piątek, 26 września 2014

90. Poradnik pozytywnego myślenia - Matthew Quick

Tytuł: Poradnik pozytywnego myślenia ♦ Autor: Matthew Quick
Tytuł oryginału: Silver Linings. Playbook
Stron: 374 ♦ Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 2/6 

Nadrabiania zaległości książkowych ciąg dalszy. Na swojej półce posiadam dwa dzieła Matthew Quick'a. Postanowiłam, że na pierwszy rzut pójdzie książka, o której było głośno, zapewne za sprawą ekranizacji. Film oglądałam niedługo po jego premierze, także z fabułą byłam zaznajomiona. Pamiętam, że filmowa wersja bardzo mi się podobała. Była zabawna i pozytywna. A jak było z książką?

Pat wierzy, że jego życie to film, a przecież w nich zazwyczaj zdarzają się happy endy. Z wielkim przekonaniem, Pat liczy na to, że jego długa rozłąka z żoną Nikki wkrótce się zakończy. Ale zanim to się stanie, musi nad sobą popracować, przede wszystkim musi stać się miły, nie stawiać zawsze na swoim i robić to co według Boga jest słuszne. Musicie wiedzieć, że Pat przez pewny incydent trafił do ośrodka dla psychicznie chorych i zupełnie stracił poczucie czasu. Teraz gdy jego mama zabiera go do domu, Pat próbuje zmienić swoje życie na lepsze, ciężko pracując na szczęśliwe zakończenie.

Poradnik pozytywnego myślenia” to książka nad wyraz specyficzna, za sprawą głównego bohatera, który jest narratorem powieści. Pat spisuje swoje przemyślenia i opowiada wydarzenia z własnej perspektywy. Robi to po to, aby później przekazać swój dziennik Nikki, by ta mogła zauważyć zmianę jaka w nim zaszła – jakim porządnym człowiekiem się teraz stał. Oczywiście prawda trochę od tego odbiega, gdyż Pat ze swoimi zaburzeniami wcale nie ma się dobrze. Nie potrafi kontrolować gniewu, dlatego chodzi na terapię do doktora Cliffa, który okazuje się być najlepszym terapeutą, z jakim miał do czynienia. Ale czy kroki jakie podejmuje Pat, wystarczą by odzyskać żonę, która nie chce mieć z nim nic wspólnego?

Co to była za książka! Trochę się przy niej umęczyłam. No dobra, nie było aż tak źle, bo przecież narracja prowadzona przez głównego bohatera była naprawdę zabawna, ale cała reszta już niekoniecznie. To znaczy, fajnie było siedzieć w głowie Pat'a, któremu troszkę brakuje piątej klepki, ale z drugiej strony było wiele elementów, które mi się bardzo nie podobały i były najzwyczajniej w świecie nudne. Pat, zarówno jak jego ojciec i brat są ogromnymi fanami Orłów- to znaczy drużyny piłkarskiej, ich mecze odbywają się bardzo często i zupełnie nie rozumiem po co autor tak bardzo się na nich skupiał. Opisy były długie i męczące, od razu przyznaję, że nawet ich nie czytałam do końca, tak bardzo mnie nudziły. Poza tym, co mnie obchodzi przebieg jakiegoś wymyślonego meczu? To było zbędne. Ale okej, autor pokazał w ten sposób, jak wielką rolę odgrywały mecze w życiu Pat'a i jego rodziny.

Mimo, że książka nie podobała mi się ani trochę, to uważam, że ma ona jedną mocną stronę. Mianowicie bohaterów, którzy są świetnie wykreowani. Jest tak: fabuła kuleje, ale bohaterowie są pierwszorzędni. O Pat'cie już sporo pisałam, ale nie wspomniałam ani słowem o Tiffany. Jest ona również ważną postacią, która jakby nie było w pewien sposób pomaga Pat'owi. Tiffany jest w jakimś stopniu do niego podobna. Niedawno straciła męża w wypadku i przez długi czas nie mogła się pozbierać po tym wydarzeniu. Tak jak Pat, chodzi ona na terapię, a oprócz tego codziennie towarzyszy mu podczas porannego joggingu. Chociaż nie odzywają się do siebie prawie wcale, łączy ich pewna dziwna relacja. Tiffany również należy do bohaterek raczej nadzwyczajnych, a zarazem interesujących.

Niestety, mimo chęci nie mogę napisać, żeby to była dobra książka. Jak dla mnie to smutne rozczarowanie, ponieważ spodziewałam się po niej czegoś znacznie lepszego. Umęczyłam się przy niej i na pewno nie chciałabym więcej tego przechodzić, więc oczywiście jej nie polecam. Nawet zabawni bohaterowie i ogólna myśl przewodnia książki, by myśleć pozytywnie, bo dzięki nastawieniu wiele może się zmienić, nie są w stanie zrekompensować okropnie nudnej całości i kulejącej akcji. 

11 komentarzy:

  1. Ojej jak słabo. Mimo wszystko przeczytam, bo sama muszę się przekonać, czy Poradnik pozytywnego myślenia jest tak pozytywny, czy może nudny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam zamiar niedługo ją przeczytać, bo bardzo zaciekawił mnie film, a chciałam go oglądnąć dopiero po książce, ale teraz zastanawiam się czy nie zrobić na odwrót.

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam podobnie, spodziewałam się czegoś bardziej pozytywnego. Choć nie męczyłam się czytając, ale rozczarowanie wielkie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam i przyznam szczerze, że mimo, iż nie oceniłabym jej aż tak nisko jak ty - to również się na niej zawiodłam. :( Liczyłam na coś megapozytywnego, optymistycznego i zabawanego, a tak naprawdę rzadko kiedy miewałam przy niej jakieś większe uczucia czy emocje. :/ Niemniej jednak, podobał mi się przebieg historii i parę innych czynników, choć teraz mam pewien dystans do ksiązek autora. :)
    Ale film... Tak strasznie się cieszę, że twórcy zmienili tam pewne wątki i elementy! Dzięki temu, wyszła świeża, nowa, bardzo fajna historia, którą oglądałam z najwyższą przyjemnością :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  5. Do książki zabieram się już od niesamowicie dawna. Słyszałam tam sprzeczne opinie, że chyba muszę sama w końcu przeczytać, żeby się przekonać.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ales mnie nastraszłyła! i to bardzo poważnie! Od dłuzszego czasu bardzo chcę przeczytać tą pozycję, ale zawsze kupuję coś innego. Na razie się wstrzymam, a przygodę z autorem zacznę od ksiażki 'Wybacz mi Leonardzie', która wychodzi 3 października.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale słaba ocena :c Czytałam :Poradnik pozytywnego myślenia" jakiś rok temu i pamiętam, że nawet mi się podobał.

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że się rozczarowałaś. Jednak mimo Twojej niskiej oceny dam jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oo.. Szkoda, że taka słaba ocena i pewnie spasuję przy tej książce, a szkoda. [ Aleja Recenzji ]

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze powiem, że najpierw przeczytałam książkę i o wiele bardziej mi się podobała niż film :) Zaczęcam do przeczytania :D Uwielbiam twój blog, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń