Który był ciekawy i mi się podobał, z tym, że myślałam iż będzie więcej informacji o tych stworzeniach.

Narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy Vanessy. Jest ona strachliwą i bojącą się dosłownie wszystkiego dziewczyną. To dzięki swojej siostrze Justine, jakoś się trzymała i to ona zawsze jej we wszystkim pomagała. Kiedy wiadomość o śmierci jej ukochanej siostry do niej dotarła, jej życie zmieniło się nieodwracalnie. Na szczęście pod wpływem wydarzeń dziewczyna się zmienia, zauważa, że musi stawić czoła najniebezpieczniejszemu przeciwnikowi i żeby przetrwać musi być dzielna.

"Syrena" na pewno do wybitnych książek nie należy, ale w sumie miło spędziłam przy niej czas. Jest to ciekawa historia, momentami pełna grozy, ale do strasznych nie należy. Myślę, że jeśli ktoś lubi książki, gdzie wątek kryminalny jest szeroko rozwinięty na pewno go ta lektura zainteresuje. Koniec książki jest dość zaskakujący, aczkolwiek jak dla mnie trochę przesadzony.. nie wiem czemu, ale jakoś tak wydawał mi się dziwny. Jestem ciekawa co dalej się stanie z syrenami z Winter Harbor, dlatego sięgnę po kontynuację, a Was zachęcam do zapoznania się z tomem pierwszym.

Ocena: 4/6


Trylogia składa się z :
Syrena ♦ Głębia ♦ Mroczna toń

***
Wiem, że recenzje pojawiają się tutaj od święta, ale jest to głównie spowodowane 
moim brakiem czasu i co tu ukrywać, brakiem chęci pisania. Czytać, owszem czytam, ale
żeby pisać recenzje to jakoś ostatnio nie mam ochoty, może to dlatego, że gdy już uporam się
ze szkolnymi obowiązkami, i mam trochę czasu dla siebie to wolę czytać niż pisać..
W każdym razie postaram się lepiej dbać o bloga :) To będzie moje postanowienie 
noworoczne :D Przy okazji, chciałam wszystkim życzyć Wesołych Świąt!


poniedziałek, 3 grudnia 2012

42. 7 razy dziś - Lauren Oliver

Tytuł: 7 razy dziś
Autor: Lauren Oliver
Tytuł oryginału: Before I fall
Stron: 379
Wydawnictwo: Otwarte

„Czasem boję się zasnąć z powodu tego, co za sobą zostawiam.”

Gdybyś miał wybór przeżyć jeden dzień swojego życia na nowo, który byś wybrał? Ten w którym pierwszy raz spotkałeś swoją miłość? Może ten, w którym z całą rodziną wspaniale spędziłeś czas? Albo wyjazd nad morze z przyjaciółkami? Który dzień, chciałbyś przeżyć jeszcze raz? Na pewno nie ten,w którym cierpiałeś, zapewne wybrałbyś ten najszczęśliwszy. Ale Samantha Kingston nie ma wyboru. 12 lutego w Dzień Kupidyna, dla niej i jej najlepszych przyjaciółek Lindsay, Elody i Ally to bardzo ważny dzień. Dla najpopularniejszych dziewczyn w szkole, właśnie rozpoczął się kolejny dzień królowania. W Dzień Kupidyna wszyscy obdarowują się różami, które są wyznacznikiem popularności- im więcej róż tym wyżej cię to notuje w hierarchii. Dla Sam to ważny dzień, ale dziewczyna na pewno nie spodziewa się tego jak on się potoczy. Tym bardziej nie spodziewa się, tego że to ostatni dzień jej życia, na dodatek, który będzie musiała przeżyć kilka razy,aż wreszcie dotrze do niej dlaczego tak się dzieje.

„Kiedy umierasz, wiele się zmienia, choć - jak mi się zdaje – umieranie to powodująca największą samotność rzecz, jaką można zrobić.”

Sam i jej przyjaciółki są jak te róże, które co roku otrzymują- piękne i bez skaz, według publicznej opinii. Jako, że są w czołówce najpopularniejszych osób w liceum, wszystko uchodzi im na sucho, ludzie boją się spojrzeć im w oczy by ich przypadkiem nie obrazić, nauczyciele darują im wagary i inne wykroczenia, wszyscy w około im zazdroszczą. Każdy chciałby być taki jak one. Ale czy one oby na pewno są takie wspaniałe? Sam kiedyś była na dnie towarzyskim, ale odkąd poznała Lindsay wszystko się zmieniło. Porzuciła swoich dawnych znajomych, znalazła nowych i lepszych. Stała się błyszczącą gwiazdą wśród zwykłych uczniów. Samantha czuje, że razem z przyjaciółkami może wszystko.

Tego jednego dnia 12 lutego, Sam budzi się jak co dzień. Jej dzień przebiega bez żadnych zakłóceń, aż do momentu imprezy u dawnego przyjaciela Kenta, z którym nie utrzymuje już kontaktów bo nie jest dla nie wystarczająco fajny. Zdarza się wypadek, po którym Samantha budzi się rano, ale zaglądając na telefon wcale nie widzi, żeby nastąpił kolejny dzień. Okazuje się, że dziewczyna znowu rozpoczęła dzień 12 lutego. Jakim cudem? Czy to kara za to jak postępowała? Czy może szansa, na stanie się lepszą?

Na początku postać Sam i jej przyjaciółek strasznie mnie irytowała, i nie ma co się temu dziwić. Rozpuszczona dziewczyna, które ma wszystko co tylko zachce, najprzystojniejszego chłopaka, najlepsze miejsce na stołówce, wspaniałe przyjaciółki, które staną za nią murem choćby nie wiem co, jednym słowem niczego jej nie brakuje. Jej zachowanie było denerwujące, ale także zdaję sobie sprawę, że Lauren Oliver musiała tak ją przedstawić, żeby później móc pokazać jak bardzo jej bohaterka się zmieniła. A jest to olbrzymia różnica.

„Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć- tyle czasu, że możesz się w nim zanurzyć, taplać do woli, że możesz pozwolić by przesypywał ci się przez palce jak monety. Tyle czasu, że możesz go zmarnować”

Każdy, następny rozdział zaczyna się nowym dniem- a raczej przeżywaniem go na nowo. Sam otrzymała od losu szansę, by móc się zmienić. Podczas każdego z dni, dziewczyna próbuje poukładać sobie wszystko w głowie i dowiedzieć się dlaczego musiała tak strasznie skończyć. Dopiero potem Sam zauważa jakim była człowiekiem. Teraz za wszelką cenę chce to wszystko zmienić. Otrzymała 7 szans na to by stać się lepszą osobą. Jej przemiana jest drastyczna. Miałam wrażenie, że tak naprawdę poznaje losy dwóch, zupełnie obcych sobie dziewczyn. Przyznaję, że tą 'nową' Samanthę bardzo polubiłam.

Twórczość pani Oliver poznałam już jakiś czas temu z "Delirium", więc myślałam, że wiem czego będę mogła się spodziewać przy "7 razy dziś". Myliłam się. Jestem zaskoczona tym co tutaj otrzymałam. Cała historia i pomysł na fabułę według mnie jest świetny. Lauren Oliver przedstawiła jak bardzo ludzie potrafią się zmienić jeśli tylko chcą. Na początku książka mnie nie ciekawiła, szczególnie odrzucało mnie zachowanie głównej bohaterki i jej przyjaciółek, ale potem gdy wszystko nabrało tempa, nie mogłam się oderwać od czytania. "7 razy dziś" przepełnione jest masą skrajnych emocji. Tego akurat się spodziewałam, bo gdy wcześniej czytałam książki tej autorki też tak było. Tutaj znowu jestem w szoku, nie wiem jak autorka może z taką łatwością manipulować moimi emocjami. Gdy skończyłam książkę poczułam straszne rozczarowanie. Spodziewałam się takiego zakończenia, ale ciągle miałam nadzieje, że jednak los Sam potoczy się inaczej. Mam wrażenie, że jeszcze tyle spraw nie zostało wyjaśnionych, a tu już koniec... Jest mi przykro z tego powodu i żałuję, że to już koniec.

"7 razy dziś" jest niezwykle emocjonującą książką. Dlatego właśnie od razu polubiłam książki Lauren Oliver, bo potrafi ona często rozśmieszyć czytelnika, ale gdy przyjdzie już co do czego to zmusić do płaczu, ale także refleksji nad swoim życiem, zachowaniem i tym czy na pewno żyjemy tak jak byśmy chcieli. Czasem warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o tym co jest dla nas tak naprawdę ważne. Powinniśmy doceniać każdy dzień jaki jest nam dany i przestać narzekać na to co jest mniej istotne. Bo nie dla każdego jest jakieś JUTRO. Na pewno na długo nie zapomnę o tej książce, bo dzięki niej czuję, że moje życie w jakimś stopniu się zmieniło. Polecam serdecznie!

Ocena: 5/6





wtorek, 27 listopada 2012

41. Finale- Becca Fitzpatrick

Tytuł: Finale
Autorka: Becca Fitzpatrick
Tytuł oryginału: Finale
Stron: 424
Seria: Szeptem #4
Wydawnictwo: Otwarte


Książkę Szeptem przeczytałam kilka lat temu i pamiętam, że bardzo mi się podobała, dlatego niezwykle się ucieszyłam gdy dowiedziałam się, że ma być jej kontynuacja. Wcześniej Szeptem miało być pojedynczą książką z tego co się wtedy orientowałam. Do dziś Becca Fitzpatrick wydała już 4 części tego cyklu. Najnowszą z nich jest "Finale", którą niedawno skończyłam czytać.

„Nie zasługujesz na mnie - zgodził się - Zasługujesz na kogoś lepszego, ale utknęłaś tu ze mną i musisz sobie z tym jakoś poradzić.”

Nora została przywódcą armii Czarnej Ręki. Według przysięgi jaką złożyła wobec swego ojca, musi poprowadzić Nefilim na wojnę przeciw Upadłym Aniołom. Jeśli nie spełni przysięgi grozi jej śmierć. Wraz z Patchem, próbuje poukładać sobie w głowie plan działania, ale nie jest to łatwe, gdy nikt z jej ludzi jej nie ufa, a ona musi zrobić wszystko by udowodnić im, że będzie dobrym przywódcą. Sytuacji nie ułatwia jej zbliżający się cheszwan, a jest to okres w którym Upadłe Anioły mogą opętać ciało Nefilów, bez ich zgody. Na pomoc przychodzi Norze, jeden z najbardziej wpływowych Nefilów- Dante, który chce ją wyszkolić na dobrego przywódcę. Mimo, że Hank Millar już dawno nie żyje, zostawił po sobie, swoją największą broń- Diabelską Moc m.in. w ręce Dantego. Co z tego wyniknie? Jak się ułoży między Norą a Patchem? Czy wielka miłość zwycięży?

Długo musiałam czekać na zwieńczenie historii Nory i Patcha, ale nareszcie się doczekałam. Niestety nie jestem nią tak oczarowana jak poprzednimi częściami.. nie wiem co jest tego przyczyną, ale w pewnym stopniu wydaje mi się, że jest ona napisana na siłę. Poprzednie części bardzo mi się podobały, a w szczególności pierwsza, później autorka postawiła sobie wysoko poprzeczkę i ciężko jej było ją teraz przeskoczyć albo przynajmniej dorównać. Niektóre wydarzenia wydawały mi się trochę absurdalne i napisane tylko po to,żeby coś było. Oczywiście nie było wcale tak źle, książka mi się podobała, ale zabrakło jej "tego czegoś" co znalazłam w poprzednich tomach.

Bohaterowie przeszli dużą przemianę. Szczególnie Nora, która ze zwykłego człowieka stała się Nefilem. Dlatego zmieniła się nie tylko psychicznie, ale również fizycznie. Przemiana wymusiła na niej, by była bardziej wysportowana i silna, ale oprócz tego dziewczyna zmieniła się pod względem mentalnym, zdecydowanie dojrzała, stała się odważna i dzielna, w końcu jako przywódca wielkiej armii musi spełniać powyższe cechy. Wydaje mi się, że również Patch się zmienił, chociaż nie do końca wiem, na czym jego zmiana polegała, możliwe, że bardziej chodzi mi o moje odczucia wobec niego. Pamiętam, że przy poprzednich częściach byłam nim zachwycona! Teraz już nie robił on na mnie takiego dużego wrażenia, ale to może zmiana zaszła we mnie, a nie w nim? Możliwe.

Styl pani Fitzpatrick, jest bardzo łatwy w odbiorze, nie wymaga od nas dużego skupienia, dlatego czyta się miło i przyjemnie. Mimo tego,że wymieniłam sporo minusów tej części, to i tak podobało mi się zakończenie tej historii. Na pewno do całego cyklu jeszcze powrócę i to z wielką radością, bo uwielbiam wątek miłosny Nory i Patcha, i pod tym względem Becca jest mistrzynią. Tak przy okazji, niedawno było spotkanie w Polsce z tą autorką, żałuję tylko, że mnie tam nie było... Może ktoś z Was był?

Pewnym sentymentem darzyłam tą serię, bo w końcu towarzyszyła mi ona przez jakieś 3 lata,a  teraz niestety muszę się z nią pożegnać. Szkoda,że to już koniec, na pewno będę tęsknić z Patchem :) Wam gorąco polecam zapoznanie się z "Finale", jak i z całym cyklem.

Ocena: 5+/6

Cykl Szeptem:
1. Szeptem
2. Crescendo
3. Cisza
4. Finale



poniedziałek, 12 listopada 2012

40. Mechaniczny Książę- Cassandra Clare

Tytuł: Mechaniczny Książę
Autor: Cassandra Clare
Stron: 494
Tytuł oryginału: The Clockwork Prince
Trylogia: Diabelskie Maszyny #2
Wydawnictwo: MAG

"Zawsze uważałem, że nie można naprawdę się zgubić, jeśli się zna własne serce. Ale mogę się pogubić, nie znając twojego."


Z twórczością Cassandry Clare zetknęłam się po raz pierwszy  kilka lat temu, czytając "Miasto Kości" i byłam szczerze zachwycona światem przedstawionym w tej książce. Ostatnio miałam okazję przeczytać pierwszą część trylogii Diabelskie Maszyny, która również mnie urzekła. Nie mogłam się doczekać aż sięgnę po tom drugi: "Mechanicznego Księcia". Teraz jestem już po lekturze i jestem znowu pod wrażeniem.

Tessa Gray znalazła schronienie w Instytucie Nocnych Łowców. Od jej przybycia ich życie wyraźnie się komplikuje. Charlotte Branwell nie jest pewna swojego stanowiska w Instytucie gdy Benedict Lightwood stawia jej ultimatum; albo znajdzie Mistrza w dwa tygodnie, albo może się pożegnać z kierownictwem nad Londyńskim Instytutem. Nocnych Łowców czeka nie lada wyzwanie. Will, James i Tessa nie mając innego wyjścia, wyruszają na poszukiwania Mortmaina, ale zanim to zrobią potrzebują zajrzeć w głąb jego umysłu i rozwikłać dlaczego pragnie on zemsty. Jaki udział będzie miała w tym Tessa? Czy uda im się odnaleźć Mistrza? Jakie tajemnice z przeszłości skrywa Will?

„- A jakiego koloru jest twoja dusza, Willu Herondale?
- Fioletoworóżowa.” 


Jak zwykle nie zawiodłam się na kreacji bohaterów, którą przedstawiła nam Cassandra Clare. W tej części możemy bliżej przyjrzeć się przeszłości Willa Herondale, która okazuje się bardzo zaskakująca. Dowiemy się również dlaczego chłopak przez ostatnie pięć lat swojego życia miał do ludzi taki stosunek, a nie inny. Cieszę się, że autorka wyjaśniła to już w tej części, a nie w ostatniej, chociaż jestem bardzo ciekawa co też takiego wymyśli w Mechanicznej księżniczce.
Moim ulubionym bohaterem jest James Carstairs. Uwielbiam tego srebrnowłosego chłopaka, o wielkim sercu. Za każdym razem gdy pojawiały się jego momenty z Tessą, dosłownie skakałam z radości.  W Mechanicznym aniele nie dane nam było poznać go za blisko, ale w tej części autorka skupiła się również na nim, nie tylko na Willu i Tessie. Co do samej Tessy to oczywiście przeszła przemianę, tak jak to zazwyczaj bywa w kontynuacjach. Panna Gray stała się odważną i pewną siebie dziewczyną, która wie co powinna zrobić by pomóc swoim przyjaciołom z Instytutu.

-Dopóki tego nie sprawdzę, nie będę wiedziała, czy mi się podoba, prawda?
-Nigdy nie pływałem nago w Tamizie, ale wiem, że by mi się nie spodobało."

Tak jak przy recenzji Mechanicznego Anioła wspominałam, uwielbiam książki, w których akcja dzieje się w innej epoce. Tutaj mamy do czynienia z XIX wiecznym Londynem. Bardzo spodobało mi się, że w tej trylogii pani Clare wybrała właśnie Londyn, a nie tak jak to było w Darach Anioła- Nowy Jork na miejsce akcji. Osobiście jakoś bardziej ciągnie mnie właśnie do Anglii, która wydaje mi się bardziej klimatyczna w książkach niż Ameryka. W Mechanicznym Księciu możemy znowu oglądać cudowne suknie,  nawet bal maskowy i to wszystko sprawiało, że pragnęłam by ta książka nigdy się nie skończyła. Po tej części przekonałam się, że trylogia Diabelskie Maszyny jest jeszcze lepsza od Darów Anioła- mówię to otwarcie, wszem i wobec! :) Nie spodziewałam się tego kompletnie, myślałam, że nic nie przebije pierwszej serii Cassandry Clare, ale się myliłam. Jestem pełna zachwytu co do twórczości i nieskończenie wielkiej wyobraźni tej pani. Nie dość, że jest mistrzynią w komplikowaniu życia swoim bohaterom, to potrafi pięknie i bardzo wnikliwie opisywać ich emocje.

"Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku."

Mechaniczny Książę to właściwie jedna, wielka dawka emocji; od smutku i łez, po szczęście i miłość. Wszystkie emocje jakie towarzyszą bohaterom są tak skumulowane, że dziwie się jak oni to wytrzymują. Ale to co czują bohaterowie, czuje również czytelnik. Długo po tym jak przeczytałam tą książkę nie mogłam przestać o niej myśleć. W głowie krążyło mi wiele pytań, na których jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi, ale także zastanawiam się co dalej będzie z moimi ulubionymi postaciami. W tej części pełno jest intryg, zasadzek, wrogów i zdrajców, ale bardzo rozwinięty jest też wątek miłosny. Tym razem pojawia się dobrze nam znany trójkąt, a ja chyba po raz pierwszy jestem tym uradowana! Tessa ma ciężki wybór, no bo jak tu wybierać między James'em a Will'em? No dobrze, dla mnie wybór jest prosty, jestem zdecydowanie za Jem'em, który jest dla mnie dosłownie ideałem. Mimo tego, że Will ciągle bawił mnie swoimi sarkastycznymi uwagami, to właśnie jego parabatai skradł moje serce.

Oczywiste jest to, że polecam Mechanicznego Księcia wszystkim bez wyjątku. Dlaczego? Otóż, dawno nie czytałam książki, która wzbudziłaby we mnie aż tyle sprzecznych emocji. Warto się z nią zapoznać choćby dla samego XIX wiecznego Londynu, który wydaje się bardzo magiczny. Nie muszę chyba mówić jak bardzo nie mogę się doczekać ostatniej części! Jak ja mam tyle czasu wytrzymać? Będzie ciężko. A Wy czym prędzej zabierajcie się za Diabelskie Maszyny.

