Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cassandra Clare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cassandra Clare. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 stycznia 2018

173. Władca Cieni - Cassandra Clare


Tytuł: Władca Cieni
Autor: Cassandra Clare
Seria: Mroczne Intrygi #2
Stron: 848
Wydawnictwo: MAG

Osoby, które śledzą mojego bloga od dawna, wiedzą że jedną z moich ulubionych autorek jest Cassandra Clare. Zdarzały jej się lepsze i gorsze momenty w twórczości, szczególnie ostatnio, ale seria Mroczne Intrygi podobała mi się od samego początku. Teraz w końcu po długim oczekiwaniu mogłam zabrać się za drugi tom przygód Nocnych Łowców z Los Angeles.

Emma zrobiła wszystko aby Julian uwierzył, w to że nigdy nie będą dla siebie kimś więcej niż parabatai. Wiedziała, że złamie mu to serce, jednak alternatywa byłaby dla nich obojga znacznie gorsza. Miłość między parabatai jest zakazana i może przynieść śmiertelne skutki, stąd taką decyzję podjęła młoda Nocna Łowczyni. Niestety nie jest to jej jedyny problem. Nad Instytut w Los Angeles nadciągają czarne chmury, a jego mroczne tajemnice wychodzą na jaw. Ich ostatnią deską ratunku może być Czarna Księga Umarłych, którą każdy pragnie dostać w swoje ręce. Emma wraz z Cristiną i Julianem wyruszą do krainy Faerie by razem z Markiem odnaleźć magiczną księgę. Tam spotka ich wiele niespodzianek i niebezpieczeństw, z królową Jasnego Dworu na czele.

Mimo iż czytanie tego tomu zajęło mi dużo czasu przez ogrom obowiązków, to i tak mogę śmiało przyznać, że "Władca Cieni" spełnił moje oczekiwania. Po tym tomie spodziewałam się oczywiście rozwinięcia wątku zakazanej miłości między Emmą i Julianem- co w pewnym sensie dostałam, a także rozbudowanej i szybkiej akcji. Podobało mi się to, że autorka pokazała również świat Faerie, który do tej pory nigdy nie był tak szeroko przedstawiony, co na pewno zasługuje na plusa ode mnie. Oczywiście zdarzały się też momenty wolniejsze, ale jakby nie patrzeć taki odpoczynek od pędzącej akcji też był przydatny. Kolejnym dużym atutem "Władcy Cieni" była bez wątpienia jego nieprzewidywalność. Zazwyczaj z książkami Clare tak właśnie jest, ale wydaje mi się, że w tym przypadku autorka przeszła samą siebie. Jak to z zaskoczeniami bywa, raz są dobre a raz złe, co można było tutaj zaobserwować.

We "Władcy Cieni" przewija się mnóstwo bohaterów. Nadal istotną rolę odgrywają tu Emma i Julian, ale autorka przybliża czytelnikowi postać Kita - zaginionego Herondale'a. Z bólem serca przyznaję, że jego osoba w żaden sposób mnie do siebie nie przekonała, przez co czytanie rozdziałów z jego udziałem było dla mnie odrobinę męczące. Tak jak w przypadku "Pani Nocy" swoje pięć minut mieli również Clary i Jace z "Darów Anioła", a także Alec i Magnus. Nie miałam powodów, żeby na to narzekać, jednak można było zauważyć, szczególnie w przypadku Clary i Jace'a, że z upływem lat zmienili się i dojrzeli. Mam nadzieję, że w następnej części, również będziemy mieli okazje do wglądu w ich życie.

Podsumowując "Władca Cieni" to dobra kontynuacja, ale nadal będę obstawiała przy tym, że "Pani Noc" była odrobinę lepsza. Niemniej jednak uważam, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana świata Nocnych Łowców. Polecam.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MAG

środa, 3 maja 2017

167. Opowieści z Akademii Nocnych Łowców - Cassandra Clare i inni



Tytuł: Opowieści z Akademii Nocnych Łowców
Autorzy: C. Clare, S. Rees Brennan, M. Johnson, R. Wasserman
Stron: 654
Wydawnictwo: MAG


Książki Cassandry Clare od wielu lat należą do grona moich ulubionych. Pierwsze tytuły czytałam będąc w gimnazjum, a Świat Nocnych Łowców tak mnie wciągnął, że nawet teraz będąc na studiach wracam do bohaterów, których poznałam siedem lat temu. Z jednej strony cieszę się, że dzięki nowym historiom tak naprawdę nigdy nie musiałam się żegnać z ulubionymi postaciami, a z drugiej zastanawiam się, czy nowe opowieści mają sens?

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" opowiadają losy Simona Lewisa niedługo po wydarzeniach z ostatniego tomu Darów Anioła, czyli "Miasta Niebiańskiego Ognia". Simon to postać, która na przełomie sześciu tomów serii przeszła ogromną przemianę zarówno fizyczną jak i psychiczną. Mieliśmy okazję go poznać jako wielkiego fana gier wideo i filmów science-fiction, który był najlepszym przyjacielem Clary. Jednak Simon z pierwszego tomu, a z ostatniego, to skrajnie różne postaci. Chłopak zdążył zostać wampirem, a przy okazji uratować świat razem z resztą przyjaciół. Teraz stracił pamięć i nie przypomina sobie wydarzeń do kilku lat wstecz, a poza tym nie jest już wampirem. Lewis nie może sobie poradzić z emocjami wiążącymi się z oglądaniem twarzy ludzi, którzy byli kiedyś jego przyjaciółmi, a teraz wydają mu się zupełnie obcy. Słuszną opcją wydaje mu się zostanie Nocnym Łowcą, dlatego wybiera się do Akademii w Idrisie, gdzie być może uda mu się odnaleźć siebie i odzyskać utracone wspomnienia.

Chciałabym zacząć od tego, że nie jestem wielbicielką opowiadań, chociaż dla Clare robię wyjątki i sięgam po nie w ciemno. Tak właśnie było w przypadku "Kronik Bane'a", które ostatecznie mi się spodobały. Tutaj podeszłam do lektury z pozytywnym nastawieniem i bez żadnych obiekcji. Niestety "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" lekko mnie rozczarowały. Wydaje mi się, że problemem było mieszanie wielu różnych wątków innych postaci takich jak Robert Lightwood, Helen Blackthorn, a co było dla mnie zaskoczeniem nawet Tessy Grey i jej syna. Każdy rozdział był jakby zupełnie nową historią, a do tego napisaną w innym duecie, co było trochę dezorientujące. Brakowało mi w tej książce większej ciągłości wydarzeń, ale zdaję sobie sprawę, że są to opowiadania, które mają to do siebie, że taka będzie ich konstrukcja, aczkolwiek w ogólnym rozrachunku, książka mi się podobała i nie żałuję, że po nią sięgnęłam.

Osobiście wolałabym, żeby historia Simona Lewisa nie była przedstawiona w formie opowiadań, ale mimo tego, czytało mi się je przyjemnie, a dzięki nim poznałam kilka ciekawych historii o innych, znanych Nocnych Łowcach. "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" to ciekawy dodatek dla każdego fana serii Cassandry Clare, zwłaszcza, że zawsze miło jest powrócić do ukochanych bohaterów i przy okazji poznać ich dalsze losy. Polecam!

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG

sobota, 28 maja 2016

155. Pani Noc - Cassandra Clare

Tytuł: Pani Noc Autor: Cassandra Clare 
Stron: 828 Seria: Mroczne Intrygi #1 Wydawnictwo: MAG

Cassandra Clare już od dobrych paru lat należy do grona moich ulubionych autorek. Jej pierwszą książkę przeczytałam mając jakieś piętnaście lat, a teraz mając dwadzieścia jeden, jej twórczość podoba mi się tak samo jak wtedy. Świat Nocnych Łowców towarzyszy mi od dawna i wcale mi się nie nudzi, a więc dopóki Clare pisze, ja będę czytać to co wyjdzie spod jej pióra. Dary Anioła dobiegły końca, ale to nie znaczy, że już więcej nie spotkamy Nocnych Łowców, gdyż w "Pani Noc" poznajemy historię zupełnie nowych bohaterów.

Emma i Julian są nierozłączni od małego. Zbliżyły ich do siebie traumatyczne przeżycia po Mrocznej Wojnie, w której oboje stracili rodziców. Julian wraz z młodszym rodzeństwem przeniósł się do Instytutu w Los Angeles, ale nie chcąc rozstawać się z Emmą, postanowili, że zwiążą się przysięgą parabatai aby nikt więcej nie mógł ich rozdzielić. Dziewczyna od zawsze uważała, że za zabójstwem jej rodziców nie stoi Sebastian Morgenstern, jak to zakłada Clave, ale ktoś inny. Od wielu lat prowadzi prywatne śledztwo, ale dopiero teraz, po kilku latach od ich śmierci, Emma trafia na trop zabójcy. Okazuje się, że w mieście zjawiła się osoba za to odpowiedzialna i zostawia po sobie kolejne ofiary. Tym razem Emma jest gotowa stawić czoło mordercy i sprawić by zapłacił za to co zrobił, gdyż ma przy boku swojego parabatai i wiernych przyjaciół.

Clare zawsze udaje się wciągnąć mnie do świata jej książek. Za każdym razem jej bohaterowie i ich losy stają się dla mnie bardzo ważni, przez co nie mogę się oderwać od tego co czytam. Po "Mieście Niebiańskiego Ognia", które zwieńczyło losy Clary i Jace'a, czyli jednej z moich ulubionych par książkowych, myślałam, że już żadna seria o Nocnych Łowcach jej nie przebije, ale mogłam być w błędzie. "Pani Noc" niczego nie brakuje, a Clare serwuje czytelnikowi masę atrakcji, emocji i wzruszeń. Nie zabraknie tu również dobrze znanych postaci z Darów Anioła, które czasem służą pomocą młodszym bohaterom, a także skomplikowanych relacji międzyludzkich. Do Instytutu wraca Mark, który po Mrocznej Wojnie został uprowadzony Blackthornom przez Faerie, a także pojawi się wątek zakazanej miłości, a jak wiadomo to co zakazane smakuje najlepiej, a więc będzie z tego powodu wiele wzburzeń i emocji. 

W kilku aspektach "Pani Noc" mocno przypominała Dary Anioła, szczególnie ich pierwsze tomy, zwłaszcza jeśli chodziło o zakazaną miłość. Jeśli czytaliście "Miasto kości" to zapewne wiecie co mam na myśli. Tutaj również pojawiło się takowe uczucie, ale nie między domniemanym rodzeństwem, tylko parabatai. Z jednej strony jestem zdziwiona, że Clare postanowiła ponownie w ten sposób namieszać, a z drugiej myślę sobie, że coś w tych zakazanych związkach jest. Im bardziej dwójka osób nie powinna ze sobą być, tym mocniej chcemy żeby jednak im się udało i żeby byli razem bez względu na cenę. Przynajmniej z mojego punktu widzenia tak to wygląda. Wracając do sedna, Cassandrze naprawdę dobrze to wychodzi, więc nawet rozumiem czemu to robi. W końcu nigdy nie może być za słodko. Ciekawe co z tego wyjdzie i szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać następnego tomu.

"Pani Noc" to świetna książka, pełna akcji, która zawiera w sobie trochę kryminału, fantastyki i romansu. Dla mnie to idealne połączenie, a w wykonaniu Clare jak zwykle trafione w dziesiątkę. Cieszy mnie fakt, że autorka nadal tworzy w świecie Nocnych Łowców, bo naprawdę ciężko byłoby mi się z nimi rozstać. Jak na pierwszą część z serii, poprzeczka ustawiła się bardzo wysoko, więc jestem ciekawa jak to będzie z kontynuacją i czy uda jej się przebić ten tom. Reasumując serdecznie polecam Wam ten tytuł, jeśli jesteście wielbicielami Darów Anioła. Znajdziecie tu wiele smaczków, a nawet specjalne opowiadanie o bohaterach tej właśnie serii. Dla mnie rewelacja!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG! 

wtorek, 17 lutego 2015

104. Kroniki Bane'a - C.Clare, S.R.Brennan, M.Johnson

Tytuł: Kroniki Bane'a Autorzy: Cassandra Clare, Sarah Ress Brennan i Maureen Johnson
Stron: 492 Wydawnictwo: MAG

Osoby czytające mojego bloga, doskonale wiedzą, że jestem wielką fanką twórczości Cassandry Clare. Cokolwiek Cassie napisze ja jestem pierwsza w kolejce do czytania. Tym razem przyszło na dodatek do serii znanej każdemu wielbicielowi Nocnych Łowców. „Kroniki Bane'a” to idealny zbiór opowiadań dla osób, które chciałyby bliżej poznać losy Wielkiego Czarownika z Brooklynu.

Chyba nie jestem osamotniona w swoim przekonaniu, że Magnus Bane to jedna z najbardziej osobliwych postaci w książkach Clare. Nie tylko jego nietuzinkowy wygląd i ubiór, sprawiają, że jest on tak wyjątkową postacią, ale również jego charyzma i poczucie humoru, które są jego nieodłącznymi elementami. W Darach Anioła, Czarownik był zdecydowanie postacią drugoplanową. Nie wybijał się naprzód, ale nie umniejszało to jego roli. Wielu czytelników bardzo go polubiło, w tym również ja, dlatego gdy dowiedziałam się o jego Kronikach, wiedziałam, że muszę je mieć. Magnus to postać naprawdę złożona. W serii o Nocnych Łowcach mogliśmy poznać zaledwie kawałek z jego bardzo długiego życia. Natomiast w tej książce, Cassandra razem z dwoma autorkami, które pomogły jej przy tych opowiadaniach, zawarła wiele ciekawych przygód z życia Czarownika.

Poznajemy m.in. sławne dokonania Bane'a z wycieczki do Peru, gdzie udał się wraz ze swoim zielonym przyjacielem Ragnorem Fellem. Następnie jesteśmy świadkami ratowania królowej Marii Antoniny, która bez Magnusa na pewno by sobie nie poradziła, a po drodze trafiamy jeszcze do Paryża i Londynu. Tego jednego przystanku najbardziej nie mogłam się doczekać. XIX wieczny Londyn czyli coś na co bardzo liczyłam z jednego bardzo ważnego powodu- Willa Herondale'a. Nic dodać, nic ująć- moje ukochane postaci z Diabelskich Maszyn powróciły! Szkoda, że na tak krótki moment, ale zawsze to wspaniale było razem z Magnusem udać się do Tessy i Willa. Wszystkim, którzy tej dwójce kibicowali, mogę zdradzić, że spotykamy ich ponownie i to kilkanaście lat po wydarzeniach z Diabelskich Maszyn. Jak dla mnie to było najważniejsze opowiadanie z całych Kronik. Ale nie myślcie, że tylko te dwie postacie przewinęły się z poprzednich serii Clare. W jednej historii opowiedzianej przez Magnusa, jesteśmy świadkami ratowania wampira Raphaela Santiago. Dla mnie to również było bardzo ciekawe, gdyż Raphaela znałam tylko z jednej strony, a ta historia rzuciła trochę światła na jego życiorys. Dowiadujemy się jak to się stało, że został przemieniony w wampira oraz jak wiele zawdzięcza naszemu osobliwemu Czarownikowi.

„Kroniki Bane'a” bez wątpienia są świetnym uzupełnieniem pozostałych książek o Nocnych Łowcach. Dzięki tym kronikom na nowo mogłam powrócić do ukochanych bohaterów, a także dowiedzieć się czegoś więcej o postaciach, o których była zaledwie wzmianka w Darach Anioła. Tym chętniej sięgnęłam po opowiadania dotyczące Magnusa, gdyż już od samego początku zdobył on moją sympatię. Teraz tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to barwna i ciekawa postać, która zdecydowanie zasługuje na uwagę. Jak na czarownika przystało, w jego życiu nie ma nudy, a co za tym idzie "Kroniki Bane'a" zapewniają świetną rozrywkę na wiele godzin. Zdecydowanie polecam wszystkim wielbicielom Nocnych Łowców i nie tylko!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MAG

niedziela, 21 grudnia 2014

99. Miasto Niebiańskiego Ognia - Cassandra Clare

Tytuł: Miasto Niebiańskiego Ognia ♦  Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła tom #6 ♦   Stron: 702 ♦  Wydawnictwo: MAG


Tajemnicą nie jest, że odkąd dokładnie pięć lat temu trafiłam do świata Nocnych Łowców stałam się miłośniczką serii napisanej przez panią Cassandrę Clare. Dary Anioła podbiły moje serce i każda kolejna część po "Mieście Kości" wzbudzała we mnie wiele pozytywnych emocji. Początkowo Dary Anioła były trylogią. Później okazało się, że Clare postanowiła zaskoczyć czytelników, którzy tak bardzo pokochali jej książki i ogłosiła, że powstaną jeszcze trzy tomy przygód Clary i Jace'a. Jedni się cieszyli bo oznaczało to, że znowu będą mogli przenieść się do świata swoich ulubionych bohaterów, drudzy trochę mniej, argumentując, że jest to taki chwyt marketingowy i wiadomo o co autorce chodziło. Sama jednak, należałam do pierwszej grupy, stwierdziłam, że jeśli następne części będą tak dobre jak poprzednie to nie widzę problemu, wręcz przeciwnie. Dzisiaj jestem już po ostatnim, szóstym tomie Darów Anioła i nie mogę uwierzyć, że po tylu latach przyszło mi się żegnać z Nocnymi Łowcami z Nowego Jorku!

Nocnym Łowcom udało się zerwać więź pomiędzy Jacem a Sebastianem. Jednak nie wszystko poszło tak jak to zaplanowali. Okazało się, że od teraz Jace nosi w sobie niebiański ogień. W oczywisty sposób utrudnia mu to kontakty z przyjaciółmi czy też Clary, gdyż ciągle musi uważać aby nikogo niechcący nie skrzywdzić. Cisi Bracia i Żelazne Siostry pracują nad tym by pozbawić Jace'a ognia, choć nie tylko jest to trudne, ale może to być też niewykonalne. W tym czasie Sebastian nie zamierza rezygnować z rządzenia światem. Tworzy nowe demony, a korzystając z Piekielnego Kielicha zamienia Nefilim w Mrocznych. Istoty, które mają doszczętnie zniszczyć Nocnych Łowców.

Akcja w tym tomie trochę się pokomplikowała. Sebastian jest jak zwykle zły i rządny władzy. Clave umywa ręce w wielu kwestiach. Nie chcą szukać Sebastiana, który napada na Instytuty na całym świecie i grozi, że pozbędzie się wszystkich Nocnych Łowców, by na Ziemi zapanował chaos. Clary, Jace, Simon, Isabelle i Alec mają dość czekania. Razem wyruszają do mrocznej krainy demonów- Edomu by stawić czoła Sebastianowi. Jaki będzie wynik tego starcia?

Bardzo wyczekiwałam tego finałowego tomu. Pamiętam jak czytałam "Miasto Szkła" wtedy myśląc, że jest to ostatnia część Darów Anioła i tamto zakończenie wydawało mi się idealne. Byłam zdziwiona gdy dowiedziałam się, że będą kolejne części, ale w sumie się cieszyłam, jednocześnie bojąc się czy to "drugie zakończenie" będzie tak dobre jak przy "Mieście Szkła". Z początku akcja "Miasta Niebiańskiego Ognia" była dość wolna. Zbyt wiele się nie działo, a jedynie dowiadywaliśmy się coraz to nowych informacji. Później wszystko nabrało tempa i z napięciem śledziłam każdy ruch bohaterów. Clary na dobre stała się prawdziwą Nocną Łowczynią, która nie zawaha się ani chwili by uratować najbliższych. Jace, jest tym samym chłopakiem o złotych włosach, którego pokochałam od pierwszego tomu. Podczas tych sześciu tomów przeszedł prawdziwą przemianę, a te wszystkie straszne rzeczy, którymi obarczyła go autorka, tylko go ukształtowały. Sarkastyczny , przystojny i z poczuciem humoru- to Jace jakiego zapamiętam. Zdecydowanie należy on do pierwszej trójki moich ukochanych bohaterów męskich.

Skoro mowa o bohaterach, to jak na tak długą serię przystało, jest ich całkiem sporo. Simon również przeszedł ogromną zmianę odkąd po raz pierwszy mieliśmy okazję go poznać w klubie Pandemonium. Jest wampirem, którego zna cały Podziemny świat, a do tego nareszcie autorka ułożyła mu też jego życie miłosne. Zdecydowanie sporo się u niego działo. Sam czarny charakter czyli Sebastian, mimo tego, że jest dogłębnie złą osobą, jako postać zasługuje na uwagę. Naprawdę świetnie wykreowany i ukazany. Magnus Bane jak zwykle zachwyca, Maia i Jordan przebijają gdzieś tam w tle, a do tego pojawia się też Jocelyn i Luke.

Zanim jeszcze książka ta ukazała się w Polsce, dowiedziałam się, że w tej części pani Clare zmiesza trochę dwie serie: Dary Anioła oraz Diabelskie Maszyny. Tak też się stało, gdyż wystąpiły tu moje ulubione postaci takie jak James Carstairs czy też Tessa Gray. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, by połączyć te dwa wątki. Oprócz tego do nowych bohaterów należą Emma Carstairs i Julian Blackthorn, którzy mają być głównymi bohaterami nowej serii Clare. Już się jej nie mogę doczekać! Ale zanim to się stanie, będziemy mogli również poznać "Kroniki Bane'a" już w styczniu. Idealnie!

Ciężko jest się żegnać z serią, która w pewnym sensie towarzyszyła mi przez te pięć lat. "Miasto Kości" czytałam zaraz po jego premierze w Polsce i z dumą mogę powiedzieć, że jestem wielbicielką tej serii od samego jej początku. Zawsze będę z nostalgią wspominała czasy, gdy po raz pierwszy zaczytywałam się w historii o Nocnych Łowcach, ich odwadze, poświęceniu i przede wszystkim wspaniałej miłości Clary i Jace'a. Dla mnie to para idealna i pomimo tych wszystkich komplikacji oni zawsze odnajdują drogę powrotną do siebie. Żałuję, że to już koniec, ale jestem w pełni usatysfakcjonowana zwieńczeniem serii i chyba nie podlega to dyskusji, że oczywiście polecam ją z całego serca.


1. Miasto kości ♦  2. Miasto popiołów ♦  3. Miasto szkła
4. Miasto upadłych aniołów ♦  5. Miasto zagubionych dusz ♦ 6. Miasto niebiańskiego ognia

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MAG

sobota, 14 grudnia 2013

63. Mechaniczna Księżniczka - Cassandra Clare


Tytuł: Mechaniczna Księżniczka
Autor: Cassandra Clare
Trylogia: Diabelskie Maszyny #3
Stron: 540
Wydawnictwo: MAG
Ocena: 5/6 8/10


W świecie Nocnych Łowców


"Mechaniczna księżniczka" to książka na którą czekałam bardzo długo. Odkąd skończyłam drugą część Diabelskich Maszyn nie mogłam się doczekać aż będę mogła znowu przenieść się do świata Nocnych Łowców z Londynu. Teraz nareszcie nadszedł ten moment i nim zauważyłam, książka leżała już przeczytana, a to oznacza, że moja przygoda z Tessą, Jemem i Will'em dobiegła już końca...

W "Mechanicznej księżniczce" trafiamy ponownie do Instytutu Londyńskiego prowadzonego przez Charlotte i jej męża Henry'ego.  Mortmain planuje zemstę na Nocnych Łowcach. Jego armia Diabelskich Maszyn się powiększa z dnia na dzień i jest groźniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Aby zrealizować swój plan Mistrz potrzebuje już tylko jednego- Tessy. Czy uda mu się pokonać Nocnych Łowców? Co skrywa w sobie Tessa?

Nie lubię pożegnań. Zawsze są dla mnie smutne i oznaczają koniec czegoś co towarzyszyło mi przez pewien czas. Tak to jest też z książkami, gdy zaczynam nową serię czy trylogię zawsze się cieszę bo w zanadrzu zawsze będą jeszcze kolejne części, ale w końcu nadchodzi ten moment gdy już nie będzie kontynuacji. Wtedy każda chwila spędzona z ostatnim tomem wydaje się wyjątkowa. Tak było w przypadku "Mechanicznej księżniczki", która była przeze mnie najbardziej wyczekiwaną premierą w tym roku. Miałam wobec niej tak wiele oczekiwań. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy moich ulubionych bohaterów, a teraz przyszedł czas na podsumowanie.

W tym tomie Diabelskich Maszyn autorka daje możliwość czytelnikowi poznać nowych bohaterów. Pojawia się siostra Willa- Cecily oraz bracia Lightwoodowie. Było to ciekawe, bo dzięki temu można się oderwać na chwilę od głównych wątków i bliżej przyjrzeć się innym postaciom. Kolejną rzeczą, na której skupiła się pani Clare było rozwinięcie wątków miłosnych. Trochę się dziwiłam, że tak dokładnie je przedstawiła, bo przecież wątki te nie wnosiły nic do fabuły więc gdyby ich nie było to nic by się nie stało, ale zawsze było to pewnego rodzaju urozmaicenie treści, a ja nie mam nic przeciwko temu.

W "Mechanicznej księżniczce" nareszcie pojawiają się odpowiedzi na nurtujące mnie od samego początku pytania. Dowiadujemy się o mechanicznym aniołku Tessy oraz jak to się stało, że do niej trafił. Poznajemy też pochodzenie Tessy i jej znaczenie w spisku Mortmaina. Chociaż to nie wszystko. Najbardziej szokujące jest samo zakończenie. Tu chyba mogę ponarzekać. Nie sądziłam, że tak to się skończy. Ciągle się nad nim zastanawiałam, ale wszystkie opcje jakie stworzyłam nie pokryły się z pomysłem Cassandry. Czy takie zwieńczenie historii Nocnych Łowców mnie satysfakcjonuje? Nie do końca. Mimo, że przeczytałam tę książkę kilka dni temu to nadal nie wiem co myśleć o tym finale, chociaż jedno wiem na pewno -czuję niedosyt. Po tak świetnej trylogii spodziewałam się chyba fajerwerków, ale ich nie dostałam. Doszłam do wniosku, że pani Clare miała to wszystko bardzo dobrze przemyślane i w sumie takie zakończenie było najbardziej odpowiednie, ale mnie ono nie do końca przekonało.

Mimo, że akcja nie pędzi to ciągle coś dzieje. Zdziwiło mnie to, że autorka skupiła się na wątkach miłosnych tak jak już wcześniej wspominałam. Nie tylko na trójkącie głównych bohaterów, który czasami bardzo mnie denerwował, ale także na relacjach między pozostałymi postaciami. Wyszło to tak, że główny wątek czyli Mortmain i jego armia momentami były spychane na dalszy plan. To było dość zaskakujące, ale nie przeszkadzało mi to, chociaż czasem miałam wrażenie, że za dużo tej miłości wisi w powietrzu i miałam ochotę na jakąś akcję.

Trylogia Diabelskie Maszyny już od pierwszej części stała się moją ulubioną. Mimo, że swoją przygodę z Nocnymi Łowcami zaczęłam z serią Dary Anioła, która również mnie urzekła, to ta trylogia przypadła mi jeszcze bardziej do gustu. Każdy rozdział budził we mnie często wiele skrajnych emocji i trzymał mnie w napięciu aż do samego końca. Aż ciężko uwierzyć, że to już koniec tej wspaniałej trylogii. Cieszy mnie fakt, że nasze wydawnictwo postanowiło wydać tę trylogię w nowych, oryginalnych okładkach. Przecież okładka "Mechanicznej księżniczki" jest wprost czarująca! Aż miło się na nią patrzy :) Ale podsumowując, książki Cassandry Clare zawsze należały do moich ulubionych, jej sposób pisania jest niesamowity i to jak potrafi zaskoczyć czytelnika- bezcenne. Dlatego zawsze będę namawiała każdego do przeczytania choćby jednej książki tej autorki, a nie pożałujecie. "Mechaniczna księżniczka" mnie nie zawiodła i z całego serca zachęcam Was do czytania jej.



Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu MAG :)
http://www.mag.com.pl/


Trylogia Diabelskie Maszyny:

1. Mechaniczny Anioł - recenzja
2. Mechaniczny Książę- recenzja
3. Mechaniczna Księżniczka

środa, 2 stycznia 2013

44. Miasto zagubionych dusz- Cassandra Clare

Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Autor: Cassandra Clare
Stron: 546 
Tytuł oryginału: The City of Lost Souls
Seria: Dary Anioła #5
Wydawnictwo: Mag
Ocena: 6/6  10/10

„Miłość nie jest moralna czy niemoralna. Po prostu jest.”

Cassandra Clare. To nazwisko chyba słyszał już każdy mol książkowy. Jej seria Dary Anioła cieszy się wielkim uznaniem już od kilku lat. Może to dzięki temu, że autorka postanowiła swoją pierwszą serię, a pierwotnie trylogię poszerzyć o kolejne trzy tomy. Niedawno premiery doczekała się już piąta część serii przygód o Clary i Jasie. Co tym razem autorka nam zaserwowała? O tym poniżej.

Jace jest teraz związany z Sebastianem. Niestety ich demoniczna więź jest tak silna, że nic nie jest w stanie jej rozdzielić. Na domiar złego, jeśli zranisz jednego, drugi odczuje to samo. Dlatego Nocni Łowcy mają wielki problem. Nie mogą zabić Sebastiana bez krzywdzenia Jace'a. Dla Clave najważniejsze jest schwytanie syna Valentine'a, a Jace spada na drugi plan, dlatego Clary postanawia działać na własną rękę i z pomocą przyjaciół odnaleźć ukochanego.

„Spaliłby cały świat, żeby móc wykopać cię z popiołów”

Z różnych względów byłam bardzo ciekawa tej części. Na poprzedniej nie ma co ukrywać trochę się zawiodłam. "Miasto upadłych aniołów" jak dla mnie kolosalnie odbiegało od tych Darów Anioła, które tak kiedyś pokochałam. Bałam się, że również z "Miastem Zagubionych Dusz" tak będzie. Jakże się ucieszyłam, gdy moje obawy się nie sprawdziły! Książka jest genialna! Na nowo mogłam przenieść się do magicznego świata Nocnych Łowców i razem z nimi podróżować po wymiarach. Autorka na szczęście pozytywnie mnie ucieszyła i naprawdę zdołała utrzymać taki poziom jak przy pierwszych trzech tomach.

„- Więc mówisz, że będę miał bliznę?
 - Dużą i brzydką. Na piersi.
 - Cholera - mruknął Jace - A zależało mi na tych pieniądzach za pokaz mody plażowej.”

Na początku byłam zła, że moja ulubiona pisarka postanowiła na siłę dorobić jeszcze 3 części do trylogii Darów Anioła, które uważam zakończyły się idealnie. Właściwie to nawet postanowiłam sobie, że nie będę sięgać po dopisaną kontynuację, taka byłam zła. Jak widać, moja ciekawość zwyciężyła. Teraz nie żałuję, Miasto zagubionych dusz zachwyca na każdym kroku. Ba! Jak dla mnie to chyba najlepsza część z całej serii! W życiu bym się nie spodziewała, że to napiszę, ale tak jest. Jak zwykle emocji w książce jest cała masa, akcja momentami pędzi jak szalona, zdarzają się sceny, które chwytają za serce, a dreszcz emocji towarzyszy nam na każdym kroku.

„- Trudno? - Niemal zaparło jej dech ze wściekłości. - Testy są trudne. Tory z przeszkodami są trudne. Twoje zniknięcie omal mnie nie zabiło, Jace.”

Bohaterowie są dokładnie tacy jak ich zapamiętałam. Jace zawsze będzie dla mnie najwspanialszą postacią książkową. Niestety pani Cassandra, wcale nie zaplanowała dla niego łatwego życia. Ciągle to zawsze on obrywa i cierpi chyba najwięcej. Clary to po uszy zakochana nastolatka, która dla niego zrobi wszystko. Często zachowuje się lekkomyślnie, ale zazwyczaj dla dobra innych. Dziewczyna nie boi się niebezpieczeństw i dzielnie stawia czoła wrogowi, chociaż czasami jej zachowanie jest nieznośne. Muszę zaznaczyć, że Clary się zmienia. Dzięki treningom potrafi sama o siebie zadbać i wcale nie potrzebuje już niczyjej obrony. Na plus zmienił się również Simon. Wampir, naznaczony znakiem Kaina, stał się właściwie bohaterem. Cieszę się z tego powodu, bo na początku serii wiele osób bardzo niepochlebnie się o nim wypowiadało, a teraz to Simon zmienił się nie do poznania! Do tego pani Clare postanowiła skupić się również na pozostałych bohaterach, a nie tylko na tych głównych. Pojawili się Maia i Jordan, choć przyznam szczerze, nie specjalnie podobały mi się ich wątki.

„- Moje plany nie są straszne. 
- Plany Isabelle są straszne. – Simon wycelował w nią palec. - Twoje są samobójcze. W najlepszym razie.”

Zauważyłam, że występuje tu dużo powiązań z Diabelskimi Maszynami. Są one bardzo rzadko, ale jednak. Chociaż w zasadzie to ja dzięki temu nic nowego się nie dowiedziałam. Mimo wszystko takie wprowadzenie wydaje się  być ciekawym 'zabiegiem'. Chciałam jeszcze nadmienić, że tom piąty ma śliczną okładkę! Nareszcie możemy na niej zobaczyć główną bohaterkę Clary, która świetnie się prezentuje. Mam nadzieję, że ostatni tom również doczeka się takiej ładnej okładki.
 
Miasto Zagubionych Dusz jest niewątpliwie bardzo wciągającą książką. Napisana jest genialnym językiem, możemy tu znaleźć cały ogrom wspaniałych cytatów, a styl autorki jak zwykle mnie urzekł. Wszystko co napisze pani Clare zawsze z wielką chęcią czytam, ona ma po prostu dar i niesamowitą wyobraźnię do tworzenia. Dlatego zachęcam każdego, kto jeszcze nie czytał Darów Anioła, by jak najszybciej zabrał się za tą serię. Bo tych, którzy już ją poznali namawiać chyba nie muszę ;)




Dary Anioła:
Miasto Kości ♦ Miasto Popiołów ♦ Miasto Szkła ♦ Miasto Upadłych Aniołów ♦
Miasto Zagubionych Dusz ♦ The City of Heavenly Fire (premiera 2014 r)



Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!



***
Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie! :)

PS. Wczoraj licznik odwiedzin na moim blogu przekroczył 10 tysięcy, bardzo
Wam dziękuję za to, że tu zaglądacie, to wiele dla mnie znaczy :*


poniedziałek, 12 listopada 2012

40. Mechaniczny Książę- Cassandra Clare

Tytuł: Mechaniczny Książę
Autor: Cassandra Clare
Stron: 494
Tytuł oryginału: The Clockwork Prince
Trylogia: Diabelskie Maszyny #2
Wydawnictwo: MAG

"Zawsze uważałem, że nie można naprawdę się zgubić, jeśli się zna własne serce. Ale mogę się pogubić, nie znając twojego."


Z twórczością Cassandry Clare zetknęłam się po raz pierwszy  kilka lat temu, czytając "Miasto Kości" i byłam szczerze zachwycona światem przedstawionym w tej książce. Ostatnio miałam okazję przeczytać pierwszą część trylogii Diabelskie Maszyny, która również mnie urzekła. Nie mogłam się doczekać aż sięgnę po tom drugi: "Mechanicznego Księcia". Teraz jestem już po lekturze i jestem znowu pod wrażeniem.

Tessa Gray znalazła schronienie w Instytucie Nocnych Łowców. Od jej przybycia ich życie wyraźnie się komplikuje. Charlotte Branwell nie jest pewna swojego stanowiska w Instytucie gdy Benedict Lightwood stawia jej ultimatum; albo znajdzie Mistrza w dwa tygodnie, albo może się pożegnać z kierownictwem nad Londyńskim Instytutem. Nocnych Łowców czeka nie lada wyzwanie. Will, James i Tessa nie mając innego wyjścia, wyruszają na poszukiwania Mortmaina, ale zanim to zrobią potrzebują zajrzeć w głąb jego umysłu i rozwikłać dlaczego pragnie on zemsty. Jaki udział będzie miała w tym Tessa? Czy uda im się odnaleźć Mistrza? Jakie tajemnice z przeszłości skrywa Will?

