Tytuł: Stop prawa Autor: Brandon Sanderson Seria: Z mgły zrodzony #4
Stron: 289 Wydawnictwo: MAG
Pierwsze trzy tomy z serii Z mgły zrodzony wspominam wspaniale. Było to fantastyka na najwyższym poziomie, która zachwyciła mnie pod wieloma względami. Niesamowicie wykreowany świat, bohaterowie, a także pomysłowe moce Allomancji, Feruchemii i Hemarulgii. Te trzy tomy zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a szczególnie ostatni tom, dosłownie epicki finał. Teraz przyszła pora na czwarty tom, tym razem trzysta lat po wydarzeniach z "Bohatera Wieków". Co tym razem przygotował Sanderson dla fanów swojej twórczości?
Minęło trzysta lat odkąd Scadrial został wyzwolony. Postaci takie jak Sazed, Kelsier, Vin czy Elend są już częścią dawnej historii, choć wciąż trwają w pamięci jego mieszkańców. Świat unowocześnia się, powoli wprowadzana zostaje elektryczność, powozy i maszyny. Mimo tego Allomancja i Feruchemia wciąż odgrywają znaczącą rolę, szczególnie gdy chodzi o zachowanie porządku i przestrzeganie prawa. Te niezwykłe umiejętności idealnie sprawdzają się w przypadku stróżów prawa, jakim był kiedyś Waxilium Ladrian, gdy jeszcze mieszkał w Dziczy. Zostaje on zmuszony do opuszczenia swoich terenów i udania się do stolicy Elendel. Tam ma objąć stanowisko wuja, który nagle poniósł tragiczną śmierć i przyjąć jego obowiązki. Dopiero po przyjeździe mężczyzna uświadamia sobie, że Miasto wcale nie jest tak bezpieczne jak się tego spodziewał i być może będzie musiał na chwilę przypiąć swą odznakę, by wraz z przyjacielem Waynem rozwiązać zagadkę Znikaczy okradających pociągi i biorących przy tym zakładniczki.
Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce. Przede wszystkim byłam bardzo podekscytowana tym, że poznam kolejne historie z uniwersum Z mgły zrodzonego, choć trzysta lat później. Z bohaterami tamtej serii byłam naprawdę zżyta, a więc "Stop prawa" miał być dla mnie czymś w rodzaju pocieszenia po zakończeniu "Bohatera Wieków". Nie do końca tak się stało, gdyż o tych bohaterach prawie wcale nie było mowy i zauważyłam, że Sanderson postanowił trochę oddzielić te dwie historie i skupić się na nowych postaciach. Głównym bohaterem jest Wax, który jest Podwójnym, a to oznacza, że przy pomocy Allomancji może Odpychać metale, a dzięki Feruchemii zmniejszać lub zwiększać swój ciężar. Jest on postacią, którą można polubić, ale to jego przyjaciel Wayne jest tu zdecydowanie tym przyjaźniejszym i weselszym. Nie powiem, żebym za bardzo się do nich przywiązała, ale zważywszy na małą objętość książki, to chyba nic dziwnego.

Brandon Sanderson zaskoczył mnie tą powieścią, ale nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Autor poszedł w odmiennym kierunku niż w przypadku poprzednich trzech tomów serii, które w moich odczuciach były genialne, natomiast to co stworzył w "Stopie prawa" jest od tego dalekie. Jak widać, nie wszystkie serie da się przedłużyć, tak aby były one satysfakcjonujące dla każdego. Jako osoba, która wręcz pokochała Z mgły zrodzonego, nie mogę przeboleć, że ta część nawet w małym stopniu jej nie dorównuje. Osobom, które jeszcze nie miały okazji czytać tej serii, radzę ją zakończyć na pierwszy trzech tomach, a ten sobie po prostu darować, gdyż ma on z nią niewiele wspólnego. Niemniej jednak książkę tę można czytać bez ich znajomości, dlatego jeśli macie ochotę na kryminał z dozą fantastyki, to "Stop prawa" powinien się sprawdzić.
Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu MAG!
Szkoda, że książka Ci się nie spodobała, ale tak jak mówiłaś, nie wszystkie serie warto przedłużać. Może kolejne tomy będą lepsze?:)
OdpowiedzUsuńNiestety tak właśnie jest :(
UsuńTeż liczę na to, że w następnych tomach będzie ciekawiej.
Podziękuję... nie dla mnie takie serie :/
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze tej serii, ale o niej samej czytałam dużo dobrego. I chyba musiały to być trzy poprzednie tomy, a nie ten o którym piszesz. Jeśli kiedyś zabiorę się za tę serię to posłucham Twojej rady i zakończę na trzecim tomie :)
OdpowiedzUsuń