Ocena nie może być inna jak 10/10!

" - Odszkodowania - powiedział nagle Jem, odkładając ołówek.
Will spojrzał na niego zaintrygowany.
- Czy to jakaś gra? Rzucamy pierwsze słowo, jakie przyjdzie nam do głowy? W takim razie moje brzmi: "genuphofobia" i oznacza irracjonalny strach przed kolanami.
- A jakie jest określenie na racjonalny strach przed irytującymi idiotami? - wypaliła Jessamine."



Za możliwość poznania dalszych losów Tessy, bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!



niedziela, 4 listopada 2012

Jesienny stosik

Za oknem zimno i ponuro, a ja zaszywam się w domu i czytam :D
Powyżej możecie zobaczyć moje ostatnie zdobycze książkowe. 

od góry:
1,2,3.  "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy"- seria, którą wciąż jeszcze mam przede mną, a którą koniecznie chcę przeczytać. Efekt wymiany na lubimyczytac.pl :)
4. "Finale" B. Fitzpatrick- pierwsze trzy części mi się podobały, jestem ciekawa co
zaprezentuje nam autorka tym razem w ostatniej części.
5. "Wałkowanie Ameryki" M. Wałkuski- Od zawsze interesowała mnie kultura i 
obyczaje Ameryki, a ta książka to zbiór ciekawostek na temat 
tego kontynentu, dlatego z wielką chęcią się z nią zapoznam.
6. "Mechaniczny książę" Cassandra Clare- Pierwsza część trylogii o 
Diabelskich Maszynach mnie oczarowała, dlatego bardzo się cieszę, że mam 
na swojej półce tą oto kontynuację :) Od wydawnictwa MAG, do recenzji.
7. "Pandemonium" L. Oliver- kontynuacja "Delirium" na dodatek bardzo udana. 
Zakup własny. Recenzja 
8. "Syrena" T.Rayburn- z wymiany na LC.



Wczoraj byłam w kinie na nowym Bondzie i muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. Zupełnie różni się od poprzednich części i taka zmiana wyszła na korzyść. Jeśli jeszcze nie byliście na nim w kinie to Was to tego zachęcam bo naprawdę warto, oczywiście jeśli lubicie tego typu filmy :) Dlatego piosenka na dziś, to Adele- Skyfall, która ostatnio ciągle za mną chodzi :D
Życzę Wam miłego wieczoru, a ja udaje się z "Mechanicznym księciem" i kawą pod koc.





sobota, 27 października 2012

39. Pandemonium- Lauren Oliver

Tytuł: Pandemonium
Autor: Lauren Oliver
Tytuł oryginału: Pandemonium
Trylogia: Delirium #2
Stron: 373
Wydawnictwo: Moondrive



Pierwszy raz zetknęłam się z twórczością pani Oliver podczas lektury "Delirium" pierwszej części antyutopijnej trylogii o czasach, w których żyje Lena gdzie [miłość] uznawana jest za chorobę Amor Deliria nervosa. Spotkanie to wspominam bardzo miło, ale to co zastałam przy tej lekturze, kompletnie zbiło mnie z pantałyku. Otrzymałam nieziemską książkę z cudowną treścią. Jestem oczarowana.

Amor Deliria Nervosa  to najniebezpieczniejsza choroba, jaką ludzkość mogło sobie wyobrazić w świecie Leny. Na kilka tygodni przed zabiegiem dziewczyna poznaje Aleksa, chłopaka, który zmienił w jej życiu wszystko. Ta "choroba" wcale nie okazuje się straszna, wręcz przeciwnie. Dzięki niej Lena poczuła, że warto żyć, jeśli ma się dla kogo. Wraz z ukochanym postanawiają uciec z Portland i udać się do Głuszy,gdzie będą mogli razem żyć. Niestety ucieczka nie kończy się szczęśliwie. Pod osłoną dymu i płomieni dziewczyna zostawia swoje dawne życie i ukochanego daleko za sobą. Trafia do Głuszy samotna i osłabiona. Żyjąc pośród Odmieńców,  podejmuje się niebezpiecznej misji dla Ruchu Oporu. Podczas misji Lena poznaje Juliana, syna założyciela organizacji AWD  (Ameryka Wolna od Delirii). Okazuje się, że mimo odmiennych poglądów, tą dwójkę zaczyna coś łączyć.

„Miłość. Gdy tylko wpuścisz do swojego serca to słowo, gdy tylko pozwolisz mu zapuścić korzenie, rozprzestrzeni się jak grzyb we wszystkich zakamarkach twojej duszy - a wraz z nim pytania, drżące, pączkujące lęki, które sprawią, że nigdy nie zaznasz spokoju.”

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona "Pandemonium". Pamiętam, że poprzednia część nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia, co uznaje za wielki plus dla autorki, bo potrafiła stworzyć niesamowitą kontynuację. Książka jest podzielona na dwa rozdziały, "Wtedy"- opisująca wydarzenia, które działy się po ucieczce Leny do Głuszy oraz "Teraz" gdzie poznajemy bieżące wydarzenia. Bardzo spodobał mi się pomysł podzielenia tej książki w ten sposób. Każdy rozdział kończył się w takim momencie, że nie można było książki odłożyć choćby na chwilę!

"Na początku jest ogień. Ogień w nogach i płucach, ogień szarpiący każdym nerwem i każdą komórką mego ciała. Właśnie tak rodzę się na nowo, w bólu: wyłaniam się z duszącego żaru i ciemności, przedzieram się przez wilgotną ciemność pełną dziwnych hałasów i woni."

Pokochałam styl pisania pani Oliver. Język jakim się posługuje jest elokwentny, pełen mądrych przemyśleń oraz niesamowicie oddaje dojrzałość bohaterki. Niezmiernie miło czyta mi się takie książki, w których znajduje się masa ciekawych cytatów.

Główną bohaterką jest Lena, która po przybyciu do Głuszy stała się zupełnie inną osobą. Na początku w rozdziałach "Wtedy" była słaba i bezsilna, natomiast w "Teraz" jest osobą pewną siebie, zdecydowaną oraz bardzo odważną. Jest gotowa poświęcić się dla dobra sprawy, ale również zaciekle walczy by przetrwać. Poznajemy również nowego bohatera- Juliana Finemana, który z początku był taki jak wszyscy ludzie tam przedstawieni, a mianowicie miał nieźle namieszane w głowie. Na szczęście pod wpływem Leny, chłopak się bardzo zmienia. Dzięki niej poznaje, że miłość wcale nie jest taka zła. Na początku byłam okropnie zła, że między nimi zaczyna coś się dziać, myślałam sobie tylko o tym, że przecież Lena musi być z Aleksem i że jakimś cudem on musi żyć! Później jakoś się z tym faktem pogodziłam i nawet cieszyłam się z tego, że po tak wielkiej stracie Lena ułoży sobie życie na nowo z Julianem. Co z tego wszystkiego wyjdzie? Musicie się sami przekonać.

„Alex, Alex, Alex - moja przyczyna wszystkiego, moje nowe życie, moja obietnica czegoś lepszego - przepadł, rozwiał się w pył. Już nic nigdy nie będzie takie samo.”

Zakończenie "Pandemonium" wbiło mnie w fotel. Dosłownie, po przeczytaniu ostatniej strony siedziałam na kanapie i nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Lauren Oliver ma talent do szokowania swoimi zakończeniami, nie tylko całej książki, ale także samych rozdziałów. Nie wiem jak wytrzymam do premiery ostatniej już części... Na pewno jak już ją przeczytam to długo będę żałowała, że to już koniec.
Wspomnę jeszcze tylko, że polska okładka jest prześliczna! Wydawnictwo bardzo się postarało i cieszy mnie fakt, że coraz więcej książek wydawanych w Polsce ma ładniejsze okładki niż same oryginały. Z resztą cała szata graficzna w "Pandemonium" jak i "Delirium" jest zrobiona porządnie, że aż miło się czyta.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was bardzo gorąco do sięgnięcia po "Pandemonium" jeśli już czytaliście poprzednią część, a jeżeli nie to koniecznie musicie to nadrobić! Jest to wyjątkowa książka, którą trzeba obowiązkowo przeczytać. Nie będziecie żałować, zapewniam :)

Ocena: 6/6


1. Delirium - RECENZJA
2. Pandemonium
3. Requiem



sobota, 20 października 2012

38. Niezgodna- Veronica Roth

Tytuł: Niezgodna
Autor: Veronica Roth
Tytuł oryginału: Divergent
Stron: 349
Wydawnictwo: Amber


Ostatnio powieści antyutopijne stały się bardzo popularne. Swego czasu wielkim bestsellerem była trylogia Igrzysk Śmierci, na których to niestety wiele wydawnictw/ autorów próbuje promować swoje książki. Tak jest też w przypadku "Niezgodnej". Tytuł na samej okładce serwuje nam dużą reklamę książki, którą po "Igrzyskach.." na pewno polubimy. Na tej małej reklamie się nie kończy, bo na okładce możemy zauważyć wielką obręcz w płomieniach łudząco podobną do tej z trylogii Suzanne Collins. Nie mówię, że mi to przeszkadza, aczkolwiek te podobieństwa bardzo rzucają się w oczy. Więc kiedy sięgam po tak wypromowaną książkę, liczę na coś wartego mojej uwagi. Co w tym wypadku otrzymałam?