„- A jakiego koloru jest twoja dusza, Willu Herondale?
- Fioletoworóżowa.” 


Jak zwykle nie zawiodłam się na kreacji bohaterów, którą przedstawiła nam Cassandra Clare. W tej części możemy bliżej przyjrzeć się przeszłości Willa Herondale, która okazuje się bardzo zaskakująca. Dowiemy się również dlaczego chłopak przez ostatnie pięć lat swojego życia miał do ludzi taki stosunek, a nie inny. Cieszę się, że autorka wyjaśniła to już w tej części, a nie w ostatniej, chociaż jestem bardzo ciekawa co też takiego wymyśli w Mechanicznej księżniczce.
Moim ulubionym bohaterem jest James Carstairs. Uwielbiam tego srebrnowłosego chłopaka, o wielkim sercu. Za każdym razem gdy pojawiały się jego momenty z Tessą, dosłownie skakałam z radości.  W Mechanicznym aniele nie dane nam było poznać go za blisko, ale w tej części autorka skupiła się również na nim, nie tylko na Willu i Tessie. Co do samej Tessy to oczywiście przeszła przemianę, tak jak to zazwyczaj bywa w kontynuacjach. Panna Gray stała się odważną i pewną siebie dziewczyną, która wie co powinna zrobić by pomóc swoim przyjaciołom z Instytutu.

-Dopóki tego nie sprawdzę, nie będę wiedziała, czy mi się podoba, prawda?
-Nigdy nie pływałem nago w Tamizie, ale wiem, że by mi się nie spodobało."

Tak jak przy recenzji Mechanicznego Anioła wspominałam, uwielbiam książki, w których akcja dzieje się w innej epoce. Tutaj mamy do czynienia z XIX wiecznym Londynem. Bardzo spodobało mi się, że w tej trylogii pani Clare wybrała właśnie Londyn, a nie tak jak to było w Darach Anioła- Nowy Jork na miejsce akcji. Osobiście jakoś bardziej ciągnie mnie właśnie do Anglii, która wydaje mi się bardziej klimatyczna w książkach niż Ameryka. W Mechanicznym Księciu możemy znowu oglądać cudowne suknie,  nawet bal maskowy i to wszystko sprawiało, że pragnęłam by ta książka nigdy się nie skończyła. Po tej części przekonałam się, że trylogia Diabelskie Maszyny jest jeszcze lepsza od Darów Anioła- mówię to otwarcie, wszem i wobec! :) Nie spodziewałam się tego kompletnie, myślałam, że nic nie przebije pierwszej serii Cassandry Clare, ale się myliłam. Jestem pełna zachwytu co do twórczości i nieskończenie wielkiej wyobraźni tej pani. Nie dość, że jest mistrzynią w komplikowaniu życia swoim bohaterom, to potrafi pięknie i bardzo wnikliwie opisywać ich emocje.

"Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku."

Mechaniczny Książę to właściwie jedna, wielka dawka emocji; od smutku i łez, po szczęście i miłość. Wszystkie emocje jakie towarzyszą bohaterom są tak skumulowane, że dziwie się jak oni to wytrzymują. Ale to co czują bohaterowie, czuje również czytelnik. Długo po tym jak przeczytałam tą książkę nie mogłam przestać o niej myśleć. W głowie krążyło mi wiele pytań, na których jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi, ale także zastanawiam się co dalej będzie z moimi ulubionymi postaciami. W tej części pełno jest intryg, zasadzek, wrogów i zdrajców, ale bardzo rozwinięty jest też wątek miłosny. Tym razem pojawia się dobrze nam znany trójkąt, a ja chyba po raz pierwszy jestem tym uradowana! Tessa ma ciężki wybór, no bo jak tu wybierać między James'em a Will'em? No dobrze, dla mnie wybór jest prosty, jestem zdecydowanie za Jem'em, który jest dla mnie dosłownie ideałem. Mimo tego, że Will ciągle bawił mnie swoimi sarkastycznymi uwagami, to właśnie jego parabatai skradł moje serce.

Oczywiste jest to, że polecam Mechanicznego Księcia wszystkim bez wyjątku. Dlaczego? Otóż, dawno nie czytałam książki, która wzbudziłaby we mnie aż tyle sprzecznych emocji. Warto się z nią zapoznać choćby dla samego XIX wiecznego Londynu, który wydaje się bardzo magiczny. Nie muszę chyba mówić jak bardzo nie mogę się doczekać ostatniej części! Jak ja mam tyle czasu wytrzymać? Będzie ciężko. A Wy czym prędzej zabierajcie się za Diabelskie Maszyny.

Ocena nie może być inna jak 10/10!

" - Odszkodowania - powiedział nagle Jem, odkładając ołówek.
Will spojrzał na niego zaintrygowany.
- Czy to jakaś gra? Rzucamy pierwsze słowo, jakie przyjdzie nam do głowy? W takim razie moje brzmi: "genuphofobia" i oznacza irracjonalny strach przed kolanami.
- A jakie jest określenie na racjonalny strach przed irytującymi idiotami? - wypaliła Jessamine."



Za możliwość poznania dalszych losów Tessy, bardzo dziękuję wydawnictwu MAG!



środa, 5 września 2012

35. Mechaniczny Anioł-Cassandra Clare

Tytuł: Mechaniczny anioł
Autor:Cassandra Clare
Tytuł oryginału: The Clockwork Angel
Stron: 467
Seria: Diabelskie Maszyny #1
Wydawnictwo: MAG


„Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi.”

Cassandrę Clare i jej serię Dary Anioła chyba każdy szanujący się czytelnik już zna. Było o niej głośno zaraz po premierze, ale nadal wiele osób zachwyca się twórczością tej Pani. Dlatego gdy wyszła jej najnowsza książka, wszyscy wierni fani zaraz zabrali się za czytanie. Ja również nie jestem wyjątkiem, ale za Mechanicznego Anioła zabrałam się z niejakim opóźnieniem. Moje oczekiwania nie były zbyt wysokie, po dotychczasowych recenzjach jakie czytałam. Co zastałam? Otóż wspaniałą książkę, która pod żadnym względem nie ujmuje Darom Anioła.

Tessa Gray dorastająca w XIX wiecznym Nowym Jorku dostaje wiadomość od swojego brata, z zaproszeniem do Londynu, gdzie aktualnie chłopak się znajduje. Tessa bez zastanowienia pakuje swoje rzeczy i wyrusza w podróż do Anglii. Ale od początku gdy tylko dociera na miejsce, coś jest nie tak. W porcie nie odbiera jej brat Nathaniel, tylko dwie kobiety: Pani Black i Pani Dark zapewniając, że na polecenie jej brata mają ją odebrać. Niestety okazuje się, że kobiety to w rzeczywistości Mroczne Siostry służące niejakiemu Mistrzowi, na którego polecenie mają wyszkolić Tessę. Tym sposobem dziewczyna spędza całe tygodnie w mrocznym domu, torturowana i poddawana różnym ćwiczeniom. Pewnego dnia z opresji ratuje ją młodzieniec William Herondale, który podczas prowadzenia pewnego śledztwa przez przypadek natrafia na pannę Gray. Zabójczo przystojny, niebieskooki brunet, od razu wpada jej w oko. Nic w tym dziwnego, w końcu to jej wybawca i od teraz Tessa zamieszkuje w domu Nocnych Łowców. Tam Tessa dowiaduje się o swoim dziwnym darze oraz o swoim pochodzeniu. Dlaczego ktoś taki jak Mistrz chce ją dla siebie?