Daleka przyszłość. Beatrice Prior żyje w zniszczonym Chicago, które zostało podzielone na pięć różnych frakcji: Prawość (szczerość), Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwagę), Serdeczność (życzliwość) i Erudycję (inteligencję). Główną bohaterkę poznajemy w dniu jej testu przynależności. Co to takiego? Dziewczyna zostaje poddana testowi, dzięki któremu dowie się do której frakcji najlepiej pasuje, ale to do której pójdzie zależy tylko od niej. Tak więc okazuje się, że wynik z jej testu jest niejednoznaczny. Podczas swojej ceremonii przydziału Beatrice decyduje, że opuści rodzinny Altruizm i uda się do Nieustraszoności. W jej nowym życiu wiele się zmieni, przed nią staną ciężkie wybory oraz wiele przeszkód do pokonania. W nowej frakcji życie nie będzie łatwe, ale nie to jest największym zmartwieniem Tris...Dziewczyna ma tajemnicę, której musi chronić choćby nie wiem co, bo inaczej może za to przepłacić życiem.

Ciężko mi zadecydować czy podobała mi się ta książka. Z jednej strony tak, z drugiej średnio. Ostatnio polubiłam właśnie gatunek utopii/antyutopii itd. ale "Niezgodna" średnio przypadła mi do gustu. Moim zdaniem takie reklamowanie książki samymi "Igrzyskami..." jest nie w porządku. Pani Collins sama zapracowała na taki sukces swojej trylogii, a w niektórych książkach ludzie próbują się wybić kosztem innych.

"...czasem to nie podjęcie walki świadczy o odwadze, ale stawienie czoła nieuchronnej śmierci.”

Pomysł Roth sam w sobie jest oryginalny. Różne frakcje, w których każdy zajmuje się wyznaczoną pracą, testy przynależności też były ciekawe, ale moim zdaniem autorka na siłę chciała do tej książki dodać brutalność, której było sporo we frakcji Tris - Nieustraszoności. Według mnie niektóre zadania były absurdalne, a niektórzy z góry byli skazani na porażkę. Jak dla mnie autorka koniecznie chciała żeby w jej książce znalazło się dużo krwi, chociaż nie rozumiem dlaczego. Bez tego całość na pewno wyszłaby lepiej w moich oczach, a tak zepsuło to tylko efekt.

Bohaterów w książce nie jest nam dane poznać za blisko. Autorka skupiła się przede wszystkim na postaci Tris, którą wyidealizowała jak tylko mogła. Niestety denerwują mnie książki, w których to bohaterka okazuje się być niezwykła w swojej pospolitości. Często zdarzały się momenty kiedy czytałam i dziwiłam się zachowaniu tej dziewczyny. Oprócz niej w książce znajduje się wielu bohaterów, ale ledwo gdy ich poznamy, zaraz znikają. Jednym z drugoplanowych bohaterów jest Cztery (tak, to jest pseudonim) wobec którego miałam mieszane uczucia. Najpierw wydawał mi się dziwny, później miałam co do jego dobrych intencji poważne wątpliwości, a na koniec chyba go nawet polubiłam, ale na pewno nie trafił on do listy moich ulubionych męskich postaci. Jak dla mnie był dosyć nijaki.

Podsumowując, "Niezgodna" nie porwała mnie ani nie zachwyciła, aczkolwiek nie żałuję czasu spędzonego przy niej. Może to przez młody wiek autorki, jej książka nie jest jakimś szczególnym dziełem, ale można jej poświęcić dwa wieczory. Niestety występuje w niej trochę błędów logicznych przez co radość z czytania była mniejsza. Mam nadzieję, że pani Roth popracuje na warsztatem pisarskim i w następnej części pokaże większe możliwości. Czy sięgnę po drugą część "Zbuntowaną"? Myślę, że dam jej szansę , aczkolwiek nie jest ona na liście książek, które koniecznie muszę przeczytać. Komu polecam?  Przede wszystkim osobom, które lubią wszelkiego rodzaju utopie, a wbrew napisowi na okładce, fanów Igrzysk Śmierci, ta książka raczej nie usatysfakcjonuje.

Ocena: 4-/6










1. Niezgodna <--RECENZJA
2. Zbuntowana już w sprzedaży




sobota, 13 października 2012

37. Harry Potter i komnata tajemnic- J.K. Rowling

Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Autor: J.K. Rowling
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Chamber of Secrets
Stron: 356
Seria: Harry Potter #2
Wydawnictwo: Media Rodzina

Długo się zastanawiałam czy pisać recenzję o tak znanej każdemu książce jaką jest Harry Potter. Zdecydowałam jednak, że to zrobię ponieważ zakładając tego bloga, miałam zamiar pisać recenzje wszystkich książek jakie ostatnio czytałam,a tak się składa, że tą niedawno skończyłam czytać już któryś z kolei raz.

J.K. Rowling, a właściwie Joanne Murray bo przed wydaniem książki jej wydawca Bloomsbury obawiał się, że posługiwanie się damskim imieniem może odstraszyć potencjalnych czytelników  zasugerował by użyła inicjałów. Joanne wybrała drugie imię po swojej babci Kathleen i tak powstał jej pseudonim. Na sam pomysł napisania Harrego Pottera wpadła w czasie podróży pociągiem. Jak sama mówi, bardzo dużo czasu zajęło jej napisanie pierwszej części czyli "...Kamienia Filozoficznego". W międzyczasie pisania w jej życiu wiele się zmieniło, a to czego doświadczyła, pomogło jej w napisaniu serii o młodym i osieroconym czarodzieju.

„Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg.”

Harry Potter spędza wakacje u swoich opiekunów Dursley'ów przy Privet Drive 4. Jak zwykle jego wujostwo traktuje go jak zawadę i pomiatają nim z kąta w kąt. Chłopiec nie ma łatwo, a pewnego wieczoru, Harrego odwiedza Zgredek, który różnymi sposobami próbuje go przekonać by  nie wracał do Hogwartu bo czeka go tam niebezpieczeństwo. Chłopak jednak po wielu przeciwnościach jakie towarzyszą mu w podróży do Szkoły Magii i Czarodziejstwa dociera na miejsce. W tym roku w szkole krążą pogłoski o tym, że powrócił dziedzic Slytherina i Komnata Tajemnic została ponownie otwarta. Co za tym idzie? Czy Harry'emu i jego przyjaciołom coś zagraża?

Pewnie większość z Was czytała bądź oglądała serię o Harrym Potterze, jest ona znana na całym świecie i swego czasu królowała na listach bestsellerów przez bardzo długi okres. Wydaje mi się, że po tylu latach odkąd czytałam Harry'ego po raz pierwszy nic się nie zmieniło w moich odczuciach co do niego. Jest to według mnie najlepsza seria z jaką miałam styczność do tej pory. Od pierwszej części pokochałam świat magii, czarodziejów i oczywiście Hogwartu, o którym marzyłam by istniał. Właściwie to z Potterem dorastałam. Pierwsze tomy czytali mi rodzice jak byłam mała, potem wraz z premierami kolejnych części pochłaniałam je sama. Pamiętam jak zawsze oczekiwałam filmowych premier! Według mnie filmy były równie dobre jak książka, wiadomo, że zawsze papierowa wersja jest lepsza, ale ta na kolorowym ekranie również była niesamowita.

Uwielbiam wracać do książek, które kiedyś tak bardzo mi się podobały. Zagłębianie się na nowo w świecie magii wraz z Harrym daje mi wielką radość. Niezliczoną ilość razy oglądałam filmy, w których Daniel Radcliffe jako chłopiec z blizną w kształcie błyskawicy sprawdził się genialnie. Do tej serii mam wyjątkowy sentyment. Wydaje mi się, a raczej jestem tego pewna, że czytanie czy też oglądanie Harrego Pottera nigdy mi się nie znudzi.

Wracając jeszcze do treści "...Komnaty Tajemnic", to mamy tutaj prawdziwą mieszankę charakterów. Pojawią się tu nowi bohaterowie m.in. Gilderoy Lockhart, który był strasznie irytujący, ale wprowadził on trochę humoru i dzięki niemu nie raz się uśmiałam. W tej części możemy poznać bliżej młodość Lorda Voldemorta, oraz historię dziedzica Slytherina. Język i styl jakim pisze autorka porywa od pierwszych stron. Znajdziemy tu znakomite dialogi i opisy, dzięki którym książka jak i sama treść jest magiczna. Do serii o Harrym Potterze wrócę jeszcze nie raz dlatego polecam ją dosłownie każdemu bez względu na wiek! Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie:)

Chciałam jeszcze tutaj dodać coś tak bardziej od siebie, związanego właśnie z Harrym. Otóż czytanie książek nie jest moim jedynym hobby. Od ponad dwóch lat zbieram autografy różnych gwiazd. Korzystając z okazji, chciałam Wam pokazać (a raczej pochwalić się :D) moją kolekcję autografów aktorów właśnie z filmu o Harrym Potterze. Mam nadzieję,że Wam się spodoba, bo ja sama jestem dumna z mojej kolekcji, a najbardziej z autografu Daniela Radcliffa, którego uwielbiam :)




sobota, 22 września 2012

36. W otchłani- Beth Revis

Tytuł: W otchłani
Autor: Beth Revis
Tytuł oryginału: Across the Universe
Język oryginału: angielski
Stron: 387
Wydawnictwo: Dolnośląskie


"Skoro moje ziemskie życie musi się skończyć, niech skończy się obietnicą. Niech kończy się nową nadzieją.”

"W otchłani" to debiut amerykańskiej pisarki  Beth Revis. Jest to powieść rozpoczynająca dystopijną trylogię gatunku science-fiction. Z tego właśnie powodu, bardzo sceptycznie podchodziłam do lektury tej oto książki. Jest to bowiem moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem. Czy udane? O tym poniżej.