Dziewczyna poznaje w Instytucie również parabatai Willa -Jamesa, skośnookiego chłopaka, który jest całkowitym przeciwieństwem swojego przyjaciela. Jem jest miłym, sympatycznym i wesołym chłopakiem, ale ma on problemy zdrowotne przez pewne wydarzenia z przeszłości. Tessa poznaje tam również Charlottę i jej męża Henry'ego, których tak jak powyższe postacie bardzo polubiłam. Wszyscy bohaterowie są wspaniale wykreowani. Każdy kto przeczytał Dary Anioła i zaczął Diabelskie Maszyny, może stwierdzić, że Will wykreowany jest na podobieństwo Jace'a Waylanda. Nie widzę w tym nic złego, ale jednocześnie mam nadzieję, że autorka nie przesadzi i nie zrobi w kolejnych częściach kopii Jace'a bo to by mi się raczej nie spodobało. W końcu nie można stworzyć dwóch takich samych postaci bo byłoby to bezsensu. Co do głównej bohaterki Tessy, od samego początku bardzo ją polubiłam. Jest to dziewczyna mimo, że zagubiona to niesamowicie odważna i dzielna. Do tego jest mądra i uwielbia czytać książki, dzięki czemu od razu dostaje plusa ode mnie.


Styl pisania autorki nadal mnie zachwyca, każda strona napisana przez panią Clare ma swój charakter i mam wrażenie, że autorka umie pisać z wyraźną lekkością, a przynajmniej ja mam takie odczucia. Pierwsze co mi się w książce najbardziej podoba to oczywiście klimat XIX wiecznej Anglii. Może nie do końca autorka skupiła się na opisach, ale nadal jestem oczarowana tą epoką. Uwielbiam tego typu klimat, jaki panuje właśnie w tej książce. Naprawdę jestem zafascynowana Mechanicznym Aniołem.  Spodziewałam się przeciętnej lektury napisanej na siłę po wielkim sukcesie Darów Anioła,a tu zastałam magiczną książkę, która wcale nie jest gorsza od wspomnianej wyżej serii.

Bardzo podoba mi się pomysł mechanicznych stworzeń. Jest według mnie świetny. Mimo tego, że w zasadzie z podobnym motywem spotkałam się w Żelaznym Królu, to tych dwóch pozycji nie można ze sobą porównywać. Mechaniczne stworzenia w połączeniu ze stylem pani Clare i ciekawą fabułą dają wciągającą i jakże przyjemną lekturę! Co do kontynuacji tej serii tym razem mam duże wymagania, podobno jest nawet lepsza od tej, więc musi poprzeczkę postawiłam dosyć wysoko.

Żeby nie było tak słodko, to może coś na minus. Otóż chyba wszyscy już się domyślają o co mi chodzi. Otóż okładka. Kolejny raz brak mi słów. Zupełnie nie rozumiem dlaczego amerykańscy graficy potrafili wymyślić śliczną okładkę, a u nas jest ona tak brzydka. Nasuwa mi się kolejne pytanie, dlaczego okładka jest tak podobna do tej z Darów Anioła? Może dlatego, że jest to prequel ale mniejsza o to, myślę, że nie jestem pierwszą osobą, której nie podobają się te okładki, dlatego czemu nikt z tym nic nie zrobi? Ten chłopak,a raczej ta karykatura ma być Willem? To dla mnie całkowite nieporozumienie. W sprawie pierwszej wersji okładki nawet sama Cassandra Clare interweniowała, dlatego wydawnictwo musiało wprowadzić zmiany. Zobaczcie tylko na pierwowzór -> klik. Faktycznie teraz okładka jest ładniejsza, no ale nadal urodą nie grzeszy.

Podsumowując uważam, że Mechaniczny Anioł  dorównuje, a może nawet przebić Dary Anioła. To wszystko zależy od następnych części, ale jak na razie zapowiada się bardzo obiecująco. Cieszę się, że autorka postanowiła napisać taki prequel, który pokazuje nam losy przodków Clary Fray i Jace'a Waylanda. Mam tylko nadzieję, że nie zawiodę się na Mechanicznym Księciu i będzie on równie dobry albo i lepszy od tej części. Tymczasem Was gorąco zachęcam po sięgnięcie po tą właśnie książkę. Nie będziecie żałować :)

„To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje.”

Ocena: 6-/6

piątek, 31 sierpnia 2012

34. Miasto popiołów-Cassandra Clare

Tytuł: Miasto popiołów
Autor: Cassandra Clare
Tytuł oryginału: City of Ashes
Stron: 442
Seria: Dary Anioła #2
Wydawnictwo: MAG


„Skoro nie możesz powiedzieć prawdy ludziom, na których najbardziej ci zależy, w rezultacie samego siebie też oszukujesz.”

Clary Fray chciałaby znowu być normalną nastolatką. Ale co się stało to się nie odstanie. A wydarzyło się dużo. W poprzedniej części razem z bohaterką dowiedzieliśmy się wielu szokujących informacji. Otóż Clary jest bezgranicznie zakochana w chłopaku, który okazuje się być jej bratem. Chyba nic gorszego nie mogło jej spotkać. Dziewczyna postanawia dać sobie spokój z jasnowłosym chłopcem i na siłę próbuję się zakochać w swoim przyjacielu Simonie. Jace wpada w poważne tarapaty, do Instytutu przyjeżdża Inkwizytorka, by go przesłuchać. Wszyscy oskarżają go o współpracę z Valentinem, dlatego chłopak wynosi się z domu jakim był dla niego Instytut. Teraz musi radzić sobie sam, albo poprosi o pomoc Clary. Tymczasem Valentine szykuje się do bitwy. Czy Nocni Łowcy go powstrzymają?

W tej części autorka znowu nie pozwala nam się oderwać od swojego dzieła. Akcja jest bardzo szybka i dynamiczna, co mi się podoba. Pani Clare ma niesamowity talent do pisania, wszystkie książki jakie do tej pory przeczytałam nigdy aż tak mnie nie zachwyciły, jak te które wyszły spod pióra p. Cassandry. Nie zabraknie tu przygody i tajemnicy, poznamy nowych bohaterów, którzy nadadzą książce odpowiedni klimat. Będą wampiry, wilkołaki, faerie i oczywiście Nocny Łowcy oraz wiele innych. Może Wam się wydawać, że taka kombinacja już była i to nic nadzwyczajnego, ale to nie prawda. Według mnie jest to najlepsza książka w swoim gatunku. Nie spotkałam się jeszcze z inną lekturą fantasy, która by mnie tak wciągnęła i oczarowała.

Jeżeli chodzi o bohaterów to nadal są tacy jak ich zapamiętałam z poprzedniej części. Clary jest odważną i trochę zagubioną dziewczyną, zakochaną niestety w niewłaściwym chłopcu. Jace- ahh. To dopiero postać! Pokochałam go kilka lat temu gdy zaczynałam tą serię po raz pierwszy i nadal nic się nie zmieniło. Jace to czysty ideał, ale nie będę go teraz wychwalać, każdy powinien się przekonać jaki jest ten chłopak sięgając po Dary Anioła.