Siedemnastoletnia Amy wraz z rodzicami bierze udział w akcji zaludniania nowej planety Centauri-Ziemi. Jednak podróż na planetę ma trwać blisko trzysta lat dlatego pasażerowie zostają poddani hibernacji. Jednak komuś ze statku nie podoba się pomysł zamrożonych ludzi, dlatego odłącza Amy od komory hibernacyjnej i w ten sposób dziewczyna o mało co nie umiera. Teraz musi przyzwyczaić się do życia między ścianami statku "Błogosławionego" i nie jest to dla niej łatwe. Amy różni się od pasażerów praktycznie wszystkim, jej rude włosy i zielone oczy przyciągają wzrok każdego. Na statku nie toleruje się różnić bo są one jedną z przyczyn niezgody, dlatego Najstarszy-kapitan statku, wmawia wszystkim, że dziewczyna jest wynikiem nieudanego eksperymentu naukowego i nie należy zwracać na nią uwagi. Amy udaje się jakoś przeżyć na statku dzięki Starszemu i jego przyjacielowi Harleyowi. Ale na "Błogosławionym" zaczynają dziać się dziwne rzeczy bowiem nie tylko Amy zostaje odłączona, ale również inni ludzie z Ziemi. Jaka jest przyczyna tych morderstw? Kto za tym stoi? Czy pasażerom statku uda się dolecieć na obiecaną planetę?

Zacznijmy od tego, że nigdy nie czytałam jeszcze książki science-fiction. Jak się okazało wcale nie mam czego żałować. Po "W otchłani" sięgnęłam ze względu na same pozytywne opinie jakie do tej pory przeczytałam, ale także na magnetyczną okładkę, która od razu przyciągnęła mój wzrok. Książka jest ciekawa, aczkolwiek dzięki niej zdałam sobie sprawę, że nie jest to odpowiedni gatunek dla mnie. Hibernacja. Kosmos. Nowa planeta. Życie na statku. To zupełnie nie jest mój typ. Szczerze mówiąc opis do mnie nie przemawiał, ale pomyślałam sobie, że skoro tyle osób zachwyca się tą książką to musi ona mieć "to coś". Trochę się zawiodłam. Początek był bardzo nudny i ciągnął się w nieskończoność. Momentami odkładałam ją na półkę i zastanawiałam się kiedy wreszcie zacznie coś się dziać. Odczekałam i dopiero kiedy Amy budzi się z mroźnego snu, akcja zaczyna się powoli rozkręcać.

Narracja książki jest podzielona na dwie osoby: z punktu widzenia Amy oraz Starszego. Podobała mi się kreacja Amy, która potrafiła postawić na swoim i okazywać swoje emocje. Starszy był bardziej opanowany i starał się myśleć jak przyszły przywódca statku więc nie mógł okazywać swoich słabości. Z pozostałych bohaterów polubiłam też Harleya o artystycznej duszy. O pasażerach statku można powiedzieć, że wszyscy są praktycznie tacy sami. Spokojni, posłuszni i słuchający swojego pana, za którego mogliby oddać życie. Tak właśnie zostali "wyszkoleni", ale zmieniają się gdy przychodzi okres tzw. Godów. Wtedy wszyscy zachowują się jak niewyżyte bestie i to co autorka nam zaserwowała naprawdę zaskakuje. Nie raz przecierałam oczy ze zdumienia nad tym do czego są zdolni ludzie.

Czytając "W Otchłani" czułam się przytłoczona opisanym otoczeniem. Dookoła wszędzie stalowe ściany, zamiast nieba błękitna blacha i wielka żarówka zamiast słońca. Gdybym to ja była Amy nigdy w życiu bym się nie zgodziła na taką wyprawę. Razem z bohaterką mogłam przeżywać to co ona, bo opisy były bardzo rzeczywiste i nie wyobrażam sobie jak można żyć w takim 'świecie' po tym gdy wie się jak wygląda prawdziwe niebo, gwiazdy, trawa i słońce. Dla Amy było to nie do zniesienia, ale w końcu jakoś dała sobie radę. Za to można ją podziwiać.

Akcja niestety jest bardzo wolna, przez długi czas nic się nie dzieje, dopiero później coś się poprawia i tak jest przez całą książkę. Na momenty gdzie akcja nabiera tempa trzeba długo czekać i niestety jest ich mało przez co książka często bywała nudna i nieciekawa. Ciężko mi jest powiedzieć co tak naprawdę podobało mi się w "W Otchłani". Fabuła? W zasadzie jest ona pomysłowa i widać, że autorka miała dokładnie wszystko przemyślane gdy ją tworzyła, ale mnie ona nie zainteresowała. Mimo wszystko nie jest wcale taka zła, były nawet momenty kiedy mi się bardzo podobało.

"W Otchłani" jest przeznaczona głównie dla młodzieży, ale nie tylko, bowiem każdy wielbiciel tego gatunku z pewnością znajdzie w niej coś dla siebie. Więc jeśli lubisz gatunek sci-fi to powinieneś zapoznać się z twórczością Beth Revis. Sama ciągle się zastanawiam czy sięgnę po drugi tom, bo jakoś szczególnie końcówka mnie nie zainteresowała... ale dzięki tej powieści zrozumiałam, że na przyszłość nie mam co zabierać się za książki właśnie z tego gatunku.
Ocena 4/6

„Lepiej kochać i stracić miłość, niż nie kochać wcale.”

środa, 5 września 2012

35. Mechaniczny Anioł-Cassandra Clare

Tytuł: Mechaniczny anioł
Autor:Cassandra Clare
Tytuł oryginału: The Clockwork Angel
Stron: 467
Seria: Diabelskie Maszyny #1
Wydawnictwo: MAG


„Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi.”

Cassandrę Clare i jej serię Dary Anioła chyba każdy szanujący się czytelnik już zna. Było o niej głośno zaraz po premierze, ale nadal wiele osób zachwyca się twórczością tej Pani. Dlatego gdy wyszła jej najnowsza książka, wszyscy wierni fani zaraz zabrali się za czytanie. Ja również nie jestem wyjątkiem, ale za Mechanicznego Anioła zabrałam się z niejakim opóźnieniem. Moje oczekiwania nie były zbyt wysokie, po dotychczasowych recenzjach jakie czytałam. Co zastałam? Otóż wspaniałą książkę, która pod żadnym względem nie ujmuje Darom Anioła.

Tessa Gray dorastająca w XIX wiecznym Nowym Jorku dostaje wiadomość od swojego brata, z zaproszeniem do Londynu, gdzie aktualnie chłopak się znajduje. Tessa bez zastanowienia pakuje swoje rzeczy i wyrusza w podróż do Anglii. Ale od początku gdy tylko dociera na miejsce, coś jest nie tak. W porcie nie odbiera jej brat Nathaniel, tylko dwie kobiety: Pani Black i Pani Dark zapewniając, że na polecenie jej brata mają ją odebrać. Niestety okazuje się, że kobiety to w rzeczywistości Mroczne Siostry służące niejakiemu Mistrzowi, na którego polecenie mają wyszkolić Tessę. Tym sposobem dziewczyna spędza całe tygodnie w mrocznym domu, torturowana i poddawana różnym ćwiczeniom. Pewnego dnia z opresji ratuje ją młodzieniec William Herondale, który podczas prowadzenia pewnego śledztwa przez przypadek natrafia na pannę Gray. Zabójczo przystojny, niebieskooki brunet, od razu wpada jej w oko. Nic w tym dziwnego, w końcu to jej wybawca i od teraz Tessa zamieszkuje w domu Nocnych Łowców. Tam Tessa dowiaduje się o swoim dziwnym darze oraz o swoim pochodzeniu. Dlaczego ktoś taki jak Mistrz chce ją dla siebie?

Dziewczyna poznaje w Instytucie również parabatai Willa -Jamesa, skośnookiego chłopaka, który jest całkowitym przeciwieństwem swojego przyjaciela. Jem jest miłym, sympatycznym i wesołym chłopakiem, ale ma on problemy zdrowotne przez pewne wydarzenia z przeszłości. Tessa poznaje tam również Charlottę i jej męża Henry'ego, których tak jak powyższe postacie bardzo polubiłam. Wszyscy bohaterowie są wspaniale wykreowani. Każdy kto przeczytał Dary Anioła i zaczął Diabelskie Maszyny, może stwierdzić, że Will wykreowany jest na podobieństwo Jace'a Waylanda. Nie widzę w tym nic złego, ale jednocześnie mam nadzieję, że autorka nie przesadzi i nie zrobi w kolejnych częściach kopii Jace'a bo to by mi się raczej nie spodobało. W końcu nie można stworzyć dwóch takich samych postaci bo byłoby to bezsensu. Co do głównej bohaterki Tessy, od samego początku bardzo ją polubiłam. Jest to dziewczyna mimo, że zagubiona to niesamowicie odważna i dzielna. Do tego jest mądra i uwielbia czytać książki, dzięki czemu od razu dostaje plusa ode mnie.


Styl pisania autorki nadal mnie zachwyca, każda strona napisana przez panią Clare ma swój charakter i mam wrażenie, że autorka umie pisać z wyraźną lekkością, a przynajmniej ja mam takie odczucia. Pierwsze co mi się w książce najbardziej podoba to oczywiście klimat XIX wiecznej Anglii. Może nie do końca autorka skupiła się na opisach, ale nadal jestem oczarowana tą epoką. Uwielbiam tego typu klimat, jaki panuje właśnie w tej książce. Naprawdę jestem zafascynowana Mechanicznym Aniołem.  Spodziewałam się przeciętnej lektury napisanej na siłę po wielkim sukcesie Darów Anioła,a tu zastałam magiczną książkę, która wcale nie jest gorsza od wspomnianej wyżej serii.

Bardzo podoba mi się pomysł mechanicznych stworzeń. Jest według mnie świetny. Mimo tego, że w zasadzie z podobnym motywem spotkałam się w Żelaznym Królu, to tych dwóch pozycji nie można ze sobą porównywać. Mechaniczne stworzenia w połączeniu ze stylem pani Clare i ciekawą fabułą dają wciągającą i jakże przyjemną lekturę! Co do kontynuacji tej serii tym razem mam duże wymagania, podobno jest nawet lepsza od tej, więc musi poprzeczkę postawiłam dosyć wysoko.