„Z drugiej strony to był Jace. Wszcząłby bójkę z ciężarówką, gdyby naszła go taka ochota”

Zapewne każdy kto zainteresował się tą serią zwrócił uwagę na jej szatę graficzną. Co tu dużo mówić, wszyscy widzą jak okropne okładki zostały dobrane do tak wspaniałej treści. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ktoś tak oszpecił Miasto Popiołów jak i pozostałe części. Przecież niestety, ale wiele osób najpierw zwraca uwagę na okładkę książki, a dopiero na fabułę. W tym wypadku taka okładka może tylko i wyłącznie zniechęcić czytelnika. Wystarczy spojrzeć na oryginalną wersję, która według mnie jest bardzo ładna i od razu chce się czytać, a tu? Sama nie wiem co autor miał na myśli. Oby było jak najmniej tak szpetnych okładek. Co do wydania nie mam więcej uwag, wszystko pozostałe jest tak ja byś powinno.

„– Czy on cały czas tak stoi przy oknie i mamrocze coś o krwi?
 – Nie. Czasami robi to siedząc na kanapie.”

Podsumowując bardzo gorąco polecam Wam zapoznanie się z tą cudowną serią. Myślę, że nawet najbardziej wybredny czytelnik znajdzie w tej książce coś dla siebie. Pani Clare ma wielki talent, dlatego już zaczęłam czytać "Mechanicznego Anioła" czyli pierwszą część jej nowej trylogii. Jeśli jeszcze chodzi o Dary Anioła to już kończę trzecią część i jestem ciekawa co też ciekawego autorka zaplanowała na czwarty i ostatni tom :)

Ocena:6-/6

***
Więc jak już wiecie zbliża się koniec wakacji.. niestety. Wraz z końcem wolnego, na blogu 
będzie się pojawiało mniej recenzji. Okropnie z tego powodu ubolewam, bo nie będę miała
czasu na czytanie, a do tego miałam tak wielkie plany czytelnicze na te wakacje
i nie wszystkie się spełniły. Nie wiem kiedy zdążę przeczytać te wszystkie książki, które 
na mnie czekają.. Ale na pewno postaram się czytać na tyle dużo, na ile pozwoli mi czas. 
To chyba tyle na ten temat. W następnej notce pewnie też nie będzie recenzji tylko stos :)
Pozdrawiam!





czwartek, 9 sierpnia 2012

31. Miasto kości-Cassandra Clare

Tytuł: Miasto kości
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła #1
Stron: 507
Tytuł oryginału: City of Bones.
Wydawnictwo: MAG


"Miasto kości" to debiut pisarski Cassandry Clare, według mnie bardzo udany. Na początku trylogia, zyskała rzeszę wiernych fanów, i tym sposobem autorka zdecydowała się napisać jeszcze dwie części. Piąta i ostatnia nie doczekała się jeszcze swojej premiery. Po Dary Anioła sięgnęłam kilka lat temu po raz pierwszy i byłam zachwycona. W tym roku postanowiłam na nowo zanurzyć się w świecie Nocnych Łowców. Czy po upływie czasu, nadal jestem pod wrażeniem? Jak najbardziej TAK!


Clary Fray piętnastoletnia bohaterka "Miasta kości" wraz z matką mieszkają w tętniącym życiem Nowym Jorku. Kiedy pewnego wieczora dziewczyna udaje się ze swoim najlepszym przyjacielem Simonem do klubu, jej życie zmienia się całkowicie. Poznaje tam grupę Nocnych Łowców, których zadaniem jest zabijanie demonów i nie tylko. Jace Wayland, jeden z lepszy Łowców od razu przykuwa uwagę Clary. Jest to przystojny, arogancki, z ciętym językiem chłopak, w którym zakochują się wszystkie dziewczyny.(Niestety nie byłam wyjątkiem) Oprócz Jace'a, dziewczyna spotyka również jego przybrane rodzeństwo: Alec'a i Isabelle. Wokół Nocnych Łowców krążą plotki, że Valentine powrócił. Czy okażą się one prawdziwe i czy bohaterowie mają się czego obawiać?  

„Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym"

Tyle można powiedzieć pokrótce o fabule. Co do samej książki, to wciągnęła mnie już od pierwszej strony. Naprawdę! Bardzo rzadko zdarza się u mnie żebym od razu polubiła jakąś książkę dopiero po pierwszej stronie/rozdziale. Uwielbiam styl pisania pani Clare. Jest wprost genialny, a najlepsze są oczywiście dialogi Jace'a, którego tak przy okazji ubóstwiam. Może dla przykładu podam jeden z moich ulubionych cytatów z tej części:

„-Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie? [Dorothea]
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam. [Jace]
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze. [Dorothea]
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej.[Jace]”

Oprócz Jace'a jest też Clary, którą  bardzo polubiłam, jest nastolatką taką jak my wszystkie jesteśmy lub kiedyś byłyśmy, nie jest wyidealizowana, ani też wykreowana na jakąś fajtłapę. (Skojarzyło mi się to trochę z Bellą ze Zmierzchu, ale to tylko takie moje odczucie ;d) Można się z nią identyfikować i to mi się podoba.

„-Przepraszam, ze Cię uderzyłam- bąknęła Clary. Jace przestał nucić. 
-Ciesz się, że uderzyłaś mnie, a nie Aleca. On by Ci oddał.”

Akcja w książce biegnie jak szalona, co rusz dzieje się coś zaskakującego i w żadnym wypadku książka nie jest przewidująca. Kiedy myślałam, że już wiem do czego zmierza autorka, nagle działo się coś zupełnie odwrotnego. Jedno wydarzenie, a raczej fakt jest wstrząsający i kiedy pierwszy raz czytałam tą książkę myślałam, że dosłownie ją odłożę na półkę i jej nie dokończę, tak się zdenerwowałam. Oczywiście chęć poznania dalszych losów Clary i Jace'a była silniejsza i tym sposobem zabrałam się za pozostałe (wtedy) dwa tomy. Ale o nich tu nie będę pisać.

Książka "Miasto kości" jest niesamowita, inaczej nie mogę o niej napisać. Wszystkie trzy części (czwarta dopiero przede mną) pokochałam z całego serca już dawno temu, dlatego bardzo się cieszę, że zaczęłam czytać ją od nowa. Jest to wspaniale napisana w trzecioosobowej narracji książka, w której nie ma czasu na nudę. Znajdziemy w niej wiele humoru, błyskotliwych dialogów oraz fantastycznie wykreowanych bohaterów, a wszystko to z otoczką paranormalnego romansu. Powieść idealna dla każdego fana tego gatunku. Mimo upływu czasu nadal jestem zachwycona dziełem Cassandry Clare tak jak wcześniej. Mogłabym tu napisać długie wypracowanie na temat tego jak bardzo uwielbiam serię Dary Anioła, ale jest to chyba bezcelowe. Jeśli moja recenzja Was nie przekonała, to nie wiem co innego to zrobi ;) Gorąco polecam!!!

6+/6
 Na serię Dary Anioła składają się:
1. Miasto Kości 
2. Miasto Popiołów
3. Miasto Szkła
4. Miasto upadłych aniołów