Żeby nie było tak słodko, to może coś na minus. Otóż chyba wszyscy już się domyślają o co mi chodzi. Otóż okładka. Kolejny raz brak mi słów. Zupełnie nie rozumiem dlaczego amerykańscy graficy potrafili wymyślić śliczną okładkę, a u nas jest ona tak brzydka. Nasuwa mi się kolejne pytanie, dlaczego okładka jest tak podobna do tej z Darów Anioła? Może dlatego, że jest to prequel ale mniejsza o to, myślę, że nie jestem pierwszą osobą, której nie podobają się te okładki, dlatego czemu nikt z tym nic nie zrobi? Ten chłopak,a raczej ta karykatura ma być Willem? To dla mnie całkowite nieporozumienie. W sprawie pierwszej wersji okładki nawet sama Cassandra Clare interweniowała, dlatego wydawnictwo musiało wprowadzić zmiany. Zobaczcie tylko na pierwowzór -> klik. Faktycznie teraz okładka jest ładniejsza, no ale nadal urodą nie grzeszy.

Podsumowując uważam, że Mechaniczny Anioł  dorównuje, a może nawet przebić Dary Anioła. To wszystko zależy od następnych części, ale jak na razie zapowiada się bardzo obiecująco. Cieszę się, że autorka postanowiła napisać taki prequel, który pokazuje nam losy przodków Clary Fray i Jace'a Waylanda. Mam tylko nadzieję, że nie zawiodę się na Mechanicznym Księciu i będzie on równie dobry albo i lepszy od tej części. Tymczasem Was gorąco zachęcam po sięgnięcie po tą właśnie książkę. Nie będziecie żałować :)

„To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje.”

Ocena: 6-/6

poniedziałek, 3 września 2012

Stos na zakończenie wakacji

Hej :) Kolejny miesiąc dobiegł końca więc postanowiłam, że dodam stos jaki uzbierałam podczas wakacji. Część z książek już przeczytałam, ale jeszcze większość czeka na półce na swoją kolej, aż się za nie zabiorę ;)

 Od góry:
1. "W otchłani" Beth Revis - kupiona za bardzo atrakcyjną cenę na allegro. Już od dawna chciałam ją przeczytać, więc skoro nadarzyła się okazja, grzechem byłoby nie skorzystać :D
2."Żelazna córka" Julie Kagawa- przeczytana, RECENZJA
3. "Niezgodna" Veronica Ruth- kupiona w internetowym targu książek, chętnym podaję link.
4."Mechaniczny anioł" Cassandra Clare- wczoraj skończyłam czytać, recenzja już napisana i za parę dni ukaże się na blogu :)
5. "Miasto szkła"Cassandra Clare- aktualnie czytam
6. "Marina" Carlos Ruiz Zafón- dostałam w ramach wakacyjnej wymiany :)
7. "Siostra" Rosamund Lupton- j.w., RECENZJA
8. "Mistrz"Andy Andrews- od wyd. Otwarte za zapisanie się do newslettera

Tak wygląda mój wakacyjny stos. Znaleźliście w nim coś dla siebie? :)
Wkrótce na blogu pojawi się recenzja "Mechanicznego anioła".
Pozdrawiam i życzę udanego powrotu do szkoły wszystkim uczniom!

piątek, 31 sierpnia 2012

34. Miasto popiołów-Cassandra Clare

Tytuł: Miasto popiołów
Autor: Cassandra Clare
Tytuł oryginału: City of Ashes
Stron: 442
Seria: Dary Anioła #2
Wydawnictwo: MAG


„Skoro nie możesz powiedzieć prawdy ludziom, na których najbardziej ci zależy, w rezultacie samego siebie też oszukujesz.”

Clary Fray chciałaby znowu być normalną nastolatką. Ale co się stało to się nie odstanie. A wydarzyło się dużo. W poprzedniej części razem z bohaterką dowiedzieliśmy się wielu szokujących informacji. Otóż Clary jest bezgranicznie zakochana w chłopaku, który okazuje się być jej bratem. Chyba nic gorszego nie mogło jej spotkać. Dziewczyna postanawia dać sobie spokój z jasnowłosym chłopcem i na siłę próbuję się zakochać w swoim przyjacielu Simonie. Jace wpada w poważne tarapaty, do Instytutu przyjeżdża Inkwizytorka, by go przesłuchać. Wszyscy oskarżają go o współpracę z Valentinem, dlatego chłopak wynosi się z domu jakim był dla niego Instytut. Teraz musi radzić sobie sam, albo poprosi o pomoc Clary. Tymczasem Valentine szykuje się do bitwy. Czy Nocni Łowcy go powstrzymają?

W tej części autorka znowu nie pozwala nam się oderwać od swojego dzieła. Akcja jest bardzo szybka i dynamiczna, co mi się podoba. Pani Clare ma niesamowity talent do pisania, wszystkie książki jakie do tej pory przeczytałam nigdy aż tak mnie nie zachwyciły, jak te które wyszły spod pióra p. Cassandry. Nie zabraknie tu przygody i tajemnicy, poznamy nowych bohaterów, którzy nadadzą książce odpowiedni klimat. Będą wampiry, wilkołaki, faerie i oczywiście Nocny Łowcy oraz wiele innych. Może Wam się wydawać, że taka kombinacja już była i to nic nadzwyczajnego, ale to nie prawda. Według mnie jest to najlepsza książka w swoim gatunku. Nie spotkałam się jeszcze z inną lekturą fantasy, która by mnie tak wciągnęła i oczarowała.

Jeżeli chodzi o bohaterów to nadal są tacy jak ich zapamiętałam z poprzedniej części. Clary jest odważną i trochę zagubioną dziewczyną, zakochaną niestety w niewłaściwym chłopcu. Jace- ahh. To dopiero postać! Pokochałam go kilka lat temu gdy zaczynałam tą serię po raz pierwszy i nadal nic się nie zmieniło. Jace to czysty ideał, ale nie będę go teraz wychwalać, każdy powinien się przekonać jaki jest ten chłopak sięgając po Dary Anioła.

„Z drugiej strony to był Jace. Wszcząłby bójkę z ciężarówką, gdyby naszła go taka ochota”

Zapewne każdy kto zainteresował się tą serią zwrócił uwagę na jej szatę graficzną. Co tu dużo mówić, wszyscy widzą jak okropne okładki zostały dobrane do tak wspaniałej treści. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ktoś tak oszpecił Miasto Popiołów jak i pozostałe części. Przecież niestety, ale wiele osób najpierw zwraca uwagę na okładkę książki, a dopiero na fabułę. W tym wypadku taka okładka może tylko i wyłącznie zniechęcić czytelnika. Wystarczy spojrzeć na oryginalną wersję, która według mnie jest bardzo ładna i od razu chce się czytać, a tu? Sama nie wiem co autor miał na myśli. Oby było jak najmniej tak szpetnych okładek. Co do wydania nie mam więcej uwag, wszystko pozostałe jest tak ja byś powinno.

„– Czy on cały czas tak stoi przy oknie i mamrocze coś o krwi?
 – Nie. Czasami robi to siedząc na kanapie.”

Podsumowując bardzo gorąco polecam Wam zapoznanie się z tą cudowną serią. Myślę, że nawet najbardziej wybredny czytelnik znajdzie w tej książce coś dla siebie. Pani Clare ma wielki talent, dlatego już zaczęłam czytać "Mechanicznego Anioła" czyli pierwszą część jej nowej trylogii. Jeśli jeszcze chodzi o Dary Anioła to już kończę trzecią część i jestem ciekawa co też ciekawego autorka zaplanowała na czwarty i ostatni tom :)

Ocena:6-/6

***
Więc jak już wiecie zbliża się koniec wakacji.. niestety. Wraz z końcem wolnego, na blogu 
będzie się pojawiało mniej recenzji. Okropnie z tego powodu ubolewam, bo nie będę miała
czasu na czytanie, a do tego miałam tak wielkie plany czytelnicze na te wakacje
i nie wszystkie się spełniły. Nie wiem kiedy zdążę przeczytać te wszystkie książki, które 
na mnie czekają.. Ale na pewno postaram się czytać na tyle dużo, na ile pozwoli mi czas. 
To chyba tyle na ten temat. W następnej notce pewnie też nie będzie recenzji tylko stos :)
Pozdrawiam!





piątek, 24 sierpnia 2012

33. Żelazna córka- Julie Kagawa

Tytuł: Żelazna córka
Autor: Julie Kagawa
Tytuł: oryginału: The Iron Daughter
Seria: Żelazny Dwór #2
Stron: 334
Wydawnictwo: Amber


Meghan Chase  po wygranej bitwie z Machiną wraca do domu razem z braciszkiem. Niestety nie na długo, gdyż zawarła umowę z księciem Ashem, przez którą musi udać się razem z nim do Zimowego Dworu. Tam dziewczyna musi poradzić sobie z królową Mab. Ale jak się okazuje to nie ona będzie jej największym problemem. Najważniejszy przedmiot w krainie Nigdynigdy- Berło Pór Roku zostaje skradzione. Bez niego równowaga między zimą a latem zostaje zachwiana. Królowa Zimowego Dworu mylnie posądza o kradzież Letni Dwór i tym sposobem szykuje się wojna pomiędzy dworami. Jedyną żywą osobą, która widziała kto kradł berło jest nikt inny jak Meghan. Ale niestety nikt nie wierzy w jej wersję wydarzeń. Aby nie dopuścić do straszliwej wojny dziewczyna będzie musiała wyruszyć na poszukiwania Berła. Jak się to dla niej skończy?

Pierwszy tom "Żelazny król" oczarował mnie. Był to zdecydowanie pewien powiew świeżości na rynku wydawniczym. Dlatego nie mogłam nie sięgnąć po drugą część serii o dzielnej Meghan. Czy była tak samo genialna jak poprzednia? Zdecydowanie tak! Jak dla mnie było nawet lepiej. Tym razem dużo czasu spędzamy wraz z bohaterami na Zimowym Dworze gdzie panuje mroczna królowa Mab i na każdym kroku Meghan grozi niebezpieczeństwo. Książę Ash ciągle znika i nie ma go przy dziewczynie, ale mamy okazję poznać jego dwóch braci; Sage'a i Rowana. Pierwszego i najstarszego Sage'a od razu polubiłam, ale co do tego drugiego miałam wątpliwości. Ci trzej bracia podobni są do siebie tylko z wyglądu, bo każdy z nich ma tak naprawdę inny charakter. Podobało mi się, że autorka postanowiła ich pokazać z różnych stron. Oczywiście z całej trójki najbardziej uwielbiam Asha, którego było w tej części chyba trochę mniej niż w poprzedniej, ale za to każdorazowe pojawienie się jego było bardzo hmm.. intensywne :D

Akcja w tej książce gna jak szalona i ciągle dzieje się coś niespodziewanego.Właśnie tego typu książki lubię. Styl pisania pani Kagawy polubiłam już od "Żelaznego króla", a tutaj mogłam znowu zanurzyć się w magicznej krainie Nigdynigdy. Książkę czyta się bardzo szybko, moim zdaniem aż za szybko. Wciągnęłam się bez granic i nie mogłam przestać czytać gdy już ją chwyciłam w moje ręce.

Bohaterów w książce jest wielu. Każdy z nich jest indywidualnością i wszyscy czymś się wyróżniają. Meghan według mnie za dużo się nie zmieniła, nadal jest odważną i upartą dziewczyną. Jest też nieziemsko przystojny książę Ash, który znowu zdobył moje serce. Za każdym razem gdy się pojawiał mimowolnie zaczynałam się uśmiechać. W tym tomie stał się oziębły do Meghan czym mnie denerwował, ale oczywiście później się wyjaśni dlaczego taki był. Oprócz nich jest też Robin Koleżka czyli Puk ze Snu Nocy Letniej. Jest to wesoły i oddany swojej przyjaciółce chłopak, który jest niesamowicie pozytywną postacią. Przyznam, że były momenty kiedy strasznie się denerwowałam na główną bohaterkę za jej rozterki miłosne. Jak mogła nie wiedzieć kogo wybrać: Asha czy Puka? Jak dla mnie wybór jest prosty, mimo tego że Puk to wspaniały chłopak, ale to przecież Zimowy Książę był jej wybrankiem na początku, więc nad czym się tu zastanawiać? No tak, to mnie trochę denerwowało. Ogólnie nie lubię trójkątów miłosnych w książkach, ale nie da się ich uniknąć. Na każdym kroku one niestety występują. Ta książka nie jest wyjątkiem, ale nie ma co się zniechęcać tylko dlatego. Kolejną ważną postacią jest kot Grimalkin. Jest to stworzenie, które od samego początku pomaga Meghan, ale oczywiście nie za darmo. Kot ten pojawia się zawsze w momencie, który mu najbardziej odpowiada, tak samo jak i znika nie wiadomo kiedy. Nie przepadałam za nim, nic innego nie robił tylko mnie irytował. W podróż za Berłem wyrusza również Żelazny Koń, którego mogliśmy poznać w pierwszej części. Wtedy był "tym złym", ale teraz postanowił się zbuntować przeciwko nowemu władcy Żelaznego królestwa i pomóc Meg. Jego za to bardzo polubiłam m.in. za jego dzielność i odwagę.

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że "Żelazna córka" podobała mi się bardziej niż "Żelazny król". Dlatego jeśli kogoś nie zachęciła pierwsza część (w co wątpię) to niech się nie zraża tylko zabiera się za drugą, bo jak dla mnie jest warta uwagi. Zakończenie tej części było bardzo zaskakujące, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak dalej autorka poprowadzi losy Meghan Chase, bo na pewno nie będzie to łatwe. Nie mogę się doczekać! A Wam gorąco polecam tą lekturę.

Ocena: 6-/6

Trylogia Żelazny Dwór:
1. Żelazny Król -> RECENZJA
2. Żelazna Córka
3. Żelazna Królowa


wtorek, 14 sierpnia 2012

32. Siostra- Rosamund Lupton


Tytuł: Siostra
Autor: Rosamund Lupton
Tytuł oryginału: Sister
Stron: 319
Wydawnictwo: Świat Książki



 Pewnego ranka Beatrice-główna bohaterka książki Rosamund Lupton, dostaje telefon od swojej matki z wiadomością, że jej młodsza siostra Tess zaginęła. Kobieta pakuje swoje rzeczy i wyrusza do Londynu by odnaleźć swoją siostrę. Poszukiwania trwają w najlepsze i tym sposobem policja natrafia na Tess. Martwą. Władze orzekają samobójstwo dziewczyny. Wszyscy w to wierzą oprócz Bei. Jej siostra, zawsze ciesząca się życiem optymistka, nigdy nie targnęłaby się na swoje cenne życie. W ten oto sposób pewna swego Beatrice rozpoczyna śledztwo na własną rękę, za cel obiera sobie rozwikłanie zagadki śmierci jej ukochanej Tess. Nie wiedząc, że przy tym sama naraża swoje życie i zdrowie.

„Odrzyjmy wszystko z pozorów i dotrzyjmy do sedna. Miejmy emocje i przekonania, nie ukrywajmy ich za grzecznościowymi rozmówkami.”

Beatrice i Tess są jak woda i ogień. Starsza siostra jest osobą spokojną i ułożoną, natomiast dwudziestojednoletnia Tess jest jej znacznym przeciwieństwem, zawsze wesoła, optymistycznie nastawiona do życia dziewczyna z duszą artystki. Autorka bardzo dobrze wykreowała bohaterki, jako kochające się siostry. W całej książce najbardziej podobał mi się właśnie wątek siostrzany, ponieważ sposób w jaki pani Lupton przedstawiła wzajemne relacje między Beatrice a Tess jest niesamowity. Ja jestem jedynaczką, a właśnie dzięki tej książce bardzo żałuję, że nie mam rodzeństwa. Nić łącząca te dwie siostry była naprawdę ogromna. Tego im zazdrościłam. Podobała mi się postawa Bei, która była pewna, że jej siostra nigdy nie popełniłaby samobójstwa, nawet gdy jej rodzina pogodziła się z tym brutalnym wyrokiem. Ona zawzięcie walczyła o to by dowiedzieć się co tak naprawdę przydarzyło się Tess.


Książka jest napisana z perspektywy Beatrice, w formie listu do zmarłej siostry. Szczerze powiedziawszy pierwszy raz spotkałam się z taką formą, ale w "Siostrze" idealnie się to sprawdziło. List ten jest przepełniony mnóstwem emocji; bólem, tęsknotą ale także miłością. Dzięki niemu możemy dostrzec jak wiele łączyło siostry. Beatrice zdaje relacje z każdego dnia śledztwa, odkąd przybyła do mieszkania Tess by móc w czuć się w jej sytuację.

„Dlaczego piszę do Ciebie?(...) Po prostu muszę z Tobą rozmawiać. Mama powiedziała mi, że do czasu Twoich narodzin mówiłam niewiele, a gdy na świat przyszła moja siostrzyczka, buzia mi się nie zamykała. Nie chcę zamilknąć. Jeśli to zrobię, stracę jakąś część siebie. I będzie mi jej brakowało (…) Jest to monolog, ale taki, który mogę wygłosić tylko w Twojej obecności”

Rosamund Lupton napisała trzymający w napięciu thriller psychologiczny, dzięki  któremu nie mamy czasu na nudę. Razem z główną bohaterką prowadzimy śledztwo, podejrzewając każdego kogo spotkamy o straszną zbrodnię. Książka jest napisana w taki sposób, że samemu możemy domyślać się zakończenia, ale moje przewidywania wcale się nie sprawdziły. Książka jest zaskakująca, a styl pisania autorki jest wciągający. Podczas czytania krążyło we mnie wiele emocji od smutku i wzruszenia po napięcie i strach. Jeśli szukacie książki, która skłania do przemyśleń i refleksji nad zdrowiem, miłością  i życiem to idealnie trafiliście. Polecam ją przede wszystkim osobą lubiącym  thrillery i kryminały, ale również pozostałym czytelnikom, ponieważ jest to niezwykle poruszająca i mądra książka pokazująca jak ważne jest zdrowie i więzy rodzinne.

Ocena 4+/6

czwartek, 9 sierpnia 2012

31. Miasto kości-Cassandra Clare

Tytuł: Miasto kości
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła #1
Stron: 507
Tytuł oryginału: City of Bones.
Wydawnictwo: MAG


"Miasto kości" to debiut pisarski Cassandry Clare, według mnie bardzo udany. Na początku trylogia, zyskała rzeszę wiernych fanów, i tym sposobem autorka zdecydowała się napisać jeszcze dwie części. Piąta i ostatnia nie doczekała się jeszcze swojej premiery. Po Dary Anioła sięgnęłam kilka lat temu po raz pierwszy i byłam zachwycona. W tym roku postanowiłam na nowo zanurzyć się w świecie Nocnych Łowców. Czy po upływie czasu, nadal jestem pod wrażeniem? Jak najbardziej TAK!


Clary Fray piętnastoletnia bohaterka "Miasta kości" wraz z matką mieszkają w tętniącym życiem Nowym Jorku. Kiedy pewnego wieczora dziewczyna udaje się ze swoim najlepszym przyjacielem Simonem do klubu, jej życie zmienia się całkowicie. Poznaje tam grupę Nocnych Łowców, których zadaniem jest zabijanie demonów i nie tylko. Jace Wayland, jeden z lepszy Łowców od razu przykuwa uwagę Clary. Jest to przystojny, arogancki, z ciętym językiem chłopak, w którym zakochują się wszystkie dziewczyny.(Niestety nie byłam wyjątkiem) Oprócz Jace'a, dziewczyna spotyka również jego przybrane rodzeństwo: Alec'a i Isabelle. Wokół Nocnych Łowców krążą plotki, że Valentine powrócił. Czy okażą się one prawdziwe i czy bohaterowie mają się czego obawiać?  

„Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym"

Tyle można powiedzieć pokrótce o fabule. Co do samej książki, to wciągnęła mnie już od pierwszej strony. Naprawdę! Bardzo rzadko zdarza się u mnie żebym od razu polubiła jakąś książkę dopiero po pierwszej stronie/rozdziale. Uwielbiam styl pisania pani Clare. Jest wprost genialny, a najlepsze są oczywiście dialogi Jace'a, którego tak przy okazji ubóstwiam. Może dla przykładu podam jeden z moich ulubionych cytatów z tej części:

„-Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie? [Dorothea]
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam. [Jace]
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze. [Dorothea]
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej.[Jace]

Oprócz Jace'a jest też Clary, którą  bardzo polubiłam, jest nastolatką taką jak my wszystkie jesteśmy lub kiedyś byłyśmy, nie jest wyidealizowana, ani też wykreowana na jakąś fajtłapę. (Skojarzyło mi się to trochę z Bellą ze Zmierzchu, ale to tylko takie moje odczucie ;d) Można się z nią identyfikować i to mi się podoba.

„-Przepraszam, ze Cię uderzyłam- bąknęła Clary. Jace przestał nucić. 
-Ciesz się, że uderzyłaś mnie, a nie Aleca. On by Ci oddał.”

Akcja w książce biegnie jak szalona, co rusz dzieje się coś zaskakującego i w żadnym wypadku książka nie jest przewidująca. Kiedy myślałam, że już wiem do czego zmierza autorka, nagle działo się coś zupełnie odwrotnego. Jedno wydarzenie, a raczej fakt jest wstrząsający i kiedy pierwszy raz czytałam tą książkę myślałam, że dosłownie ją odłożę na półkę i jej nie dokończę, tak się zdenerwowałam. Oczywiście chęć poznania dalszych losów Clary i Jace'a była silniejsza i tym sposobem zabrałam się za pozostałe (wtedy) dwa tomy. Ale o nich tu nie będę pisać.

Książka "Miasto kości" jest niesamowita, inaczej nie mogę o niej napisać. Wszystkie trzy części (czwarta dopiero przede mną) pokochałam z całego serca już dawno temu, dlatego bardzo się cieszę, że zaczęłam czytać ją od nowa. Jest to wspaniale napisana w trzecioosobowej narracji książka, w której nie ma czasu na nudę. Znajdziemy w niej wiele humoru, błyskotliwych dialogów oraz fantastycznie wykreowanych bohaterów, a wszystko to z otoczką paranormalnego romansu. Powieść idealna dla każdego fana tego gatunku. Mimo upływu czasu nadal jestem zachwycona dziełem Cassandry Clare tak jak wcześniej. Mogłabym tu napisać długie wypracowanie na temat tego jak bardzo uwielbiam serię Dary Anioła, ale jest to chyba bezcelowe. Jeśli moja recenzja Was nie przekonała, to nie wiem co innego to zrobi ;) Gorąco polecam!!!

6+/6
 Na serię Dary Anioła składają się:
1. Miasto Kości 
2. Miasto Popiołów
3. Miasto Szkła
4. Miasto upadłych aniołów 
 

wtorek, 7 sierpnia 2012

Coś innego -czyli zdjęcia z wakacji

Cześć :)
W ostatnim poście pytałam się Was czy chcecie żebym dodała kilka zdjęć z 
wakacji, a więc zgodnie z tym co napisałam, dzisiaj nie będzie recenzji tylko zdjęcia :]
Tak więc w tym roku na wakacje wybrałam się do Turcji, a dokładniej do małej
miejscowości Titreyengol niedaleko Side. Oczywiście było cudnie, temperatura sięgała
nawet ponad 40 stopni, morze cieplutkie i ogólnie cały wyjazd wspominam bardzo
pozytywnie. Nie wiem dlaczego niektórzy mówią źle o Turkach , bo z tego co ja zdążyłam poobserwować są to bardzo sympatyczni i uprzejmi ludzie. Nie raz z kuzynką (była tam ze mną) śmiałyśmy się z ich naciągania nas na różne ubrania, torebki itp. ale przyznam, że
można  się z nimi bardzo dobrze targować :p Turcja to niesamowity kraj, znajduje
się tam masa zabytków i ciekawych miejsc jak np. Kapadocja,w której byłam
na wycieczce. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia właśnie z tego miejsca:

Kapadocja 


Domki skalne w Kapadocji




Delfinarium;  pokaz delfinów
Delfiny Zeus i Babe :D

Zielony kanion
Bye bye Turkey!
Mam nadzieję, że podoba Wam się pomysł, żebym od czasu do czasu dodawała tutaj
jakieś prywatne zdjęcia. Na dniach powinna pojawić się recenzja "Miasta kości" lub "Siostry"
co byście woleli najpierw? :)
Pozdrawiam!

piątek, 3 sierpnia 2012

30. Żelazny król- Julie Kagawa

Tytuł: Żelazny król
Autor: Julie Kagawa
Trylogia: Żelazny Dwór #1
Stron: 351
Tytuł oryginału: The Iron King
Wydawnictwo: Amber

Julie Kagawa od zawsze uwielbiała czytać książki. Jej fascynacja przerodziła się w sukces gdy ukazał się "Żelazny król". W swojej pierwszej książce autorka połączyła "Sen nocy letniej" Szekspira, "Alicję w krainie czarów" oraz "Opowieści z Narnii". Czym taka mieszanka może nas zaskoczyć? Przekonacie się sami gdy sięgniecie po tą właśnie książkę.

Meghan Chase niedługo skończy szesnaście lat. Jej matka i ojczym zazwyczaj zapominają o jej urodzinach, dlatego też dziewczyna nie spodziewa się, żeby w tym roku było inaczej. Ale tym razem w dzień urodzin czeka na nią najwspanialszy prezent-spotka się z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole, tylko po to by dać mu korepetycje, ale to już mniej istotne. Spotkanie kończy się dla Meghan tragicznie, więc zmęczona wraca do domu by spotkać się ze swoim jedynym przyjacielem Robbiem. Wokół dziewczyny zaczynają dziać się dziwne rzeczy, na ulicy widzi dziwne cienie, w domu jej młodszy braciszek zaczyna zachowywać się jakby był nawiedzony i do tego Robbie wyjawia jej dlaczego to wszystko się dzieje. Według niego elfy i inne magiczne stwory naprawdę istnieją, a sama Meghan nie jest zwykłą nastolatką, ale córką króla Jasnego Dworu. Kiedy Robbiemu udaje się ją do tego przekonać  okazuje się, że Ethan- jej brat znajduje się w baśniowej krainie Nigdynigdy i jeśli dziewczyna chce go odzyskać, musi udać się tam i go odnaleźć, albo wypić mglisty eliksir i o wszystkim zapomnieć.

Meghan jako opiekuńcza siostra postanawia udać się do krainy Nigdynigdy, nie inaczej jak przechodząc przez szafę w swoim pokoju. Może Wam się wydawać, że ta książka to nic nadzwyczajnego, że przecież w opowieściach z Narnii już to było, ale ta książka znacząco różni się od innych powieści o tej tematyce. Elfy, syreny, gobliny i inne stworzenia w tej krainie nie są przyjaźnie nastowione do Meghan dlatego dziewczyna na każdym kroku musi uważać. Do tego zwykłe "dziękuję" okazuje się bardziej wiążące niż mogłoby się wydawać, dlatego nie należy pochopnie składać obietnic chyba, że jest to konieczne. Razem z główną bohaterką przemierzamy świat baśni i magii w poszukiwaniu Ethana, ale zaginięcie brata nie będzie jej jedynym problemem. Otóż nie tylko Zimowego Dworu powinni się obawiać mieszkańcy Nigdynigdy, bo istnieje o wiele potężniejszy wróg, któremu będą musieli stawić czoła.

Odkąd byłam mała, zawsze lubiłam gdy rodzice czytali mi baśnie. Magiczne stworki i wróżki wydawały mi się niesamowite. Gdy niedawno przeczytałam jedną z recenzji na temat "Żelaznego króla" pomyślałam, że koniecznie muszę sięgnąć po tą książkę. Opis wydawał mi się bardzo zachęcający. Nie zawiodłam się, książka mnie urzekła, gdyż dawno nie miałam do czynienia z tak magicznym światem. Ostatnio zaczytywałam się tylko w historiach z wampirami i wilkołakami, a ta powieść była miłą odskocznią od tego typu książek. Bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam.

Styl pisania autorki przypadł mi do gustu, język jest łatwy i czyta się szybko, a co najważniejsze-przyjemnie. Świat przedstawiony przez panią Kagawę jest magiczny i niebezpieczny. Może dodam jeszcze, że wydawnictwo bardzo się postarało z szatą graficzną, bo okładka jest śliczna, ale oprócz tego każdy rozdział jest ładnie ozdobiony. Jestem bardzo ciekawa kolejnej części dlatego muszę jak najszybciej się za nią zabrać.

Obok "Żelaznego króla" nie można przejść obojętnie, jest to bowiem wspaniała i wciągająca lektura, którą czyta się z wielką przyjemnością. Akcja książki jest bardzo szybka i z każdą stroną pragnęłam czytać więcej. Myślę, że śmiało mogę polecić ją każdemu, kto zaczytuje się w paranormalnych książkach, ale również pozostałym czytelnikom. Warto choć na parę godzin przenieść się do krainy Nigdynigdy i poznać przystojnego Zimowego Księcia - Asha ;)


Ocena: 5/6

Trylogia Żelazny Dwór:
1. Żelazny król
2. Żelazna córka
3. Żelazna królowa



***
Nie wiem czy zauważyliście, ale nie było mnie tutaj na blogu już ponad dwa tygodnie. Nieobecność spowodowana była moim wyjazdem do Turcji. Tak się zastanawiałam czy chcielibyście żebym dodała np. kilka zdjęć z Turcji? :) Takie małe urozmaicenie od recenzji ;d